Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wprowadzenie




Jestem profilaktykiem zdrowia. W swojej pracy opieram się na podstawach medycyny Hipokratejskiej (nurt profilaktyki prozdrowotnej, a drugim nurtem, jak w każdej innej medycynie, jest nurt terapeutyczny). W przeszłości udzielałem się w ruchu Optymalnych dr. Jana Kwaśniewskiego (medycyna niekonwencjonalna) i NeoOptymalnych (po zreformowaniu - opcja nieortodoksyjna), gdzie konsultowałem przypadki żywieniowe początkujących.
          
Jestem też dyplomowanym homeopatą i homotoksykologiem klinicznym (medycyna komplementarna). Obecnie specjalizuję się we wdrażaniu zasad zdrowego stylu życia, ze szczególnym uwzględnieniem ich przydatności w przywracaniu zdrowia metodami niemedycznymi, w ciężkich przypadkach chorobowych.
       
Zajmuję się obnażaniem zakamuflowanej prawdy o zdrowiu, również u tych (przedstawiciele medycyny naturalnej, dystrybutorzy tzw. suplementów diety, przedstawiciele medycyny "ekologicznej", etc.), którym wydaje się, albo celowo udają,  że sami tę prawdę odkrywają.
          
W odniesieniu do moich kwalifikacji zawodowych, widnieje informacja o ukończeniu przeze mnie akademii homeopatii klinicznej (medycyna komplementarna). Zaznaczam, że celem pozyskania przeze mnie owej wiedzy medycznej nie było wykorzystanie jej w leczeniu przyczynowym chorych (wyjątek stanowią niektóre uzasadnione przypadki), ale nabranie kontrargumentów przeciwko ogólnie pojętej, blagierskiej medycynie objawowej.
       
W wyniku rozpoznania i rozpracowania języka owej gałęzi medycyny (medycyna komplementarna/uzupełniająca, wspomagająca leczenie objawowe przez medycynę akademicką), ustaliłem, iż jest to kolejny język ściemy medycznej. Dokonując porównania uzyskanej wiedzy medycznej z rzeczywistą alternatywą dla chorób i ich leczenia (jaką jest Hipokratejski nurt profilaktyki zdrowia), wysnułem oto taki wniosek
Homeopatia kliniczna - jako terapia - ma działanie alopatyczne, przeciwne do prozdrowotnego; znosi tym samym jedynie słuszną, niemedyczną metodę dochodzenia do zdrowia, jaką jest zastosowanie profilaktyki prozdrowotnej wg Hipokratesa. Najprościej rzecz ujmując, terapia ta manipuluje systemem odpornościowym, nie pozwalając mu na jego naturalne, holistyczne, adekwatne, prozdrowotne, atawistyczne, optymalne działanie przyczynowe w leczeniu - lecz na usuwanie objawów chorobowych. Owe działanie alopatyczne można porównać do działania na zasadzie krótkiej kołdry (coś kosztem czegoś...), które w perspektywie, po uprzednim chwilowym zamaskowaniu faktycznego stanu zdrowia, bez usunięcia przyczyny chorób (wyrwaniu toksyn z wnętrza organizmu) - skutkuje powrotem do aktualnych schorzeń lub nabyciem nowych, a w tym także i nowotworzeniem.

W związku z tym, iż prawie 100% ludzi chorujących i nie chorujących, dotkniętych jest wielopokoleniową indoktrynacją propagandy medycznej, opartej na fałszywych paradygmatach, zatwardziałemu pacjentowi (czyli bezwolnemu, bezkrytycznemu i naiwnemu biorcy usług farmaceutycznych i medycznych), zawsze trudno jest zrozumieć to, co się do niego mówi na temat różnic pomiędzy profilaktyką prozdrowotną a leczeniem objawów chorobowych. Edukację podopiecznego rozpoczynam więc od wskazania różnicy między definicją profilaktyki opisanej przez Hipokratesa (1) a definicją profilaktyki stosowanej na użytek medycyny (2):
          1. Profilaktyka zdrowotna - zapobieganie chorobom, poprzez utrwalenie prawidłowych wzorców   zdrowego stylu życia (faktyczna profilaktyka - wg Hipokratesowego nurtu profilaktyki prozdrowotnej);
          2. Profilaktyka zdrowotna (oparta na głównych przesłankach medycyny chemicznej/rockeffellerowskiej) - tworzy działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie. Jest to blagierska profilaktyka medyczna, której zastosowanie (wobec chorych i zdrowych) stwarza kartelowi farmaceutyczno-medycznemu niebotyczne zyski. Jest to robienie z premedytacją, ostatnio wręcz po barbarzyńsku, interesów na niewiedzy i krzywdzie ludzkiej; jest to celowa i rozważna produkcja pacjentów i chorób. Na skutek tych działań, zdrowy zaczyna chorować, a chory - staje się bardziej chorym, i zanim umrze, musi się dobrze nacierpieć i na-leczyć.
          Przykłady:
- zastosowanie tzw. leków nowej generacji, dalej zwanych bezczelnie i z tupetem - etycznymi;
   hormono-, radio-, chemio - terapie; 
- tzw. miękkie ludobójstwo - z zastosowaniem neuropsychologii, psychiatrii, innych    
   popleczników przemysłu chorobowo-twórczego;
- akcja przymusowych szczepień. 
       
Zaznaczam, że wg interpretacji medycyny, i - na jej użytek biznesowy: profilaktyka=prewencja.
Wg faktycznej wiedzy o zdrowiu - to nie to samo! (Profilaktyka - to postępowanie mające na celu zapobieganie zagrożeniu; prewencja - to postępowanie w sytuacji istniejącego już zagrożenia, mające na celu zapobieżenie szkodom spowodowanym tym zagrożeniem. Czyli, gdy zawodzi postępowanie profilaktyczne - wdraża się postępowanie prewencyjne.)
          
Każde leczenie medyczne (maskowanie/atrapa faktycznego stanu zdrowia) jest przeciwieństwem procesu zdrowienia (czytaj: motto Hipokratesa - wg interpretacji Hipokratejskiego ruchu prozdrowotnego Biosłone; wg mnie, dotyczy to chorób infekcyjnych, przeziębieniowych, których leczenie alopatyczne może dawać pozycję wyjściową na wszystkie inne choroby, w tym i raka): 
"CHOROBY SĄ PROCESEM POZBYWANIA SIĘ TOKSYN Z ORGANIZMU. SYMPTOMY SĄ NATURALNĄ OCHRONĄ ORGANIZMU. NAZYWAMY JE CHOROBAMI, LECZ W RZECZYWISTOŚCI LECZĄ CHOROBY. WSZYSTKIE CHOROBY MAJĄ JEDNĄ PRZYCZYNĘ, CHOĆ OBJAWIAJĄ SIĘ W RÓŻNY SPOSÓB, W ZALEŻNOŚCI OD MIEJSCA, W KTÓRYM WYSTĘPUJĄ."
          
Wyjątek stanowi sytuacja, w której istnieje uzasadnione podejrzenie zagrożenia utraty życia lub ciężkiej utraty zdrowia. W takim przypadku podanie leku homeopatycznego, antybiotyku, chemioterapeutyku oraz innych medykamentów – jest ze wszech miar uzasadnione. W przypadku leczenia przyczynowego, zgodnego z nurtem Hipokratejskiej profilaktyki zdrowia, podawanie leków, ziół, paraleków o efekcie alopatycznym jest niezasadne. Wyjątkiem jest podanie leków przeciwbólowych o działaniu alopatycznym (niedopuszczenie do naprodukowania się toksyn wewnętrznych/neuroendotoksyn) oraz wspomożenie organizmu sposobami z medycyny ludowej (m.in. chińskiej starożytnej), zastosowaniem masażu, bioenergoterapii, akupresury, akupunktury, ziół, suplementów czy innych paraleków, czyli działaniami, dającymi w ostatecznym rozrachunku efekt prozdrowotny - w przypadkach chorób przewlekłych, czy w sytuacji zagrożenia życia.
       
Jeśli chodzi o lekarzy, wg mnie, jak sama nazwa mówi - są to "starsi" dystrybutorzy leków, natomiast "młodsi" dystrybutorzy leków - to farmaceuci. Różnią się tylko ilością lat pobierania nauki w szkole wyższej.
"Mówiąc o lekarzach (najczęściej negatywnie), czasami czynimy zastrzeżenie, że są też lekarze pracujący w pogotowiu ratunkowym, czy chirurdzy urazowi, którzy nie tylko nie zasługują na napiętnowanie, ale wręcz na szacunek dla swojej pracy. Dlatego lekarzami co się zowie powinniśmy nazywać tylko tych funkcjonariuszy służby (tfu!) zdrowia, którzy zajmują się jego ratowaniem, zaś dla określenia pozostałych funkcjonariuszy służby (tfu!) zdrowia mamy stosowne określenia:
- konowały – funkcjonariusze służby (tfu!) zdrowia współpracujący z aptekarzami,
- przechrzty medyczne– funkcjonariusze służby (tfu!) zdrowia współpracujący z dystrybutorami,
- oszuści medyczni – przestępcy podszywający się pod szanowany zawód lekarza (nie mając prawa do jego wykonywania), dla osiągnięcia korzyści materialnych.". (Autor: Józef Słonecki)
       
Reasumując: Lekarze  pracujący w medycynie ratunkowej czy medycynie interwencyjnej, urazowej – są godni poszanowania dla zawodu, który wykonują. Każda inna medycyna lecząca objawowo, czyli medycyna zachodnia/chemiczna/akademicka/klasyczna/konwencjonalna/objawowa. rockefellerowska  oraz te niekonwencjonalne, które są medycynami leczącymi li tylko objawy chorobowe, ale nie uleczającymi (czytaj: nie leczą przyczynowo) - są zaprzeczeniem procesu dochodzenia do zdrowia, czyli działają anty-zdrowotnie. Przy czym - nie należy mylić medycyny ludowej, chińskiej, Hipokratejskiej (nurt terapeutyczny) - z medycyną naturalną/alternatywną/komplementarną/suplementacyjną/niekonwencjonalną/komórkową, ekologiczną.
  
 Medycyna naturalna - to medycyna akademicka bis, tylko nieco droższa od akademickiej (np. dla nowobogackich snobów i innych naiwnych, leniwych intelektualnie bezwolnych usługobiorców medycznych); takie samo blagierstwo co akademicka. Używając sarkazmu: medycyna naturalna usiłuje być bardziej naturalna niż sama Natura. Już w samej nazwie jest dysonans: nie można poprawiać, leczyć, czyli w efekcie wynaturzać Natury. 
Jest to tzw. oksymoron, wg mnie, jakiś paradoks, a de facto chwyt socjotechniczny w calu zmanipulowania i pozyskania pacjenta "naturalnego", hodowanego na potrzeby biznesowe lobby farmaceutyczno-medycznego. 

"(...) Nie ma w naturze czegoś takiego, jak medycyna. Imperatywem natury jest dziedziczenie zdrowych genów, a takie mogą przekazać jedynie zdrowe osobniki, w związku z tym w interesie gatunku jest eliminacja osobników słabych, by nie spowodować degeneracji gatunkowych. Nie chodzi o to, czy to jest dobrze, czy źle, lecz o to, że to fałsz mający na celu przyciągniecie tych klientów, zwanych pacjentami, którzy zawiedli się na innym wariancie tego samego - medycyny. Ale istotą medycyny nie jest zdrowie, a jeśli ma coś wspólnego z naturą, to jej ogłupianie, poprawianie, maskowanie. Często do jednego worka z medycyną wrzuca się domowe sposoby minimalizowania objawów chorobowych, bez ich blokowania, czyli dające organizmowi czas na dokonanie samoregeneracji. Chodzi tutaj o medycynę ludową. Jest to istotnie odmiana medycyny i jako taka naturalna też nie jest, niemniej jednak, jest częstokroć skuteczna i - co istotne - nie ma skutków ubocznych. No i nie wzięli się za nią (jeszcze) lekarze; bo co to za biznes - parzenie ziółek, czy picie gorącej herbaty z miodem. I miejmy nadzieję, że tak pozostanie! (...)" (Autor: Józef Słonecki)

Faktyczną alternatywą dla chorób i ich leczenia, jest rzetelna wiedza o wypieraniu chorób za pomocą zdrowia, czyli o zastosowaniu niemedycznych metod Profilaktyki prozdrowotnej wg Hipokratesa, a czasem wspomaganie systemu odpornościowego za pomocą medycyny ludowej, chińskiej, Hipokratejskiej, czy "Nowej" medycyny komplementarnej, której skuteczność potwierdzają niezależni badacze naukowi, odcinający się od układu profesorsko-ordynatorskiego mafijnej WHO i jej medycyny akademickiej oraz lobby farmaceutycznego. Owe aktualne odkrycia badaczy - nie potwierdzają nic innego niż skuteczne sposoby starej, poczciwej medycyny ludowej.
Piszą o tym w swoich publikacjach m. in. tacy tzw. naturoterapeuci-szperacze, jak Jerzy Zięba, Łukasz D. King, biocybernetyk - Zygmunt Wilkowski, inni oraz Józef Słonecki (profilaktyk zdrowia - kontynuator nurtu profilaktyki zdrowia medycyny Hipokratejskiej).
       
Pewna różnica polega na tym, że w medycynie ludowej, w terapii - stawia się na zioła i zabiegi bioenergoterapeutyczne, bez wydziwiania z jakimś "wielkim i cudownym" sprzętem medycznym. Natomiast w "Nowej" medycynie komplementarnej - na tzw. suplementy diety, leki, zioło-leki, paraleki, badania i zabiegi medyczne - na różnego rodzaju sprzęcie medycznym i paramedycznym.
          
Uwaga! Niepokoi mnie tylko u tych tzw. naturo-szperaczy, naturoterapeutów, że w niektórych przypadkach, a w zasadzie w większości przypadków, ulegli oni zbytnio indoktrynacji propagandy medycznej (np. medycyny "suplementacyjnej" oraz, co jest chyba ich największym błędem, mam nadzieję, że z niewiedzy - podejście stricte medyczne do leczenia za wszelką cenę objawów infekcji, które de facto mają charakter prozdrowotny, i należy je odchorować, bez jakiegokolwiek alopatycznego na nie działania).

Zbigniew Zibi Osiewała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz