Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 12 lipca 2017

W trosce o zdrowie KrUla...


Pożywienie prozapalne...

Moim zdaniem, ostatnia przygoda Pana Prezesa z zapaleniem otrzewnej, to był najmniejszy wymiar kary za ignorowanie swojego stanu zdrowia. 

Refluks widoczny na setki mil - NIELECZONY PRZYCZYNOWO, a leczony objawowo -  przynosi skutki katastrofalne, począwszy od chorób przewodu pokarmowego, kończąc na chorobach neurotycznych, czy psychotycznych. Ponadto niezwracanie uwagi na produkty GMŻ; łączenie dużej ilości jajek z dużą ilością cukru (o, zgrozo! z cukierniczki, odartego z wszystkiego co prozdrowotne, czyli z substancji odżywczych; rafinada) - to wielka produkcja kamieni cholesterolowych, kałowych, żółciowych, wątrobowych, nerkowych, a do tego duża ilość tłuszczu - to murowana dieta "korytkowa". Jest to najgorsza z możliwych diet, przyczyniająca się do powstania wielu chorób tzw. cywilizacyjnych, głównie chorób z hiperinsulinemii. 
To też nie dziwi mnie fakt, że Pan Prezes często zasypia na siedząco... Zdaję sobie sprawę, że lewactwo przynudza w Eurokołchozie, ale głównym powodem może być na początku hipoglikemia, a później hiperglikemia i jej skutki.

Poniżej przedstawię mój przykład sztandarowy odnośnie nieszkodliwości cholesterolu z pożywienia, ale i niekorzystnych dla organizmu skutków, jeśli nieprawidłowo połączy się niektóre pokarmy.
 Osobiście zjadam średnio po około 5-10 jaj dziennie od około 17. lat. Ale...

Z cholesterolem organizm sobie radzi w następujący sposób:
człowiek dorosły, o wadze ok. 70 kg może sobie zjeść dziennie, jeśli tylko zmieści, około 1 kg jaj, płucek, mózgu (duża ilość cholesterolu), a i tak organizm przyswoi – jedynie około 0,35-0,37 g cholesterolu, czyli w przybliżeniu około 0,5 g. Tyle przyswoi organizm cholesterolu egzogennego, czyli z dowozu/z jedzenia.

Jeśli człowiek odżywia się zdrowo i nie ma niewydolnych układów wydalniczych, i połączy pokarmy wysoko-cholesterolowe z wysoko-cukrowymi – to wtedy też przyswoi około 0,5 g cholesterolu egzogennego, ale i co najmniej około 1 g endogennego, tego z syntezy.
Czyli u zdrowego: na dzień przyswoi np. około 1,5 g łącznie. Mniej więcej tyle samo wydali: ok. 0,5 g jako cholesterol i 1 g w postaci soli żółciowych, z których w procesie recyklingu wątroba część pozyska i przerobi na prowitaminę D3.

Ale jeśli będziemy mieli jakiś defekt metaboliczny i będziemy łączyć pokarmy („korytkowo”: wysoko-cholesterolowo, wysoko-tłuszczowo, wysoko-węglowodanowo), czyli posiadające w sobie dużą ilość cholesterolu i dużą ilość cukrów - to organizm przyswoi nawet od 3–9 g cholesterolu dziennie (widziałem u niektórych z hiperholesterolemią żółte blaszki cholesterolowe pod skórą powiek). Tak jest u ludzi z defektem metabolicznym (złogi cholesterolowe upchane po całym ciele człowieka). Czyli rocznie będzie się odkładało około 2,5 kg balastu. Jeśli to się gromadziło, latami, to może mieć w sobie około kilkunastu kg złogów różnej maści.
Zaś z połączenia dużej ilości tłuszczu i dużej ilości węglowodanów - wszelkie choroby z hiperinsulinemii.

Jeśli założymy, że taki człowiek się "nawróci"/ogarnie i będzie jadł jak człowiek, a nie żarł jak zwierzę, to będzie się pozbywał balastu w ilości około 1,5–2 g dziennie. 
Czyli – ile teraz trzeba czasu, aby pozbyć się go, od momentu zanim człowiek się ogarnie? Pewnie kilku lat, i to nie tylko przy pomocy samej diety oczyszczającej czy zasad zdrowego odżywiania, ale i pewnych środków detoksykujących, bo złogi-toksyny są składowane, prócz jelit, poza układem trawienia, jeszcze różnych tkankach, przy niewydolnym układzie wydalniczym.

Tak więc ani tłuszcz, ani cholesterol się nie odłoży w organizmie z cholesterolu egzogennego. Natura nie jest taka głupia, jak myśli medycyna, że z tego samego utworzy się to samo. 
Gdyby tak było, jak myśli medycyna, to np. łysi by jedli włosy na porost włosów.
Organizm to nie jest gar poligonowy, żeby wszystko, co się tam wrzuci do niego pozostało w takiej samej postaci. Natura, jeśli ma do czynienia z cukrami, to nie przerabia ich na cukry, prócz skromnej, niezbędnej ilości w postaci glikogenu, tylko nadmiar cukrów - w tłuszcz. Cukier w roślinie nie powstaje dlatego, że rolnik sypał do gleby cukier; a zielone liście na drzewie owocowym rosną dlatego, bo dolał farby zielonej do gleby; kwiaty w kwiaciarni nie pachną dlatego, że dolał perfum do gleby; czerwone maki na Monte Kasino też nie wzrosły z polskiej, przelanej w bitwie krwi, jak mówią słowa pieśni żołnierskiej; etc.

Z biochemicznego punktu widzenia, do utworzenia cząsteczki cholesterolu, potrzebny jest kwas tłuszczowy, który to powstaje z tzw. aktywnego octanu, a ten ostatni może powstać z wszystkiego, czyli z: białka, tłuszczu i węglowodanów, a nawet z tzw. pustych kalorii, czyli z alkoholu. Ale potrzebny jest jeszcze drugi półprodukt, tzw. NADPH, który powstaje - tylko z węgli, ale zjadanych - tylko w ilościach nadmiernych. A żeby znalazły się oba półprodukty muszą być w pożywieniu węglowodany.

Już kiedyś przestrzegałem Pana Prezesa przed lekceważeniem swojego stanu zdrowia... popisywaniem się jedzenia błotka cukrowo-kawowego (14 kostek do filiżanki kawy), po uprzednim zjedzeniu około 10 jaj w jajecznicy i deseru tortowego; itp. itd.
Pan Prezes raczył coś wyjaśniać, że nie boi się jedzenia cukru, bo w dzieciństwie jadał dużo jajek i "jest uodporniony na cholesterol"...???
Widać jasno z tego, że JKM ma tutaj ogromne luki w wiedzy o zdrowiu czy nawet o chorobach (wiedza biochemiczna).
Ostatnio ktoś mówił o tym, jak JKM, przez dwa dni zjadł ok. 1 kg jajek i 2 kg cukru, goszcząc gdzieś na prywatnej kwaterze, będąc na tzw. wyjeździe.
Jajka - ok., można i więcej, jeśli jest ochota, ale do tego taka ilość cukru (jednej z "białych śmierci") - to jakieś nieporozumienie.

GENERALNIE - POKARM BOGATY w WĘGLOWODANY i w TŁUSZCZE GENERUJE PRODUKCJĘ MARKERÓW PROZAPALNYCH; JEST TYPOWO PROZAPALNY!

Posiłek zjedzony w postaci jajek i pieczywa, lub ziemniaków, kasz, ryżu, itd. - to bardzo złe połączenie. Około 63% kalorii z jajek pochodzi z kwasów tłuszczowych, a ok. 77% kalorii z pieczywa pochodzi z węglowodanów. I właśnie takie połączenie wysoko-węglowodanowe i wysoko-tłuszczowe znacznie utrudnia metabolizm.

W ostatnim czasie badania naukowe ustaliły tezę, z której wynika, iż takie połączenie posiłków (dieta "korytkowa") powoduje wzrost ekspresji kluczowych białek, które zakłócają transdukcję sygnału insuliny i leptyny. To oznacza indukcję lekkiej oporności na insulinę i leptynę, naruszając metabolizm tego, co jemy.

Wzrost ekspresji cytokin prozapalnych występuje już po czasie jednej h od zjedzenia takiego posiłku i utrzymuje się jeszcze kilka h w organizmie. Prócz tego dochodzi także do wzrostu ekspresji niektórych prozapalnych kinaz, które to naruszają funkcje insuliny.

Takie posiłki powodują też różne schorzenia w obrębie układu krwionośnego. Chodzi tutaj głownie o powstanie stanu przednadciśnieniowego, a później choroby związane z nadciśnieniem tętniczym. 

Posiłek bogaty w tłuszcze i węglowodany (nawet u ludzi zdrowych) powoduje zmiany podczas stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego, naruszając reaktywność naczyniową i rozszerza naczynia.
Gdy wzrasta stężenie glukozy po takim posiłku, to również wzrasta poziom TG (trójglicerydów), które to następnie obniżają wrażliwość komórek na działanie insuliny. To dalej skutkuje tym, że metabolizm glukozy ze zjedzonych węglowodanów jest mocno utrudniony.

Posiłki takie powodują otyłość i nadwagę, bowiem węglowodany są jako pierwsze spalane, a nie kwasy tłuszczowe - biorąc pod uwagę pokrycie potrzeb energetycznych. Dlatego też taka ilość glukozy hamuje spalanie tłuszczów, które to są odkładane w zapas, czyli do zmagazynowania.
Biochemia lekarska Meisenberga i Simmonsa mówi: "Po posiłku mieszanym, złożonym z tłuszczów, węglowodanów i białek, tkanka tłuszczowa otrzymuje większość jego kwasów tłuszczowych pod wpływem lipazy lipoproteinowej na trójglicerydy przenoszone przez chylomikrony".

Reasumując, za pomocą insuliny - duża ilość glukozy z węglowodanów stanowią główne paliwo energetyczne, a tłuszcze są magazynowane w tkance tłuszczowej. Komórki tkanki tłuszczowej przyswajają tłuszcz z posiłku, gdyż jego spalanie hamuje insulina, która daje przez to pierwszeństwo spalania glukozie ze zjedzonych węgli.

A zatem, jeśli zjemy dużo tłuszczu i dużo węgli w jednym posiłku, to obwiniamy za ten stan rzeczy tłuszcze, a to nie jest prawdą, gdyż winę ponoszą za to węglowodany.
Z powyższego jasno wynika, że żywienie "korytkowe", czyli: wysokobiałkowe (białkowe słabej jakości, tzw. śmieciowe, ich nadmiar - przerobiony w węglowodany), wysoko-tłuszczowe i wysoko-węglowodanowe (głównie - jeśli to są cukry proste) - generalnie powoduje co najmniej nadwagę i otyłość, i z tym związane późniejsze skutki innych chorób.
A w takiej kolejności komórki organizmu stają się oporne na funkcje insuliny, czyli inaczej mówiąc, komórki przestają być wrażliwe na działanie insuliny: najpierw komórki wątrobowe, później tkanki mięśniowej i na końcu tłuszczowej.

To posiłek zjedzony z jajek i pieczywa (nawet jeden i u zdrowego doprowadza do stresu oksydacyjnego i jego skutków ujemnych), a co powiedzieć - jeśli ktoś tak je od X lat i do tego cukier "rafina
dę"...


Odnośnie samego zapalenia otrzewnej...

Wyrostek robaczkowy, analogicznie do migdałów gardłowych, jest potocznie nazwanym - jako migdałek jelitowy, czyli stanowi funkcję węzła chłonnego. Bierze udział w procesach odpornościowych. Jest jakby dodatkowym magazynkiem flory bakteryjnej, "pozytywnej".
Jak każda tkanka, kiedy ulegnie zdefektowaniu z powodu toksemii - organizm wytwarza stan zapalny, usiłując go zregenerować. Ale biorąc pod uwagę jego położenie i postępujący proces ropny - dochodzi do zapalenia otrzewnej, a taki stan jest niebezpieczny dla życia. Dlatego też nie można czekać na to, iż organizm sam upora się z tym problemem i zregeneruje tkankę wyrostka, tylko trzeba wykonać odpowiedni zabieg chirurgiczny, czyli resekcję. wyrostka.

W normalnych warunkach, prowadząc zdrowy tryb życia, organizm nie dopuszcza do zapalenia tzw. ślepej kiszki, ale jeśli ulegnie zapaleniu z powodu - jak wyżej opisałem, to następstwem tego jest zapalenie otrzewnej. Wewnątrz wyrostka zamiast "dobrej" flory bakteryjnej jest ropa, którą wraz z wyrostkiem trzeba niezwłocznie ewakuować do zewnątrz, czyli usunąć.

Czy już widać - co było pośrednią przyczyną zapalenia wyrostka robaczkowego u Pana Prezesa?!


JKM zasypia w Europarlamencie nie tylko z debilnego deliberowania europ(osłów)...

Szybcy "utleniacze", jak wynika z analizy pierwiastkowej włosa, mają zapotrzebowanie na: jod, cynk, cholinę, inozytol, bioflawonoidy, witaminę B5, B12, D. Taki szybki „utleniacz” charakteryzuje się niskim stosunkiem wapnia do fosforu. Zwiększenie białek i tłuszczy jest po to, żeby zmniejszyć aktywność glikolizy. W przypadku dużej ilości węgli spożywanych przez "szybkich", dochodzi do deficytu energetycznego w komórkach oraz powstania nadmiernej ilości kwasów, głównie w drodze glikolizy beztlenowej (wykład dr. Rosendale`a). To zaś mogłoby tłumaczyć samopoczucie u osób, które mają po posiłkach tzw. zjazdy energetyczne i są śpiący.

Idąc tokiem rozumowania dr. Rosendale`a mogą też mieć początki objawów cukrzycy typu II lub początek tzw. nietolerancji glukozowej. Badanie glukozy czy hemoglobiny glikolizowanej nic w takim przypadku może nie wykazać. A wykaże miarodajne badanie oznaczenia poziomu insuliny w krwi, z tym, że w Polsce kilka lat temu takie badania robiły może tylko dwa laboratoria, wiem, że Łodzi i w Krakowie. Nie wiem, jak jest obecnie - ale nawet gdyby - to lekarze jadą klasycznie z badaniami cukru we krwi, bo tak ich nauczono (czytaj: wytresowano przez rzeczone lobby, bo po co przyczynowo wyleczać, skoro naprodukowano igiełek, strzykawek, pasków ketonowych, glukometrów i konowałów i innych tzw. dietetyków od przemysłu cukrowego w organizmie człowieka; widziałem na oddziale diabetologicznym, jaka jest dieta dla cukrzyka i jaka jest zalecana do domu - przeważnie procukrzycowa).

Prócz nieprawidłowości glikemicznych - po prostu mogło wystąpić zwykłe "przejedzenie" się lub hipokartyninemia (czytaj: niedobór karnityny). Zbyt duży dowóz substancji odżywczych (zwłaszcza węglowodanów) w stosunku do zapotrzebowania energetycznego organizmu na daną chwilę.

Chciałbym aby Pan JKM nabrał trochę pokory odnośnie swojego organizmu; żeby złudnie nie wyobrażał sobie, iż od chorób chroni go jakiś wyimaginowany specjalny immunitet...
Wszystkie choroby mają przyczynę jedną: ab ovo toksemia. A toksemia bierze się prawie w całości ze złego odżywiania. Herodot: "Z potraw które się zjada powstają wszystkie choroby ludzkie...".
Ja tylko przestrzegam i dmucham na zimne, żeby Pan JKM nie robił sobie żartów ze zdroworozsądkowego trybu życia - żeby mógł dalej realizować swoje hasła: Bóg, Honor, Ojczyzna. Żeby je realizować potrzebna jest wysoka samoświadomość odnośnie bytu/istnienia (mądrość polegająca na znajomości przyczyn rzeczy istotnych i najistotniejszych dla człowieka). Przy czym zaznaczam, że nie chodzi mi o lewackie podejście z wydziwianiem z badaniami i meNdyczną "profilaktyką" (w myśl lewackiego hasła: "Przezorny zawsze ubezpieczony..."), która nie ma nic wspólnego z prawdziwą profilaktyką zdrowia wg Hipokratesa. 
Jeszcze raz powtarzam, nie chcę doczekać momentu, gdzie spotka mnie wątpliwa satysfakcja powiedzenia: "...a nie mówiłem...". 
Co mi po martwym lub schorowanym wodzu, wg mnie, z faktycznie jedynie słusznej opcji politycznej, w którym upatrywać można nadziei w skutecznej naprawie lewackiej RP...



   Janusz Korwin-Mikke śpi w Brukseli                                                                                                                                                         Zibi