Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 21 stycznia 2017

Idea WOŚP - z gruntu zła...

"Z gruntu zła, bo oparta na manipulacji i graniu na najdelikatniejszych ludzkich odruchach, empatii i potrzebie solidarności wobec nieszczęścia, w większości dotykającego dzieci.
Igrzyska dla ludu, a ludzi można kupić za ich własne pieniądze i jest to prawda stara jak świat, wykorzystywana nawet przez PiS". (~ Magdalena Gapińska)


Ja, jako rasowy prawak, wolnościowiec, zarówno obecnie, jak i 9-10 lat temu - tak samo krytycznie wypowiadałem się o tej lewackiej hucpie politycznej. Podobne zdanie do mojego na temat orkiestry Owsiaka mieli na forum publicznym niektórzy zdroworozsądkowi działacze z pewnego ruchu prozdrowotnego. Dlaczego lewackiej... bo wszystko, co jest złe pochodzi o lewactwa, a lewactwo pochodzi od łajdactwa, a łajdactwo od syjonisto-masonów, którzy są kreatorami NWO. Wyjaśniam to w dużym skrócie tym, którzy nie widzą związku tej hucpy z ustrojem zaszeregowanym jako demokratyczny czy socjal-demokratyczny czy socjalistyczny czy komunistyczny czy faszystowski czy bolszewicki. Na pewno takich akcji nie przeprowadza się w prawdziwym kapitalistycznym, o wolnorynkowej gospodarce kraju, a nawet w innych krajach d***kratycznych na całym świecie, gdzie nie ma aż takiej mentalności wasala/niewolnika jak w Polsce.

Pragnę z całą mocą podkreślić, że rozprawiając nad WOŚP,  na pierwszym miejscu stawiałem zawsze istotę rzeczy, aspekt zdroworozsądkowy, najistotniejszy dla człowieka - stanowiący o bycie/istnieniu, a nie jak większość, sprowadzająca dyskusję jedynie do aspektu polityczno-obyczajowo-prawnego. A przy okazji do eskalacji świeżych antagonizmów między partiami na obecnej scenie politycznej i dzielenia Polaków na zwolenników PO i PiSS; tj. do wprowadzania nieistotnych tematów zastępczych do życia publicznego.

Dochodzi bowiem przez to do oto takich myślowych absurdów...
Jeśli nie dajesz do puszki Owsiakowi, to znaczy, że dajesz na tacę... jesteś za Caritasem i Ojcem Rydzykiem, czyli automatycznie popierasz PiSS.
Analogicznie: jeśli krytykujesz medycynę "naturalną", to musisz popierać lobby farmaceutyczno-medyczne (trzeba mieć wiedzę, że istnieje jeszcze trzecia opcja - zdroworozsądkowa: prawdziwa profilaktyka Hipokratejska, ale do tego trzeba mieć minimum wiedzy o zdrowiu, trzeba nie być leniwym intelektualnie i wiedzieć, gdzie szukać zródeł tej wiedzy, aby nie łykać tylko gotowej papki, przygotowanej na tacy przez media będące na usługach lobby farmaceutyczno-medycznego); jeśli nie popierasz przymusu szczepień, to jesteś twórcą teorii spiskowej dziejów (a propos, ta akcja jest tak samo z gruntu zła, jak i ww. akcja Owsiaka, bo pomijając aspekt polityczny, wolnościowy, a nawet toksyczny czy toksychemiczny zawarty w szczepionkach - szczepienia są złe same w sobie; organizm powinien nabierać odporności w sposób naturalny (np. poprzez przechorowanie bez leków alopatycznych od urodzenia do 15 lat około 50 razy), a nie sztuczny, wyjątkiem może być fakultatywność poddania się szczepieniu prewencyjnym w przypadku np. zagrożenia zachorowania na wściekliznę, czy na WZW oraz fakultatywność poddania się zaszczepieniu profilaktycznemu przed chorobą zakaźną, np. po zmianie klimatu, szerokości geograficznej, gdzie organizm może nie dać sobie rady ze zwalczeniem danego zarazka, bo nigdy dotąd nie potykał się z nim i system immunologiczny nie został przećwiczony w tym zakresie); jeśli nie popierasz PiSS, to musisz popierać inne ugrupowanie, ale na pewno któreś z tzw. bandy czworga i jej odprysków, czyli wybierasz zawsze: jeśli nie cholerę, to dżumę lub ewentualnie kiłę (.Nowoczesna przykładowo), ale nigdy nie wybierasz zdrowia (partie antysystemowe, antylewackie, wolnościowe: Wolność/KORWIN, KNP, etc.); jeśli chwalę Pana Prezydenta Putina za to, że jest jedynym porządnym mężem stanu, który bezpardonowo rozprawia się z islamskim terroryzmem i jest dobrym gospodarzem dla narodu rosyjskiego, to znaczy, że jestem jakimś podejrzanym typem prorosyjskim; etc.

Powtarzam, wszystkie tego typu akcje są robione pod płaszczykiem szczytnych idei, ale w gruncie rzeczy  - są złe (ostateczny rozrachunek). Jak to w systemach lewackich: "Wszystko dla dobra człowieka", a de facto, w końcowym efekcie, to jakby same niedzwiedzie przysługi. Tu już nawet nie chodzi o fakt niedocierania zebranych pieniędzy (w jakiejś części) do miejsca przeznaczenia (choć i to jest zagarnięciem mienia społecznego, ściganym z urzędu, czyli z oskarżenia publicznego). Wkładając do puszki pieniądze – dajemy nasze przyzwolenie na malwersacje pieniędzy przez decydentów lewackich, którzy rządzą/gospodarują tymi zasobami oraz środkami budżetowymi - w sposób scentralizowany (pieniądze publiczne, czyli niczyje, czyli łatwy łup dla różnych cwaniaków, oszustów, złodziei i innych kombinatorów, rozporządzającymi nimi). W ten sposób dajemy im kasę, a NFZ-y ostentacyjnie narzekają na brak kasy.
To by była piękna impreza, gdyby nie była załgana. Jest to obłuda, działanie na pokaz i granie na najwyższych strunach uczuć ludzkich. Do tych celów pozyskuje się młodzież (niepisany, „dobrowolny” czyn społeczny, rodem z czasów głębokiej komuny prim). To taki chwyt socjotechniczny, aby wyciągnąć od starych repów, głównie o mentalności leminga-lewaka-pacjenta, jak najwięcej kasy na ów „szczytny” cel. Przecież, gdyby nie wypływały bezprawnie pieniądze od podatników na służbę (tfu!) zdrowia, to podobnie jak w innych krajach - nie byłoby tego typu śmiesznych akcji. Gdyby nie owsiakowa orkiestra, to sprzętu w placówkach "zdrowia" byłoby może nawet dwa razy tyle, niż jest obecnie.
Ta cała impreza jest tylko pozornie piękna, przeważnie chwyta za serce i duszę tych, którzy mają w sobie odruchy humanitarne, tak wielkie, że im przesłaniają tę całą obłudną szopkę - tę silną podbudowę ideologiczną. Dziwie się też tym ludziom niby myślącym, których widziałem w TV, że dają się manipulować temu panu O., którego lobby farmaceutyczne wybrało spośród innych pajacyków, chętnych do manipulacji ludźmi. 
Psychologowie z lobby farmaceutycznego wiedzą, jak wybrać z narodu: sympatycznego, jąkającego się pana, który pociągnie za sobą tłumy. Podobnie też postąpili kiedyś ich lewaccy polityczni poplecznicy, wybierając na przewodniczącego pewnego ruchu społecznego, który miał dużo dzieci i posiadł zdolność do rozwiązywania krzyżówek, celnie trafiał w Totolotka, i napisał masę doniesień operacyjnych, a nawet kilka książek, choć chyba w życiu nie przeczytał żadnej.

Gdzie są pieniądze, które z kieszeni podatników idą na tzw.ochronę zdrowia? Obrazowo powiem tak. Na co dzień jest tak na tzw. górze... Niewłaściwe gospodarowanie, złe zarządzanie, wyciekanie publicznych pieniędzy, brak profilaktyki i koordynacji. Potem nagłaśniane są np. strajki, o których sami uczestnicy dowiadują się nagle (jak to ciężko się „przędzie” w tej służbie „zdrowia”). Wykorzystuje się do tego ludzi słabszych i często naiwnych (personel) i bezbronnych (pacjenci). Z drugiej zaś strony – funduje się jednodniowy entuzjazm jako przykrywkę żałosnej rzeczywistości. Faktycznie trudno się oprzeć wrażeniu, że szykuje się z góry zaplanowana katastrofa, której decydenci nie tylko nie chcą uniknąć, ale wręcz posuwają się do wszelkiego możliwego zaniechania środków zaradczych - aby do niej doszło. Wiadomo, na gruzach - najszybciej się załatwia własne interesy, w myśl zasady: - Im gorzej, tym lepiej… O tym, od wieków mówi Pan Prezes Janusz Korwin-Mikke (Prawdziwa Prawica, czyli obecnie partia Wolność/Korwin).
Podnoszenie składki zdrowotnej - to kolejny błąd polityków. To studnia bez dna. Jeśli się nie zadziała przyczynowo, a zwiększało się będzie nakłady na opiekę ''zdrowotną”, to szkody spowodowane przez farmację i medycynę będą kilkakrotnie większe niż korzyści. Im większe nakłady na służbę "zdrowia", tym większe dla społeczeństwa szkody.

Ludzie najczęściej mają skłonności do działań irracjonalnych. Przykładowo, zamiast działać przeciwko przestępczości przyczynowo (np. eliminować bezrobocie, a to poprzez np. likwidację podatku dochodowego), to zwiększa się nakłady na aparat ścigania (policję, prokuraturę, policję skarbową), na aparat sprawiedliwości. Ludzie organizują różne manifestacje, pochody, marsze przeciwko przemocy. Organizują koncerty na rzecz pokrzywdzonych, czy chorych. Zamiast działać w kierunku wprowadzania w życie, choćby zasad zdrowego odżywiania i stosowania profilaktyki prozdrowotnej (ale wg nurtu prozdrowotnego Hipokratesa, a nie nurtu medycznego), to wydaje się ciężkie pieniądze na unicestwianie ludzi za pomocą procesu tzw. amerykanizacji, medykalizacji, jatrogenizacji, farmakologizacji (wyjątek stanowi medycyna ratunkowa, czyli interwencyjna, hirurgiczna i czasami medycyna ludowa). Zbędne jest to całe ministerstwo chorób (czytaj: ministerstwo „zdrowia”) oraz te dziwne twory: okręgowe izby lekarskie, Naczelna Izba Lekarska; zbędna jest instytucja NFZ (znów komunistyczny twór, czyli nowotwór złośliwy) i przymusowa składka zdrowotna.
Odnośnie szkodliwości procesu medykalizacji... Można dla przykładu przytoczyć słowa śp. prof. Religi, który oznajmił, iż w latach 70., kiedy w Izraelu strajkowała przez cały rok  ichniejsza służba „zdrowia”, to śmiertelność ludzi chorujących na raka spadła o około 50-70%. Fakt ten i podobne – potwierdzają inne źródła informacji.
Wiedza o zdrowiu, tzw. alternatywna dla medycznej - była widocznie wdrażana u chorych, lub w ogóle ludzie starali się żyć normalnym trybem, zgodnie z prawami natury, stosując profilaktykę zdrowia czy też korzystali z medycyny ichniejszej ludowej, czy też żyli wbrew medycynie i dietetyce akademickiej. To jest namacalny dowód na to - jak szkodliwa, jak wynaturzona jest ta cała medycyna i instytucje z nią współpracujące (np. farmacja, przemysł przetwórczy, spożywczy, rolnictwo, etc.).
Prof. Religa mówił o tym, kiedy w Polsce strajkowała całą służba (tfu!) zdrowia, i kiedy to pózniej sam był prawie w stanie agonalnym; być może to był jego ostatni głos sumienia, który chociaż częściowo obnażał zakamuflowaną prawdę o medycynie akademickiej.
Z jego ust wypływały słowa uspokojenia społeczeństwa, aby chorzy tak bardzo nie przejmowali się strajkiem całej służby zdrowia w owym czasie (w przypadkach doraźnych, ratujących życie - była na 100% zagwarantowana pomoc!). Z powyższego jasno wynika, że współczesna dietetyka i medycyna "klasyczna" (prócz tej ratującej życie) - bardziej przeszkadza w zdrowiu, niż pomaga...

Z akcji Owsiaka zakupuje się drogi sprzęt, a później chwali, że uratowało się ileś tam wcześniaków (dzieci), które często i tak po jakimś czasie umierają (statystyki, oczywiście, podają nieprawdziwe dane odnośnie tych zgonów). Gdyby matka w ciąży dbała o swoje zdrowie i była odpowiednio wyedukowana co do profilaktyki prozdrowotnej, to nie byłoby takich patologii ciąży. Artyści, których się sprowadza często z zagranicy i organizuje wspomniane koncerty, każą sobie płacić duże pieniądze, które bezpowrotnie wypływają z kraju, co w konsekwencji przyczynia się do jeszcze większego zubożenia naszego społeczeństwa. Za zebrane pieniądze można byłoby zakupić odpowiednią ilość zdrowej żywności, czy przeznaczyć na badania nad zdrową żywnością, albo też na reformę medycyny (z reperującej na zapobiegawczą). Nie chorować - to najważniejszy cel człowieka. I tylko za to powinno się płacić tym, którzy mają pilnować, aby nie chorowało społeczeństwo. A w systemie typowo prawackim, wolnorynkowym ministerstwo "zdrowia" powinno zniknąć z listy ministerstw. Przestępczość jest chorobą z autoagresji i cały system tzw. opieki zdrowotnej, i medycyna klasyczna/zachodnia/chemiczna/akademicka/konwencjonalna jest również chora z autoagresji. Społeczeństwo powołuje instytucje represyjne do walki z patologiami społecznymi oraz przeznacza coraz więcej środków na walkę z przestępczością, a przestępczość mimo to rośnie. Skutki walki z przestępczością są podobne - jak skutki leczenia chorób z autoagresji. Zamiast usunąć przyczynę choroby, albo działać tak, żeby do zachorowania nie doszło - wydaje się pieniądze społeczne na leczenie objawowe lub tzw. zaleczanie, które zawsze jest atrapą zdrowia, a nie faktycznym odzwierciedleniem stanu zdrowia. Tak więc leczenie chorób z autoagresji i walka z patologiami społecznymi - jest działaniem skierowanymjedynie na usuwanie objawów, co w konsekwencji musi przynosić tylko szkody.

A oto trochę wspomnień sprzed 10. lat....

"Gdyby taki sprzęt nie został zakupiony przez Owsiaka, to i tak musiałoby go zakupić państwo. Jeżeli on zakupi, to pieniądze idą po prostu na inne cele, np. leki, wynagrodzenia dla lekarzy.
Trzeba doprecyzować, bo to istotne. Otóż jako leki zakupowane z NFZ należy rozumieć kontrakty z kartelami podpisywane wedle zadeklarowanej przez nie łapówki, a jako wypłaty dla lekarzy - apanaże administracji, szczególnie wyższego stopnia, w postaci łapówek. Takie właśnie są losy haraczu pobieranego przymusowo przez państwo w postaci składki 52 - ubezpieczenie zdrowotne. A w skali całego kraju są to olbrzymie, roztrwonione pieniądze. Z akcji Owsiaka może jednak wypływać pewien pozytywny wniosek. Otóż pieniądze z tej ogólnonarodowej głupawki to niecały procent NFZ, a zakupy poczynione za te pieniądze są wręcz spektakularne. Teraz możemy sobie wyobrazić, jakim sprzętem dysponowałyby szpitale, gdyby przeznaczyć nań sto razy więcej środków z prawowitego źródła - naszych składek".

"NFZety zdążyły się przyzwyczaić jak menele spod budki z piwem że ktoś im da".

"Jak na zamówienie Owsiaka urodziły się bliźniaczki o wadze niespełna pół kg każda. Pokazano je leżące w inkubatorach, ze stopkami podgrzewanymi podczerwienią, podłączone do aparatury.
Na inkubatorze widniała tabliczka mosiężna z napisem, że to od orkiestry, i serduszko. Bardzo żal tych dzieci, każde życie jest warte ratunku. Nie chodzi o to, żeby go zaniechać.
Jednak zastanawiam się, czy te pieniądze, które zebrano na ulicach wystarczają tylko na zakup serduszek i wykonanie tabliczek, czy na coś więcej. Aparaturę już fundują sponsorzy - firmy, które w ten sposób się reklamują.
Jeżeli ta aparatura jest potrzebna szpitalom, to powinny ją otrzymać za pieniądze z enefzetu, z naszych podatków, tymczasem te pieniądze idą na utrzymanie placówek funduszu, budowę nowych... pałaców, na wynagrodzenia, premie, częściowo na dofinansowanie leków (jak się to dzieje, że leki, tak drogie, w niektórych aptekach upychane są za pół cena albo za złotówkę). A reklama jest nazywana darem serca... (...)"

"(...) To może warto uświadomić innym, że może być za późno i na tym się skupić, a nie tylko na pomocy ofiarom lobby (moje podkreślenie i pogrubienie). Czy ktoś uświadamia dzieciom, jakie niepowetowane szkody w ich organizmie poczyniła akcja "szklanka mleka dla każdego dziecka"? (...)".

"(...) niedawno dowiedzieliśmy się, ile Polacy rocznie wydają na leki. W czasie minionej niedzieli zebrano około 1 promila od tej kwoty. Doprawdy co za sukces! Policzmy teraz koszty. Nieopłacony trud ochotników, to 120 tys osób razy około 15 godzin (wcześniejsze szkolenia, organizacja oraz czas spędzony wczoraj od rana do wieczora na ulicach i w studiach telewizyjnych) razy 10 zł stawka za godzinę, daje 18 milionów złotych. Zbiórka wyniosła niewiele więcej. Sukces finansowy?
Policzmy teraz godziny reklamy telewizyjnej w dniach poprzedzających oraz czas wczorajszych relacji i to, co jeszcze na ten temat obejrzymy i usłyszymy, szacunkowo ok. 15 godzin  – wszystko to na kilku równocześnie kanałach telewizyjnych, rzucę – ok. 100 godzin emisji. Może ktoś wie, ile kosztuje reklama telewizyjna – chyba sporo. Koszty „pomocy” prawdopodobnie przekroczyły kilkunastokrotnie wpływy. Tak więc, gdyby w tym samym czasie antenowym były reklamowane w telewizji jakieś wartościowe produkty, a wpływy przeznaczono by na ten szczytny cel, jakim jest pomoc dzieciom z wadami serca czy wzroku lub chorobami laryngologicznymi (w tej dziedzinie my... już dobrze wiemy, jak można zaszkodzić i jak pomóc), pomoc rzeczywiście mogłaby być znacząca.
Ale nie, to by nie dało „spektakularnego” efektu. Lepszy jest kolejny ogłupiacz dla ludzi, wrzaski do ochrypnięcia i teatr uliczny. Wszak „chleba i igrzysk”!
Należy się tylko zastanowić, komu i po co jest potrzebne robienie ludziom wody z mózgu i dlaczego to się tak łatwo udaje ogłupić tysiące ludzi w kraju i za granicą.. (...)".

"(...) Chodzi o to, że system zdziera ze społeczeństwa haracz pod płaszczykiem tzw. ubezpieczenia społecznego,  a w skali kraju są to grube miliardy złotych, które są trwonione na zakup leków, szczepionek oraz sprzętu medycznego od ponadnarodowych koncernów. 20 milionów zebranych w tej głupawce to śmiechu warte grosze, które w budżecie NFZ nie odgrywałyby najmniejszej roli. A nadaje się tej akcji rangę, na jaką w ogóle nie zasługuje. To jak zbierać jałmużnę dla milionerów. Po prostu samo założenie jest niedorzeczne. (...)
(...) To prawda. Polacy na podobne pseudoleki wydali w zeszłym roku 20 miliardów zł, a w bieżącym zakupy mają wzrosnąć o kolejny miliard. Ja jednak jestem zdecydowanym przeciwnikiem traktowania suplementów jako panaceum na wszystko i uważam, że należy stosować je wyłącznie wówczas, gdy jest to absolutnie konieczne. Pisałem niejednokrotnie, że suplementy niewiele mają wspólnego ze zdrowieniem, a służą tylko do maskowania objawów chorobowych. Jednak większość uważa, że można przechytrzyć naturę i przyspieszyć proces zdrowienia poprzez stosowanie suplementów, nie zdając sobie sprawy, że to zwyczajna złuda - za ciężkie pieniądze łatają tylko dziury w zdrowiu. (...).
(...) Jeśli chodzi o, jak Pani pisze: ogólnonarodowy zryw, to pomysł uważam za niedorzeczny. Ludzie dzielą się na zdrowych (przynajmniej uważających się za takich), którzy wolą myśleć, że istnieje wyspecjalizowana instytucja, zwana służbą zdrowia (nie wiadomo dlaczego) i w razie czego udzieli im pomocy, oraz na chorych, którzy nie mają ani sił, ani ochoty o nic walczyć. W ogóle otwarta walka z najbogatszymi koncernami świata jest z góry skazana na przegraną. W takiej walce nie mam zamiaru uczestniczyć. W ogóle jestem przeciwnikiem wszelkiej walki, także walki z chorobami. Uważam, że jedyną opcją jest postawienie na zdrowie oraz uświadomienie. W swoim skromnym zakresie staram się to czynić. Bez pośpiechu, spektaklu, ale systematycznie. A jak wiadomo - kropla drąży skałę. Wiem też, że w wielu przypadkach opoki ignorancji są nienaruszalne. Ale cóż - zdrowie jest raczej luksusem, niż obowiązkiem. Wystarczy, że zdrowi będą ci, którzy tego chcą. Ważne, by to była kwestia wyboru, a nie nakazu, czy ściemniania mas przy okazji ogólnopolskiej głupawki (...)".

"(...) Rok temu nazwałam to przedsięwzięcie kabotyńskim. Jak dzisiaj patrzymy na ten cały cyrk, po obejrzeniu wykładu Ratha? Znowu w telewizorni zaczyna się orkiestrowy obłęd. Obłędny O. rusza do akcji. Raz w roku trochę wysiłku i byt ma zapewniony na resztę roku. Ciekawe, czyje dyrektywy sprawiają, że na okres około miesiąca rozpętana zostaje akcja robienia wody z 40-u milionów mózgów i co - nikt się jeszcze nie połapał?
Nikt nie porównał ile ta cała akcja musi kosztować a jakie są jej efekty? Jak silni i sprytnie ukryci są mocodawcy całej tej załganej hecy. Ile lat potrzebują Polacy, żeby zobaczyć nagiego królika?(...)"

"(...) Kilka dni temu rozmawiałem z pewnym gościem i do dzisiaj mam niesmak po tej dyskusji. W pewnym momencie, gdy rozmowa zaszła na zdrowie, pomyślałem sobie: - Gość niegłupi, to może wyłuszczę mu, jak i co, chociaż w skrócie. No, ale się nie da - ja mówię o zdrowiu, a on wciąż wtrąca teksty o lekarzach, medycynie, służbie zdrowia i podobnych bzdetach. W końcu mu przerwałem i pytam: 
-  A   c ó ż   m a   w s p ó l n e g o   l e k a r z  i  m e d y c y n a   z e  z d r o w i e m!? To są dwa zupełnie inne tematy, niepasujące do siebie w żadnych okolicznościach! A on mi na to, że filozofuję. Iż rzeczywiście lekarze nie zajmują się zdrowiem... ale powinni! I to ja, według niego... filozofuję. A co to ma wspólnego z akcja Owsiaka? No właśnie to, że dzięki tej głupawce, dzięki której dowiadujemy się, ileż to jeszcze istnień ludzkich mogłaby uratować medycyna, gdyby miała więcej tej jałmużny na roztrwonienie - dzięki temu wszystkiemu posługujący się faktami uznawani są za filozofów, w najlepszym razie...(...)"

"(...) Nikt tutaj nie neguje potrzeby, a nawet konieczności zakupu sprzętu medycznego, ale to jest obowiązkiem instytucji także o przewrotnej nazwie, a mianowicie NFZ, która pobiera od społeczeństwa comiesięczny haracz, a potem wydaje go wedle własnych potrzeb, czyli na kontrakty z firmami farmaceutyczny, lobbującymi już legalnie w ministerstwie i sejmie. Jeśli my popieramy łatanie wszechobecnego łapówkarstwa w tej... no, niech jej będzie służbie zdrowia to znaczy, że sankcjonujemy to draństwo. (...)
(...) Działalność charytatywna ma pomagać nam w sytuacjach kiedy jesteśmy bezradni.
No to stwórzmy cotygodniową orkiestrę śmiesznej pomocy - niech gra i zbiera jałmużnę, z której utrzymamy służbę zdrowia (tfu!) na pożądanym poziomie i olejmy NFZ. Niech sobie ten haracz zbierany od nas wsadzi gdzieś! Pasuje?(...)
(...) A mnie przychodzi do głowy jeszcze jedno pytanie: Ile dzieci będzie kalekami w wyniku innej akcji pod hasłem: szklanka mleka dla każdego dziecka. To już nie jest niewinna głupawka, to realizowanie perwersyjnego planu zmiany gatunku ludzkiego z Homo sapiens na Homo patiens.
A taki Piłsudski - był autorytetem? Był! A do swoich ministrów zwykł mawiać: "Wam panowie kury macać, a nie politykę uprawiać", albo: "Nie będziecie uczyć kury szczać", czy inne sprośności wymawiane publicznie, a także czyny, chociażby zamknięcie w więzieniu skorumpowanych i głupich posłów; nie przydałoby się teraz... (...).
(...) W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zbierała fundusze na sprzęt umożliwiający wczesne wykrywanie nowotworów u dzieci. Zebrano dotąd ponad 32 mln zł, pieniądze wciąż jednak wpływają.
Czytamy na koniec tego artykułu. Dużo to, czy mało? To nawet złotówka od łebka w skali kraju. Tymczasem w tej samej skali ZUS na potrzeby NFZ ściąga od każdego pracującego kilkaset złotych miesięcznie. Ja zadaję sobie pytanie: jakby wyglądała nasza "służba zdrowia", gdyby te pieniądze nie były rozkradzione, skoro tych parę groszy orkiestry śmiesznej pomocy wystarczy na spektakularne wzbogacenie szpitali w potrzebny im sprzęt...(...)"

"(...) Ciekaw jestem czy NFZ ustalając budżet na kolejny rok uwzględnia w nim wpływy z WOŚP. I choć dla NFZu te 30 milionów to zapewne nikła część budżetu ale te pieniądze mogą przeznaczyć na premie czy odprawy dla dyrektorów (bo przecież zwykły pracownik nawet nie powącha złotówki), bo wiedzą, że od Owsiaka 30 baniek wpłynie i pokryje koszty (...)".

"(...) te pieniądze mogą przeznaczyć na premie czy odprawy dla dyrektorów
No tak. Sorry. Trochę pochopnie napisałem, że pieniądze są rozkradzione, nie mając ku temu podstaw, tylko domniemania. W rzeczywistości pieniądze są przeznaczone na premie, odprawy, a także gaże lobbystów (a potem nie ma dla artystów). Żenująca żebranina... (...)"

"(...) A ja byłam dzisiaj na basenie i niestety! Gołym okiem widać, że młodzież jest chora, ma nadwagę- młodzi mężczyźni szok! Laski niby anoreksja, ale uda trzęsą się jak galareta - to przez brak sportu! Same kości, tłuszcz i zero mięśni. Do tego nie potrafią pływać! Masakra! Pryszczaci, z czyrakami, wrzodami, same wysypki, wady postawy. Słabe włosy. Dzieci z okularami, platfusami i z zepsutymi zębami. Młodzież już często bez.. Ja nie szukam układu, bo sam PiS to niezły "układ" ale młodzież mamy lichą, bezczelną bez kindersztuby. Obżerającą się chipsami i bełkoczącą po piwsku. Żeby nie było - znam "perełki"..ale mało ich eh mało. "Takie będą Rzeczypospolite jakie młodzieży chowanie". Kiepsko coś to widzę.
I jakieś Owsiaki, którzy przez fałszywą skromność nie chcą się nazywać autorytetami młodzieży, choć doskonale wiedzą, że nimi są. Jeśli się rzuca hasło: - "róbta, co chceta..." i temu podobne, to trudno nie skorzystać z chuliganki i tzw. wolnej Amerykanki, w zdrowiu również (...)".

"(...) Hasła głoszone w związku z tą kocią muzyką trafiają na podatny grunt i trzeba przyznać, że wyzwalają masę pozytywnej energii. Co nie znaczy, że nie wyzwalają tej negatywnej. U podstaw całej zadymy stoi, niestety, ta sama banda, która rozsiewa laboratoryjne wirusy i ma już na nie gotowe szczepionki, która korumpuje najbardziej znanych lekarzy-klinicystów i tych całkiem malutkich w przychodniach i poradniach oraz trzęsie reklamą leków i paraleków, po których rzesza chorych na świecie gwałtownie rośnie. (...)".

Jaki przykład do naśladowania, jakie wzorce dawane są dzisiaj młodemu człowiekowi przez dorosłych? Przeważnie złe. Zachęca się je do robienia wszystkiego, co tylko przyjdzie im do głowy. A hasło rzucone przez Owsiaka: "Róbta, co chceta" jest nagłaśniane przez media od kilkunastu lat. Wtórują im najczęściej atrakcyjne, ale odmóżdżone redaktorki i spikerki z TV. Również taki sam czasokres obejmuje działaniem dyskoteki, w których młodzi ludzie, na własne życzenie i nie tylko - niszczą sobie system nerwowy poprzez puszczanie pseudo muzyki z plugawymi tekstami, zachęcającymi do złych, agresywnych zachowań. W tychże dyskotekach rozprowadza się narkotyki, nie mówiąc już o masowym spożywaniu napojów alkoholowych przez tych uczestników. Polskie dzieci i młodzież są poddawane procesowi demoralizacji, na szeroką skalę. Wobec tych masowych działań bezsilni są rodzice, gdyż ich autorytet jest systematycznie podważany przez telewizyjnych gwiazdorów, np. przez Owsiaka czy też przywódców zespołów prymitywnej, chamskiej i hałaśliwej muzyki, zwanej dalej litościwie - młodzieżową.

Czyżby młodzież chciała tą muzyką zagłuszyć swoje już nieczyste sumienie? Dlaczego ci wrażliwsi na muzykę prawdziwą, np typu: muzyka biesiadna, liryczna, czy disco polo - wstydzą się przyznać do tego, że taka muzyka im odpowiada, bo jest sentymentalna, melodyjna... że prostacki tekst ma? Prostacki(?) - może, ale niewulgarny, niechamski, nieagresywny. Podejrzewam, że nawet ci udający twardzieli i tzw. modnych czy topowych, gdzieś w środku, też mają pewne uczucia ludzkie, a nie tylko cyborgowe, niepozwalające na przyznanie się do tego, iż widzą, że "król jest nagi". Bo to, wg nich, takie kręcenie wiochy, ale sami w domu, po cichu, aby nikt nie widział i nie słyszał, wypłakują się w poduszkę, słuchając jakiejś sentymentalnej muzy, a sklasyfikowanej jako badziewie przez "autorytety" (np. "Świat nie wierzy łzom" - Laskowskiego).

Co mi dają dobrego reklamy w TV? Nic. Marnują moje zdrowie psychosomatyczne. Przerywniki programowe, pełne są obrazów migających z częstotliwością 1-5 Hz, najsilniej pobudzając nasz układ nerwowy oraz ostre dźwięki, które mają za zadanie wprowadzić nas w stan zwiększonej koncentracji uwagi przed zwiększoną dozą reklam, które zaraz będą polecane. Reklamy, a w trakcie ich trwania głos jest zawsze mocniejszy niż normalnie. W tym układzie moje nerwy sięgają zenitu i odruchowo łapię za pilota, żeby wyłączyć głos albo przełączyć na inny kanał. Jeśli na innym kanale jest też reklama, to można się wściec. Można sobie policzyć, ile w toku jednej reklamy zmieniany jest obraz… Około 35 razy, w czasie 30 sek. reklamy. Czyli oznacza to, że się zmienia średnio co 1. sek. To jest dokładnie tyle, ile potrzeba, byśmy zdążyli zarejestrować sobie w naszym mózgu jakiś obraz, ale nie zdążyli broń Boże go przemyśleć czy przeanalizować. Człowiek ma być niewolnikiem, ma mieć wodę z mózgu i ma dać się, jak baran, być strzyżonym przy samej skórze, dawać obdzierać się ze skóry, albo dać się zabić.
Lobby, za pomocą TV i tych wszystkich imprez, podobnych do impry Owsiaka - takie wywołuje ogłupienie, albo prowokacje do dyskusji, jak ta nasza. Tylko u nas, na ich nieszczęście, nikt nie da się ogłupić, ani też im, czyli byle komu - sprowokować.
Niestety prawda jest smutna, oprócz tych ww. metod nie da się nic innego zrobić w tej sprawie. Musi dojść w pewnym sensie do naturalnej selekcji, a "wybrani", czyli ludzie myślący (czytaj: o niepatologicznej funkcji umysłu) w tej selekcji - będą górą.

Aktualnie - w Sądzie Rejonowym w Zduńskiej Woli - trwa proces w sprawie młodocianych dewastantów grobów, którzy w 2007 roku zniszczyli 450 nagrobków.
Jak to się dzieje, że z gruntu dobrych dzieci wyrastają bandyci, którzy dopuszczają się obrzydliwych, haniebnych czynów bezczeszczenia pamięci zmarłych? Wszak człowiek nie rodzi się zły albo dobry, ale staje się dobrym lub złym - w wyniku dobrego lub złego wychowania i dobrego lub złego przykładu, dawanego ze strony otoczenia, w którym egzystuje.
Zaobserwowałem też, że młodzi ludzie, nie lubią jak im rodzice umierają w domu. To takie nieestetyczne. Kierują ich więc na kilka dni do szpitala, na oddział chorób wewnętrznych, bo w hospicjum nie ma miejsc. Konowały zaś, a w tym i moja żona, mogą się wykazać, że przedłużą życie tym biednym starcom o kilka dni. Ja wówczas mówię, że odkręca sobie swoje nieczyste sumienie i pomniejsza o te przypadki listę zmarłych z tzw. leczenia oraz błędów lekarskich, które pokrywa najczęściej ziemia. Co prawda powiększa się jej "prywatny cmentarz", ale tutaj sumienie ma prawie czyste. Tłumaczy się, że ona ratuje życie, a nie ustawia słupki pt. "Odrobienie pracy domowej" przez pacjentów:
 1- 1- 2;
 2 -2- 3;
 1 - 0 -1; itd.- jeśli chodzi o rozpiskę w braniu leków, które należy bezwzględnie brać, gdyż choroba, co prawda nie zaistniała z niedoboru tych leków, ale leki te są lekami ratującymi życie.
Aby z naszych dzieci nie wyrastały diabełki - należy przede wszystkim przeciwstawiać systemowi planowanej demoralizacji, nakierowanemu na młode pokolenia Polaków. Należy, chociaż napiętnować te hasła Owsiaka, które przypominają/wtórują za nim do obrzydzenia spikerki z telewizora, które są piękne, ale faktycznie dosyć rzadko łączącę się ze swoim mózgiem; bo to zazwyczaj tępe strzały/dzidy.

W dobie tzw. demokracji, już za chwilę włodarze tego świata będą mi dyktować o wyborze lekarza, o kupowaniu warzyw z hipermarketu, a nie z własnej działki (zezwolenie - jak na uprawę poletka makowego, a prywatny ubój - będzie zakazany - jak za okupacji hitlerowsko-stalinowskiej).
Kiedy nasz naród się opamięta i zwoła "Pospolite Ruszenie"? Czy nami ciągle musi ktoś kierować obcy, żeby później musiały następować jakieś zrywy narodowo-wyzwoleńcze, i żeby znów zaprzepaścić szansę na wolność, bo wybierzemy sobie jakiegoś prezydenta, na jakiego zasługujemy? Niegdysiejszy premier Prus Otto von Bismarck powiedział kiedyś pewną mądrą rzecz, że gdy się chce pokonać Polaków, nie trzeba z nimi walczyć tylko dać im, aby sami zaczęli rządzić...

Wszak o tym, o czym my tu mówimy, w części dotyczącej biochemii Harpera, na II roku uczą się studenci medycyny, ale li tylko pod zdanie egzaminu, czyli na pamięć, bez możliwości zastosowania w praktyce, bowiem po egzaminie, szybko o tej wiedzy zapominają, bo tak jest stworzony ich program nauczania. W praktyce już kierują się dogmatami.
I to ich program leczenia jest sekciarski, bo oparty o zaufanie do nauki, do ich kolegów biochemików, jakimi się określają aptekarze, czyli młodsi dystrybutorzy firm farmaceutycznych. Oni nie mają ani czasu, ani sił, ani nawet zdrowego rozsądku, bo mają tak wyprane mózgi; oraz łapówki wzięte przez decydentów szkolnictwa medycznego - doprowadzają do wycofywania z programu nauczania - rzetelnej wiedzy o zdrowiu i profilaktyce zdrowia.
Czyli dotychczasowe powiedzenie: "lekarz mało wie o zdrowiu pacjenta, jeszcze mniej o jego chorobach, a już najmniej, czym leczyć", należy trochę zmienić na: "mało wie o chorobach, jeszcze mniej jak je leczyć, a najmniej o zdrowiu i profilaktyce". Uczą ich rzekomo przez dwa lata o zdrowiu, ale o jakim zdrowiu tu mowa, o dietetyce jako żywieniu w zdrowiu? Wszak jedno - wyklucza drugie. A jaka jest to żywienie? Na pewno nie oparte na prawdziwych zdroworozsądkowych przesłankach. Czyli do przemysłu chorobotwórczego dołącza instytut żywiennictwa i higieny, czy jak tam to się zwie... plus przemysł przetwórczy. Powstał on ok. dwa wieki temu, a obecnie serwuje frajerom-pacjentom np. zjedzenie pięciu sztuk cukierków czekoladowych, wyprodukowanych (o, zgrozo!) na bazie tranu rybiego, przeznaczonych głownie dla tych, którzy mają średnio ok. 170 cm wzrostu i ważą średnio ok. 70 kg, i którym zjedzenie owych cukierków wypełni pulę zjedzonego białka/dobę. I co, nie widać gwałtu zadanego na naturze, w tym przypadku? A kto mi pokaże taką rybę w naturze, która possie czy też possa najpierw trochę trzciny cukrowej, potem ziarna kakaowego, a następnie wejdzie sama do podbieraka czy sieci i powie: "rybaku, jeśli nie przerobisz mnie na cukierki, to nie spełnię Twoich 3 życzeń...".

"(...) 1) Nie podoba mi się akcja Owsiaka pod nazwą WOŚP, gdyż jestem przeciwnikiem płacenia zawyżonych podatków, wspierania budżetu państwa ponad potrzebę. Jeśli ktoś ma komfort w wydatkowaniu cudzych pieniędzy to na pewno sporo ich zmarnotrawi. WOŚP to odciążanie budżetu państwa. Tym sposobem urzędasy będą mogli zmarnować jeszcze więcej pieniędzy. 
2) Lekarze są najlepiej zarabiającą grupą społeczną w Polsce. Po co więc ich jeszcze dodatkowo wspierać?
3) WOŚP wydaje pieniądze na leczenie, ale nie na profilaktykę. Wolą leczyć niż zapobiegać i tym sposobem idą na rękę państwowej biurokracji, idą na rękę międzynarodowym koncernom nastawionym na leczenie.
4) Nie solidaryzuje się z Radiem Maryja, ani żadnym innym podobnym ruchem religijnym, parareligijnym. Moje negatywne poglądy co do Owsiaka i WOŚP są wyłącznie zdroworozsądkowe.
5) To całe głośne liczenie pieniędzy  i podniecanie się kolejnymi milionami na koncie jest w mojej opinii obrzydliwe. Jeszcze gorsze jest wmawianie ludziom, że są szlachetni bo finansowo lub organizacyjnie uczestniczą w akcji WOŚP. Są naiwni, to fakt.(...)".

"(...) Jerzy Owsiak jest w gruncie rzeczy częścią systemu, który jak najszybciej trzeba zlikwidować z uwagi na jego szkodliwość dla Polski.
Im więcej leków, im więcej sprzętu diagnostycznego i leczniczego, tym więcej możliwości rujnowania zdrowia pacjentom.  
Owsiak niestety wpisuje się doskonale w nurt medyczny. Krwiopijcom medycznym mało pieniędzy z naszych podatków, składek, opłat, łapówek etc., chcą jeszcze kasy ze zbiórek publicznych.
Czy to ładnie pod pozorem dobroci wspierać złodziejski, medyczny system?
Więc jaki jest sens wspierania tej potężnej białej śmierci? Bez naszych pieniędzy medycyna sobie nie da rady? Tak się składa, że głupich pacjentów jest aż nadmiar.
Na akcje wszelkich fundacji patrzę z wielką rezerwą. Fundacje medialne np. polsatowska mającą "podarować dzieciom słońce" i zachęcającą do kupowania określonych detergentów ("produkty ze słoneczkiem") spotykają się z moim wewnętrznym oporem. W takiej akcjach przede wszystkim chodzi o zwiększenie zysków określonych firm - głównie zagranicznych producentów chemii (m.in. proszki do prania), producentów leków i sprzętu medycznego, itd. itp. Jest to pozorne uszlachetnianie bezwzględnie komercyjnej strony wielu firm i instytucji.
Oczywiście, że są fundacje i stowarzyszenia pożyteczne (nie mylić z instytucjami pożytku publicznego), które nie przejadają zbyt dużej części darowanych im pieniędzy, które robią coś dobrego dla ludzi. WOŚP taką fundacją nie jest(...)".

"(...) Spoko, spoko. Pewnie w końcu sprywatyzują szpitale, tylko najpierw poczekają na dalsze ich doposażanie przez Owsiaka i jemu podobnych. Za pieniądze społeczeństwa zwiększą aktywa i wtedy sprywatyzują. A głupi pacjenci nie dość, że płacą co miesiąc składki, dodatkowo kupują szpitalom sprzęt, to po sprywatyzowaniu będą jeszcze płacić za zabiegi tym sprzętem, bo przecież NFZ nie zrefunduje, albo zrefunduje pięciu pierwszym pacjentom, a później skończą się limity i będą czekać na koleją edycję WOŚP. (...).
(...) Ciekaw też jestem, czy Owsiak przez cały rok pobiera pensję z WOŚP, czy tylko w ten jeden dzień. Chociaż człowiek o tak wielkim sercu, przy tak szczytnych celach mógłby to przecież robić bez żadnych profitów.
Ktoś wcześniej wspominał o tym, że zyski ze zbiórki są większe niż koszt czasu antenowego. A jak doliczyć do tego koszty organizacji imprez plenerowych w wielu miastach, zabezpieczenie ich przez ochronę, reorganizację ruchu i pilnowanie porządku przez policję i straż miejską, fajerwerki i inne dodatki jak wynajęcie hoteli występującym gwiazdom (które też pod presją mediów zmuszane są niejako do występów za darmo), wyżywienie członków orkiestrowych sztabów, fruwanie Owsiaka samolotem po całej Polsce, itp. to też bilans zbiórki jest dodatni? Oczywiście bilans dla zwykłego obywatela, bo nie dla Owsiaka. Jego prywatny bilans zapewne z roku na rok jest coraz lepszy. (...)"

"(...) Służbę zdrowia powinni sprywatyzować. Powinni też wywalić wszystkich z NFZ i zatrudnić Managerów. Każda złotówka powinna być rozliczona. Do tego czasu niech Jurek zbiera tą naszą kasę, aby ośmieszać system medyczny.
A po cóż prywatyzować? Przecież to poważne zagrożenie dla wielu, którzy pasą się w obecnym bałaganie. Prywatyzacja może poważnie zagrozić również idei WOŚP. Prywaciarzowi przecież sprzętu nikt nie zafunduje i kasy nie dorzuci. A tak wszystko jest byle jakie - ale nasze. Czy to nie aby za wysoka cena za to ośmieszanie? Oni i tak, gdy poczują jakąś wilgoć na twarzy to szybko uznają, że to deszcz pada. Tych ludzi nie da się zawstydzić. Celowo piszę ludzi, bo za systemem zawsze stoją ludzie. W tym przypadku lobby jest tak silne, że od wielu już lat nie daje się ruszyć. Najlepiej ich dofinansowujmy, żeby mieli się jeszcze lepiej. A w międzyczasie szykujmy kasę jeszcze na łapówkę, żeby móc z tych wszystkich WOŚP-owych dobrodziejstw w przyszłości skorzystać, w zdrowiu również (...)".

"(...) Trzeba posłuchać JKM - o czym on mówi (nawet to porównuje do faszyzmu). Kiedyś był socjalizm w wydaniu Stalina w tzw. państwach satelitarnych, a w Szwecji czy obecnie w państwach UE jest socjalizm w wydaniu tzw. wielkiego brata. (...)"

Tu nie chodzi tylko o czysto polityczne (gospodarka i polityka) podejście do sprawy, ale o wmontowanie w życie przez lobby odpowiedniej socjotechniki manipulowania ludźmi, wg nich, bydłem roboczym - ewoluującym od czasów rewolucji w rolnictwie - głównie chodzi o takich ludzi, którzy żywią się wyskokowęglowodanowo, śmieciowo, rafinadowo, zbożowo. Kraje zachodnie, o tzw. wysokim dobrobycie żywią swoich obywateli w sposób "korytkowy". Zaś kraje biedne ze Wschodu - "pastwiskowo" wraz z "krzepiącym ich cukrem". Oba modele odżywiania są chore - i o to chodzi wszechwładnemu lobby, żeby manipulować chorym społeczeństwem. Wykreowanie pozornego poczucia bezpieczeństwa, jakie daje społeczeństwu "opiekuńcza" (socjalna) rola państwa, czyli rządząca klasa społeczna (partia). Mnie nie interesują aż tak inna kraje. Skupiłem swoją uwagę na naszym socjalizmie w interpretacji Stalina a post-socjalizmie obecnym w RP, jako ustroju niewolniczym, hodującym kalectwa życiowe (pacjentów czy owe bydło robocze) w myśl idei i haseł takich, jak np.: "cukier krzepi"; "minister zdrowia - jest odpowiedzialny za ochronę twojego zdrowia". W normalnym kraju, normalny człowiek, wyedukowany chociaż w podstawowej wiedzy o zdrowiu, powinien brać swoje zdrowie we własne ręce, a korzystać z usług lekarza tylko w krytycznych sytuacjach dla niego; w każdym razie nie powinien leczyć się w placówce medycznej objawowo.
Generalnie grupie Rockefellera czy Rothschilda - lepiej manipuluje się w medycynie biznesowej - tymi zniewolonymi o mentalności post-socjalistycznej ludźmi. ŚmIszna orkiestra, w swoich działaniach dąży (udaje) do niesienia "pomocy" biednej służbie "zdrowia", w klimacie kapitalistycznym, ale dalej z myśleniem socjalistycznym. Dlaczego - mimo gospodarki jakby wolnorynkowej ("kapitalistycznej") służba chorób jest dalej scentralizowana... czy łatwiej jest rozkradać mienie społeczne czy mienie prywatne? Nieżyjący minister Religa, przed wyborami oświadczał, że będzie dążył do sprywatyzowania służby chorób, a jak się tylko dostał do koryta, twierdził, że będzie bronił rękami i nogami tego systemu...

"(...) Skądinąd są to wszystko słuszne racje, tylko że nie tłumaczą one wszystkiego ani tym bardziej nie są sposobem na rozwiązanie problemu. Ponieważ ten tkwi dużo głębiej. W złym prawie, w zawisłych sądach, w bezprawiu urzędników, w ich samowoli, w nieponoszeniu żadnej praktycznie odpowiedzialności... a mówiąc zupełnie jasno w pogardzie dla człowieka i życia. (...)"

"(...) Całkowicie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Nie ma co zganiać na taki czy inny ustrój. Ludzie kierują się wygodnictwem, wręcz lenistwem, a także irracjonalnym lękiem przed odpowiedzialnością zarówno za zdrowie jak i za inne sprawy.
Po co każdego wieczoru szykować sobie Miksturę oczyszczającą kiedy można w przypadku infekcji iść do apteki po Gripex czy inne paskudztwo? Przechorować infekcję bez leków? A jak mi się coś stanie? Lepiej zażyć lek. Samemu dbać o zdrowie? No nie, przecież od tego są lekarze, żebym był zdrowy tzn. żeby nic nie bolało, nie było kataru, kaszlu itp. Tak myślą pacjenci bez względu na to jaki mamy ustrój. (...).
(...) A jakim wspaniałym wynalazkiem są gotowe, mrożone dania w supermarketach. Pyszne ,tanie i wystarczy je odgrzać, najlepiej w mikrofalówce. Tak postępuje nawet kilka moich znajomych emerytek, które na brak czasu nie powinny narzekać. Zamiast przygotować sobie normalny, zdrowy obiad, kupują te paskudztwa i cieszą się, że mają więcej czasu np. na oglądanie telewizji. Czyż nie jest to zwykłe lenistwo? (...).
(...) Podobnie jest z odpowiedzialnością za zdrowie własne i rodziny i za inne życiowe sprawy. Wygodnie jest uważać, że państwo ma dbać o zdrowie, że państwo ma zapewnić pracę itp. I pomimo wszelkiej propagandy, i niegdysiejszej PRL-owskiej i obecnej, mimo obecnego zalewu reklam, to przecież nadal każdy z nas ma rozum i powinien z niego korzystać. Dlaczego jedni to potrafią, a drudzy nie? Bo tym drugim po prostu się nie chce, bo łatwiej jest wymagać od kogoś (czytaj: od władzy) niż od siebie. Niestety, ludzie z takimi poglądami dominują nie tylko w naszym społeczeństwie, a inni np. koncerny farmaceutyczne, producenci przetworzonej żywności korzystają z tego i zbijają kasę. W końcu nie od dziś wiadomo, że na głupocie ludzkiej najłatwiej się zarabia. (...)".

Powtarzam,  ludzie o mentalności post-socjalistycznej są niewolnikami. Wszystkie duraczenia pochodzą od lewactwa. Ludzie tacy nie cenią sobie wolności, bo są tym "bydłem roboczym", które czeka na nakarmienie przez gospodarza (on wie najlepiej - czym karmić swój inwentarz), na zabezpieczenie zdrowia przez wszechwiedzącego lepiej gospodarza, itd. Ponadto gospodarz wie lepiej od swojego inwentarza, bo jego uczono. Lekarza też uczono, ale nie nauczono go nic o zdrowiu. A "nauka" medyczna (cudzysłów dlatego, że medycyna nigdy nie była i nie jest nauką, lecz sztuką, rzemiosłem - dla przypomnienia), wg inwentarza - stoi wyżej niż Bóg/Stwórca/Natura (nie będę przytaczał przykładów wyższości nauki komunistycznego ateizmu nad zdrowym rozsądkiem i poszanowaniem praw natury). Właśnie miałem na myśli - współczesne niewolnictwo mentalne w Polsce, które w pewien sposób wiąże się z systemem/ustrojem ("opiekuńczą", socjalną rolą państwa), i z tego wynikającymi negatywnymi konsekwencjami dla najwyższego dobra - zdrowia i życia, czyli istnienia.

Wspominamy działania dra Ratha, który skierował oficjalne doniesienie do prokuratury o ściganie popleczników lobby farmaceutycznego. Przez 8 lat prokuratorzy z Hagi nie skazali ani jednego winnego zbrodni ludobójstwa, ale dr. Rathowi też nie spadł ani jeden włos z głowy. Czy tak trudno się domyślić, że dr Rath faktycznie działa na ich korzyść... Co za różnica spierniczyć komuś zdrowie za pomocą chemioterapeutyku albo ziołoleku, czy innego "patyka", tym bardziej, że i tak kasa spłynie w ostatecznym rozrachunku do ich sakwy, czyli do zarabiających na krzywdzie ludzkiej. (Medycyna akademicka=medycyna "naturalna"-"suplementacyjna"). Powtórzę się kolejny raz: dr Rath, pod pozorem walki z lobby, owe lobby wzmacnia, a unicestwia mało komercyjnych ciemnoskórych, na których sobie robi doświadczenia w Afryce ze swoją witaminą C, a homeopaci - ze swoimi cukrowymi granulkami - zamiast po prostu zająć się ich dożywianiem i poprawą sytuacji sanitarno-higienioczno-bytowej.

Dlatego też się dziwię tym, którzy nie są przeciwni wspomaganiu bandyckiego lobby i ich popleczników medycznych, farmaceutycznych, z przemysłu przetwórczego, z przemysłu rolno-spożywczego, itp., ale wyrażają poparcie dla takich akcji jak Owsiaka. Jest to nóż w nasze plecy. Niektórzy znajomi z zagranicy śmieją się z nas (w RP), że państwo nie ma funduszy na służbę "zdrowia", tylko musi się wspierać żebraniną, i to jeszcze przy wykorzystaniu dzieci... Ja odpowiadam, że kasę mają, ale ona wypływa sobie na rzecz tych, którzy rządzą światem. A żeby to nie zostało ujawnione na światło dzienne, to szuka się frajerów od zatykania tej dziury w budżecie kas chorych, którzy dla "szczytnych" idei oddadzą ostatnią złotówkę.

Kiedyś widziałem, jak młodzi harcerze wybierali z tych puszek na pieniądze te większe monety za pomocą druta, a wrzucali w zamian jakieś blaszki, druciki. Przynajmniej w ten sposób nie wspomogli jałmużną tych bogatych złodziei i nie dołożyli ręki do akceptacji i współokradania naszego NF"Z". W gestii państwa jest zabezpieczenie całej opieki "zdrowotnej", przynajmniej w sytuacjach ratujących czy przedłużających życie. Gdyby Owsiak oznajmił wszem i wobec, że pieniądze przekazywane będą na edukację kobiet w ciąży po linii profilaktyki prozdrowotnej wg Hipokratesa, to wówczas też byłbym hojny, i to bardzo. Ze wszystkich sił bym poparł taką akcję.
Stalin czy inny oprawca - również działał pod publiczkę, uciekając się do różnych chwytów socjotechnicznych (np.: publicznie brał na ręce dzieci i pokazywał jak je miłuje; załatwiał też w kołchozie niektórym rodzinom pracę, mieszkania; itd.), a z drugiej strony przyczyniał się do unicestwiania milionów ludzi. Celebryci jako myślący inaczej, ograniczający się do ciasnego myślenia, głównie o celebrze swojej postaci - również przyczyniają się do wzmacniania robiących interesy na krzywdzie ludzkiej.

"(...) To są fakty a nie żadne bezpodstawne zarzuty. Podobnie działa państwo. Jest nawet coś takiego jak obsługa długu... a jak się temu przyjrzeć z bliska to wychodzi że w środku tego systemu koszta są jeszcze większe. Tyle że to nie jest jakaś tam zwyczajna działalność charytatywna. Tym bardziej nie jest to jakiś tam urząd który zajmuje się drogami, lasami czy zoo. Chociaż to też są ważne kwestie.
A zaprzęgnięcie do tego mediów świadczy o tym że faktycznie jest tu coś więcej. Że nie wspomnę o całym tle, przemysłu medycznego któremu takie akcje są na rękę i służbie zdrowia której też jest to na rękę. Po co mówić matce w ciąży aby się odpowiednio odżywiała jak można jej zrobić badanie i wziąć za to kasę. Czy masz w ogóle świadomość co znaczą słowa Służba Zdrowia, czy może jest ci to obojętne? Bierzesz odpowiedzialność za to? Gratuluję. (...)".
"(...) Jeszcze nie tak dawno też byłam tak zmanipulowana. Teraz uważam za hańbę to, że Owsiak wykorzystuje cudze nieszczęście do żebrania. Tak żebrania. Zastanów się... gdzie są Twoje pieniądze, które przelewasz na konto ZUS-u co miesiąc? Gdzie one są? Ano w kieszeniach lobby farmaceutycznego prawda? Przecież przymusowe szczepienie/okaleczenie dzieci nie jest za darmo! Jeszcze są represje jak odważysz się powołać na swoją wolność wyboru i odmówisz zaszczepienia dziecka! Gdzie jeszcze? Ano pieniądze lecą na oddziały onkologiczne, gdzie truje się/uśmierca ludzi toksyczną chemią. Gdzie jeszcze? Ano każda wizyta u lekarza kończy się wypisaniem pliku recept na często refundowane trucizny..ups leki. Póki to się nie skończy, póki nie tupniemy nogą to durnie, które nami rządzą będą nas doić ile wlezie. Taki to tani chwyt, że pomagamy chorym dzieciom wrzucając do puszki pieniążki. To kłamstwo! Nie pomagamy i tyle a danin na rzecz państwa płacimy tak dużo, że w polskich szpitalach powinien być super sprzęt.
Jeżeli ktoś się ma z nami rozliczyć to polskie państwo. Ja bym w końcu chciała, aby mi raz do roku polskie państwo przysłało rozliczenie - ile wpłaciłam na ubezpieczanie zdrowotne z działalności gospodarczej plus z etatu, za jaką kwotę skorzystałam z usług tzw. służby zdrowia i ile mam do wykorzystania. I z tych pieniędzy mogłabym hojną ręką dawać na zakup sprzętu jakbym miała taką chęć. Jeśli bym umarła to te pieniążki powinny odziedziczyć moje dzieci.
Nie uważasz, że ktoś tu robi z nas durniów?
Nie wiem po co wplątaliście w rozmowę Rydzyka czy księży. To inna bajka. (...)".

"(...) Jeden z ministrów"zdrowia" niejaki Łapiński (może przekręcam nazwisko - przepraszam) udzielił jednego wywiadu, który szybko umknął razem z udzielającym wywiadu. Mnie jednak utkwił w pamięci, bo zapalił czerwoną kontrolkę w głowie. Otóż ów już eks-minister - powiedział, że koncerny farmaceutyczne skorumpowały polską służbę zdrowia, drenują wszystkie pieniądze i gdy on chciał to ukrócić to mu grożono śmiercią!
Wobec tego co to za argument, że gdyby nie WOŚP to NFZ nic by nie zrobił. Gdyby koncerny farmaceutyczne nie okradały kasy polskiego państwa to w NFZ byłoby aż za nadto pieniędzy. I wtedy ta cała hucpa nazywana WOŚP nie miałaby racji bytu! (...)
Nie daję ani Rydzykowi, ani księżom, ani Owsiakowi. Pomagam tylko tym, którzy są chorzy, niesprawni, zniedołężniali i nie mogą sami na siebie zapracować. Reszta niech uczciwie na siebie zarobi tak jak nakazywał Św. Paweł. (...)".

"(...) przez to co się wydarzyło w moim życiu patrzę się na świat zupełnie inaczej. Piszesz, że dzięki Owsiakowi, jakieś dziecko dostało pompę insulinową. I co? To jest jakieś uspokojenie sumienia? No bo przecież nie możemy wziąć odpowiedzialności za życie tego dziecka prawda? Kupiono pompy a za pieniądze z naszych podatków, które powinny iść na sprzęt medyczny kupuje się szczepionki i wali w noworodki w pierwszej dobie życia. Później też. Tomasz Dangel napisał, że noworodek ma przepuszczalne jelita co najmniej w pierwszej dobie. Noworodek urodzony o czasie. A ile jest teraz takich noworodków? Powiem Ci, że dla mnie Życie jest nieskończone i nieśmiertelne, a my jesteśmy tylko jego objawem. Dość krótkotrwałym nie uważasz? Co to za pomoc, gdy z jednej strony daje się sprzęt "gratis" a z pieniędzy za które szpitale powinny same ten sprzęt kupić, płaci się koncernom farmaceutycznym za szczepionki? Wiesz w ogóle jaki zysk mają na tych szczepionkach? Czyli uważasz, że teraz powinnam kupować pampersy aby zakupiono szczepionki do Afryki lub jogurty, żeby dożywić głodne dzieci? Ten system jest głęboko skompromitowany, skorumpowany. Im szybciej upadnie tym lepiej dla nas ludzi. Nie chcę wojny, rewolucji. Chcę globalnej zmiany Świadomości. Nie dojdzie do niej póki się nie przebudzimy, póki iluzja będzie dla nas rzeczywistością. A co za życie czeka te "uratowane" dzieci? Będą niewolnikami banków i koncernów farmaceutycznych? (...)".

"(...) Najgorzej być źle poinformowanym i obrażać innych, bo się wierzy w to, co ktoś kiedyś powiedział.
...ludzkie wierzenia i przekonania niemal w każdym przypadku pochodzą z drugiej ręki, bez sprawdzenia ich, od „autorytetów”, które same nie sprawdziły zagadnień problemu, ale po prostu wzięły je z drugiej ręki od innych niesprawdzających, których opinia o tym, nie jest warta złamanego grosza. -Mark Twain".

Faktycznie, też pamiętam, że Łapiński (minister zdrowia w rządzie Leszka Millera) coś takiego opowiadał. Jeżeli również nie mylę się to Łapiński był tym który interesował się Żywieniem optymalnym dra Kwaśniewskiego.
Za rządów Leszka Millera (ministrem chorób był Leszek Sikorski), a wdrożyć w życie ŻO chciał poseł Aumiller. Sikorski był zafascynowany programem wdrożenia w życie ŻO, dopóki nie rozdzwoniły się telefony z pogróżkami do niego od firmy farmaceutycznych, czyli mafii. Ponieważ były to groźby karalne (realne), które wzbudzały w nim obawę ich spełnienia, to biedak musiał kłamać w odpowiedzi na interpelacje poselskie.
Groźby dotyczyły zaniechania wyrażania się pozytywnego o zdrowotności żywienia niskowęglowodanowego. Dlatego ów minister musiał jedenaście razy skłamać na temat wyników badań przeprowadzonych przez PAN (przed wprowadzeniem stanu wojennego). Wyniki potwierdzały właśnie ową zdrowotność tego modelu odżywiania. Apogeum tych gróźb kierowanych do Sikorskiego przypadło na noc przed wystąpieniem ministra w Sejmie RP.
Więcej na ten temat pisano w miesięczniku "Optymalni" oraz miesięczniku "Optymalnik" (zdaje się za czasów redaktora naczelnego Trojanowskiego) w 2003 roku. O Łapińskim nic mi nie wiadomo, żeby mu grożono... I to są fakty a nie jakieś bajdurzenie!

"(...) Może Zibi warto zasiać ziarno i nawiązać kontakt z Owsiakiem, żeby namówić go do innego spojrzenia na cel wydawanych środków z orkiestry. Zaproponować propagowanie zdrowego stylu życia, a nie utrzymywanie chorego porządku. Jesteś osobą, która ma siłę argumentu i argument siły. Potrzeba kilka osób z autorytetem i zasiać to, o czym tutaj powszechnie wiadomo.
Jak nie zakiełkuje, to daję słowo nie dam żadnego grosika na WOŚP (...)".

No i co z tego? Widocznie ministrowie chorób się zmieniali. Z tego, co wiem, to Łapiński nawet psa za ogon nie pociągnął, aby się przeciwstawić kartelowi farmaceutycznemu...

Cytat:
W Sejmie RP w dniu 10 lipca 2003 p. Andrzej Aumiller,
Poseł RP zadał następujące pytanie Ministrowi Zdrowia: „Czy nie uważa Pan za zasadne zlecenie badań klinicznych nad skutkami diety optymalnej wdrażanej przez doktorara JanaKwaśniewskiego?” Pan Leszek Sikorski, Minister Zdrowia odpowiedział m.in.: „Jest rzeczą naukowców, czy zechcą podjąćten temat.” W ten sposób na forum publicznym wyartykułowanopotrzebę przeprowadzenia badań naukowych.".

To pewnie odniosłoby taki sam skutek, jak umoralnianie "doliniarza", że kradzież szczególnie zuchwała lub z włamaniem - to jest postępowanie nieetyczne.
Myślisz, że on jest nieświadomy tego, co robi...  Dobrze byłoby zasiać ziarno, chociaż żeby sumienie mu trochę poruszyło.

Nie rozumiem jednego. Kiedy pustostanowi się mówi logicznie i operuje faktami, to pustostan jako kontrargument przytacza złośliwie Caritas, albo Ojca Rydzyka (np.: „Jo tam wole dać na Owsioka, niż na Rydzyka…”) - jakby Kościół namawiał do czegoś złego... A jeśli już wspólnota tego Kościoła „pruje” lub pozwala sobie „pruć monetę” między sobą (czytaj: złodziejstwo w ramach akcji), to ich „święte” prawo. To nie są póki co środki publiczne z podatków, z budżetówki (przynajmniej w Polsce); to są pieniądze prywatne i dary rzeczowe – dobrowolnie przekazane na rzecz tej instytucji. Jeśli funkcjonariusze Kościoła przejdą do sfery budżetowej, a duszyczki będą opodatkowane od przynależności do danej wiary, to ja będę wtedy też patrzył na ręce takiej instytucji, która będzie działać pod patronatem Kościoła.
Pod tym względem i innymi – szanuję akcje: Caritasu, Anny Dymnej, itp. Przynajmniej się nie chwalą swoją charytatywnością…

Ostatnia sprawa to: kwestia aborcji i eutanazji. Osobiście jestem przeciwny zabijaniu życia poczętego.
Co do eutanazji – również. Nie przemawiają do mnie argumenty typu – że niewiadomo, co mnie może spotkać, jakie cierpienia przed normalną śmiercią… itd. Od tego się ma rozum, aby nie czekać na ostatnią chwilę, tylko poszukiwać dróg alternatywnych dla medycyny leczącej objawy i leczącej pacjentów z kasy i nadziei na wyzdrowienie. De facto jest taka alternatywa (może nawet kilka), by umrzeć godnie - w sposób normalny (ze starości), a nie na choroby (jak nas straszy wielopokoleniowa indoktrynacja propagandy medyczno-farmaceutycznej), wg której – śmierć starszej osoby musi być usr**a i w cierpieniach, i że umrzeć trzeba na jakąś chorobę. Otóż - nic bardziej błędnego…!

                                                                                                                               Zbigniew Zibi Osiewała