Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 3 kwietnia 2015

Wynaturzeniom mówimy "NIE"!

          Kiedyś świadomość własnej płci niosła za sobą - tak dla kobiet, jak i dla mężczyzn - świadomość odpowiednich przymiotów, dzięki którym kobieta była Kobietą, a mężczyzna Mężczyzną. Istniał dystans i wzajemny szacunek do płci przeciwnej. Teraz mamy wszelkiej maści seksualnych degeneratów (żeby było bardziej kolorowo), feministki (którym niestety nie zatyka się otworów gębowych armatkami wodnymi) i media, które trąbią, że nienormalne zachowania zasługują na tolerancję i szacunek. Ja się boję, co jeszcze pojawi się na tym świecie...
           Kiedyś dzieci miały mamę - MAMĘ i tatę - TATĘ. Dziś miewają dwie "mamo-taty" i chłoną spaczone realia spaczonego świata, które funduje im wszechobecny, rozreklamowany, stawiany na piedestale (tfu!) postęp.
          W dzisiejszym świecie, w imię tego cholernego postępu, usiłuje się wyprzeć naturalny podział ludzkości ze względu na płeć. W imię chorej ideologii równości, za wszelką cenę usiłuje się wmawiać dzieciom od najmłodszych lat, że chłopiec = dziewczynka. To nie jest "postęp"! To jest skutek uboczny rozwoju i totalne odmóżdżenie, które zaprowadzi ludzkość do zguby. Niech chłopcy noszą spódniczki, niech im się wpaja, że są tacy sami jak dziewczynki, a dziewczynkom, że są takie jak chłopcy; niech wszelkie zboczenia się szerzą; niech prawa zwierząt będą zrównane z prawami ludzi; niech ludzie zawierają małżeństwa z psami, końmi, czymkolwiek (może nauka pozwoli im się krzyżować albo ustawy prawne pozwolą na adopcję); niech kobiety w ogóle przestaną rodzić, a dzieci niech będą hodowane sztucznie, etc. To nie jest demonizowanie - to jest to, co czeka ludzkość i nie będzie to "postęp", tylko jego słona cena. Cena, jaka będziemy musieli zapłacić na własne życzenie.
          Gdzieniegdzie już walczy się z używaniem słów "mama", "tata" i zastępuje je jednym krótkim "rodzic"/"opiekun", żeby nie podkreślać płci i nie dyskryminować tym samym osób o odmiennej orientacji - bo przecież garstka homoseksualistów jest ważniejsza od całych tłumów ludzi normalnych.
          Nie traktuję tego jako spisku przeciw wartościom tradycyjnym czy czemukolwiek innemu, nie. Bo to nie jest "spisek" - to jest wręcz oręż w ręku tych postEMpowych, lewackich pijawek, wysysających z człowieka to, co czyni go ludzkim. To tak, jakby świrowi dać karabin maszynowy i zapowiedzieć, że może go używać tylko dla samoobrony.
          Świat to nie tylko Polska - trzeba być ślepym i głuchym na przemiany w społeczeństwach, które uznały tę "ideologię" za coś normalnego, ba! nawet potrzebnego. W imię jakichś wydumanych teorii o równości płciowej ja, jako matka, mam być nazywana przez swoje dziecko "rodzicem" czy "opiekunem" (byle nie "mamą"!) tylko dlatego, żeby ktoś... (no, dobra) odmienny, nie czuł się dyskryminowany?! Sorry, nie zgadzam się. I nie jestem zawziętym katolem. Jestem po prostu w pełni świadoma tego, że to zrównanie, a raczej przewalcowanie tradycyjnego modelu rodziny, jest pierwszym krokiem ku zaszczepieniu w ludziach chorego rozumowania, w którym wśród normalnych, zwyczajnych i powszechnie przyjętych norm, wyznaczonych przez naturę, znalazłaby się pełna akceptacja i poparcie dla małżeństw homoseksualnych, wychowujących dzieci. NIE (!) zgadzam się na to. Matka Natura pewnie też.
          Wierzę, że nie wszystko jeszcze odkryto - może się łudzę, ale mam nadzieję, że znajdzie się sposób na przywrócenie ludziom minimum normalności w mózgach, być może nawet kluczową rolę odegrają tu psychologia czy psychiatria...kto wie? ;)
         Chodzi mi o nadużywanie - tylko i wyłącznie o to. Tu nie można być ślepym, głuchym i biernym, trzeba chcieć to widzieć: gdyby chodziło tylko o "przenikanie" się ról kobiety i mężczyzny w codziennym życiu, zawodowym czy rodzinnym, nie byłoby tematu. A temat jest, w dodatku rozdmuchiwany przez tych, którzy mają w tym interes.
          Wiadomo, jaki ma być człowiek w wizji lewackiego świata: wyprany ze świadomości, z tożsamości, z człowieczeństwa, z wiary, poglądów, wszystkiego, co czyni go osobną, samodzielnie myślącą, odpowiedzialną za siebie i świadomą konsekwencji własnych czynów, jednostką.
          Tolerancja prowadzi do przyzwolenia, a przyzwolenie jest prostą drogą do akceptacji wszelkich wynaturzeń. Zmiany w obyczajach i w ludzkiej mentalności zachodzą latami, ale za chwilę możemy obudzić się z ręką w nocniku i nie dość, że będzie za późno, żeby te zmiany cofnąć czy choćby zatrzymać, będzie za późno również na to, by móc wyrazić na ten temat swoje zdanie:
Minister Grabarczyk w sformułowanej 20 lutego 2015 r. odpowiedzi na wystąpienie Pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania opowiedział się za prowadzeniem „prac legislacyjnych celem zmiany przepisów Kodeksu karnego w zakresie sprowadzenia penalizacji czynów o podłożu dyskryminacyjnym z uwagi na przesłanki: niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej”.
Jeżeli zmiany te zostaną wprowadzone, istnieje groźba, że każda wyrazista krytyka środowisk budujących swą tożsamość wokół praktykowania zachowań homoseksualnych zostanie uznana za „przestępstwo z nienawiści ze względu na orientację seksualną”.
„Nawoływanie do nienawiści” ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową ma być zagrożone karą nawet do dwóch lat więzienia. Znieważenie kogoś ze względu na praktyki homoseksualne, którym się oddaje lub obnoszenie się z dolegliwościami wynikającymi z zaburzeń tożsamości płciowej, będą zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3, a groźba sformułowana ze względu na „tożsamość płciową” lub „orientację seksualną” poszkodowanego – nawet karą 5 lat więzienia.
Proponowane zmiany zawarte są w projektach nowelizacji Kodeksu karnego zgłoszonych przez posłów SLD (druk sejmowy nr 2357) oraz Twojego Ruchu (druk sejmowy nr 340). Przewidują one wprowadzenie nowych przesłanek penalizacji do art. 119 § 1, art. 256 § 1 i art. 257 Kodeksu Karnego.
Autorzy projektu, jako przykład czynu, który na gruncie nowych przepisów podlegałby karze, podają wypowiedź posła, który w interpelacji nazwał homoseksualizm „dewiacją” i zestawił go z zoofilią i pedofilią. Po zmianie prawa może się okazać, że do odpowiedzialności karnej będzie się usiłowało pociągnąć księży przypominających o grzeszności praktyk homoseksualnych.
Jeśli przepisy wejdą w życie, organy ścigania będą zobowiązane, by wszcząć postępowanie nawet bez wniosku osoby poszkodowanej. Projekt ten stanowi w istocie próbę uprzywilejowania w debacie publicznej lobby forsującego polityczne cele subkultur LGBT. Znowelizowane przepisy będą znakomitym narzędziem szykanowania księży oraz polityków i innych obywateli wyrażających dezaprobatę dla praktyk homoseksualnych i ich promocji w sferze publicznej.
Charakterystyczne jest to, że lobby LGBT, które niedawno jeszcze dążyło w Europie do depenalizacji praktyk homoseksualnych, obecnie forsuje rozwiązania mające pod sankcja karną zakazać krytyki ich zachowań. Proponowane zmiany stanowią zbędną eskalację represji karnej, a ich wprowadzenie doprowadzi do drastycznego ograniczenia konstytucyjnej wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji).
W rzeczywistości, środowiska te, czyniąc ze swych praktyk intymnych zagadnienie polityczne, pod pretekstem ochrony życia prywatnego dążą do uzyskania przywilejów politycznych, ograniczając sankcjami karnymi swobodę wypowiedzi krytyków ich zachowań. Ze względu na nadużywanie przez te środowiska kwalifikacji czynów jako rzekomo „nawołujących do nienawiści” (art. 256 § 1 K.k.) czy też „znieważających” (art. 257 K.k.) istnieje groźba, iż każda ostrzejsza krytyka politycznych postulatów zgłaszanych przez środowiska, które swą tożsamość czerpią z wątpliwej obyczajowości ufundowanej na praktykach homoseksualnych, zagrożona będzie sankcją karną.
W internecie powstała petycja, za pomocą której można zaapelować do Ministra Cezarego Grabarczyka i zażądać zmiany jego stanowiska w tej sprawie, aby zapobiec nadawaniu politycznych przywilejów aktywistom subkultur ruchu LGBT.


          Gardzę demokracją, ale póki żyjemy w jej nędznej, ochlokratycznej alternatywie - odważmy się na głos rozsądku. I w związku z tym, że za chwilę może okazać się, że pójdę siedzieć za "mowę nienawiści" w tym poście, mówię stanowcze:


      i nie tylko cenzurze zresztą...


 [MG]