Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 maja 2017

OD CZEGO BY TU ZACZĄĆ NAPRAWĘ PAŃSTWA "DEMOKRATYCZNEGO"







Jak rzekł był niegdyś Nicólás Gómez Dávila: "My, wrogowie powszechnego prawa wyborczego nie przestajemy zdumiewać się z powodu entuzjazmu, jaki wywołuje wybór garstki nieudolnych przez masę niekompetentnych".

Problemem ludzi wierzących w demokrację jest symplifikowanie jej sensu stricte do pojęcia "wolności" i sprawienie, iż staje się ono słowem-wytrychem. Demokracja bowiem to nic innego niż łom, służący do wyłamania zamka w ostatnich drzwiach - tych, za którymi stoi już tylko tyrania.

Mówiąc o "demokracji" dzisiejsi obywatele traktują ten legendarny i utopijny zresztą ustrój jako wybawienie, jako oddanie im w ręce jakiejkolwiek władzy, biją czołem przed hasłami wolności, ale - niestety - wolności idącej w nierozłącznej parze z równością. Powielając zatem, w pełni nieświadomie zresztą, schematy socjalistyczne, poddani manipulacji, propagandzie oraz iluzji władzy kreują rzeczywistość ku uciesze włodarzy tego świata, służalców własnych interesów i sakiewek.


Decyzje podjęte przewagą większości (reżim w pełnej krasie!) wbrew powszechnemu uznaniu, iż są decyzjami suwerennymi, w rzeczywistości nimi nie są. Z pomocą "jedynej-słusznej-opcji" przybywają bowiem na przykład media: odpowiednie cykle tematyczne z osobami pożądanymi, małe pranie mózgów odbiorcom, potem jakiś polityczny sondaż - i już osoby słabo zorientowane w świecie politycznym głosują "jak należy". W opublikowanym 25 lutego przez chiński „Dziennik Ludowy” znalazło się zdanie prezydenta Xi Jinpinga, brzmiące: „Gdziekolwiek są czytelnicy, gdziekolwiek są widzowie, tam musi sięgnąć ręka propagandy, bo właśnie tam znajduje się sens i punkt docelowy działań ideologicznych”. Przykład skrajny, ale jakże trafnie odwzorowujący realia, mimo, że u nas nie Chiny - ale Najjaśniejsza Rzeczpospolita.

Konfucjusz prawił, iż "naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć" - nie możemy nie zgodzić się z tym wyzwaniem, a skoro jesteśmy już przy "demokracji" zatrzymajmy się i zastanówmy, czy ustrój, który tak określamy, w rzeczywistości ma z nią punkty styczne. I tutaj odwołam się do tego, co Charles Mills słusznie ujął opisując problem degeneracji demokracji, bowiem elityzm wydaje się warunkiem sine qua non w procesach transformacji ustrojowej. Ile zatem potrzeba suwerenowi, jakim mieni się lud, balansującemu na cienkiej linie rozgraniczającej tę uwzniośloną, piękną, zmitologizowaną wręcz demokrację z jej karykaturą i wynaturzeniem, jakim jest zwykła zwulgaryzowana ochlokracja, czyli rządy motłochu, by z całym impetem upadł po ciemnej stronie mocy sprawczej?

Harvey Leibenstein, amerykański ekonomista, sprecyzował, czym jest efekt owczego pędu, opisywany w psychologii społecznej, jako syndrom grupowego myślenia. Iluzja jednomyślności i nieomylności, wywieranie nacisku dla wymuszenia konformizmu, etc. - czyż nie tym charakteryzują się powstające pośród zwolenników "demokracji" obozy ideologiczne? Weźmy jako przykład autokreację PiSu na obrońcę biednego i uciśnionego społeczeństwa przed złym establishmentem, jako bodziec ku pociągnięciu za sobą masy elektoratu - sprawdziło się? Ano, sprawdziło! PiS u władzy, lud kupiony za własne pieniądze cieszy się z 500+, w głębokim poważaniu przy tym mając skandaliczny deficyt budżetowy, terror instytucji państwowych i ucisk podatkowy.


Czy przeciętny Kowalski, pogrążony w przywołanym powyżej owczym pędzie, przystanie na chwilę i zastanowi się nad tym, jakie konsekwencje poniesie za sobą polityka partii Jarosława Kaczyńskiego? Bazując na ułomnej empirii rozmów ze "statystycznymi Polakami": czy przeciętny Kowalski odda swoje 500+ i zgodzi się dla dobra ogółu na likwidację PIT i CIT, obniżkę VATu, akcyzy? Ano, nie zgodzi się - i tutaj obnażamy ogromną hipokryzję! Jeżeli bowiem demokracja mieni się sprawowaniem władzy ogółu w służbie ogółowi - dlaczego tak istotne jest dla przeciętnego Kowalskiego osobiste dobro, całkowicie prywatny interes? "Społeczeństwo demokratyczne" w naszym kraju, społeczeństwo, którego mentalność przenika po dziś dzień rozumowanie całkowicie socjalistyczne, wychodzi z założenia, iż lepsze jest równanie w dół - lepsze, ponieważ bezpieczniejsze. Po co wysilać się i rywalizować przy zachowaniu norm moralnych/etycznych/zasad zdrowej konkurencji, skoro kapitan Państwo ma wprawę w ograbianiu ogółu i dzieleniu wszystkiego między wszystkich po równo, oszczędzając przy tym krocie dla siebie? Nie może być zatem mowy o "dobru wspólnym", jako o naszej powinności, ponieważ jest to arystotelesowska mrzonka, która rozbija się jak bańka mydlana po zderzeniu z przeciętnym Kowalskim i jego zasiłkami. 

Wracając do nieprawidłowości w sprawowaniu władzy w państwie demokratycznym - przy całym ogromie instytucji, administracji i tłumach rządzących nie ma u nas żadnej instytucji zwierzchniej, która zapanowałaby nad powyższymi, by wykonywali oni swoją władzę zgodnie z wolą poddanych. "Poddanych", ponieważ od zawsze byłam i jestem niezmiennie zwolenniczką restytucji monarchii i choć jest nam do niej bardzo daleko, to trzymam się tego zamysłu konsekwentnie, jako idei przewodniej w całym moim podejściu do rozważań politycznych. Monarchia to ustrój zgodny z Królestwem Bożym, zatem szanując fundamenty cywilizacji łacińskiej oparte o normy chrześcijańskie - nie można powiedzieć, że "ustroju lepszego od demokracji nikt nie wymyślił", bo wymyślił go sam Bóg. 

Schodząc natomiast na Ziemię i zaglądając do Sejmu... dzisiejsi posłowie, czyli sprawujący władzę z woli narodu przedstawiciele interesów swojego elektoratu, również nie zauważają, iż to oni są w służbie narodowi i to nie naród istnieje w służbie posłom.
Zgodnie z ideą subsydiarności sięgającą swoimi korzeniami czasów starożytnych, będącą także ważnym elementem katolickiej nauki społecznej winno być: "tyle władzy, na ile to konieczne, tyle wolności, na ile to możliwe oraz tyle państwa, na ile to konieczne, tyle społeczeństwa, na ile to możliwe".

Czy da się to wszystko odnaleźć w naszych realiach? Czy rządzący stworzą nową Konstytucję - taką, która będzie uwzględniała zasadę "Volenti non fit iniuria"*? Pozostawmy te pytania bez odpowiedzi i miejmy nadzieję na uporządkowanie się wszystkiego, począwszy od pojęć**, kończąc na całkowitej naprawie Państwa Polskiego.


*"Chcącemu nie dzieje się krzywda".
**Na początek samouczek: 



                                                                                                  
                                                                                              
                                                                                                                                                        
                                                                  Magdalena Wandachowicz                                                                      

poniedziałek, 4 maja 2015

REDAKTOR GOZDYRA w "TAK CZY NIE" WRAZ Z PROF. GUTEM ZROBILI SOBIE KABARET NA TEMAT POWIKŁAŃ POSZCZEPIENNYCH





         "Aż przykro patrzeć i słuchać, jak obrzydliwie stronnicza była p.Gozdyra..." (JKM)

         
Tak jest! Ale może się do-edukuje i ogarnie wraz z tym obrzydliwie i żenująco dowcipnym prEfesorem Gutem, po przeczytaniu niniejszej treści artykułu!? 

          Panowie: JKM i Wipler!
          W sprawach polityki wolnościowej (np. wolnego rynku) - 100% racji, ale w kwestii wiedzy o zdrowiu mającej istotny związek z ww. kwestią - proszę do oślej ławki... Odróbcie wreszcie tę pracę domową rzetelnie. To będzie dla dobra Was i Waszych bliskich oraz dla dobra Polski! Zanim pozwolisz zaszczepić swoje dziecko - (Klik!)
          Jako lekturę dodatkową polecam: Szczepienia z nagonką - (KLIK!), czy: Szczepienia z nagonką - (KLIK!) 

Lekarze to żołnierze w białych kitlach, często tak samo nieświadomi jak ludzie, do których mierzą ze swoich strzykawek i pozostałym arsenałem dostępnym na półkach aptek. To prawdziwy majstersztyk, jaki jest kontynuacją wcześniejszych prób rozwiązywania problemów tego świata za pomocą agresji zbrojnej. Po cóż więc rozpętywać kolejną, skoro w celu eliminacji można wykorzystać świadomość społeczną, jakże pieczołowicie kształtowaną w umysłach homo patiens przez lata. Po cóż celować do kogoś z okopu, budować kolejne obozy koncentracyjne? Cel, jakim jest dzisiejszy człowiek sam pojawi się w umówionym miejscu i ochoczo nadstawi ramienia do przyjęcia strzału. Różnica polega tylko na tym, że metalowe kule zamieniono na płyn o opóźnionym działaniu. Tak, żeby nikt nie skojarzył zgubnych efektów tego zabiegu, jako zwykłego ludobójstwa. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest fakt, że trup ściele się co prawda gęsto, lecz nie trzeba pozbywać się tysięcy ciał z miejsca kaźni oraz dodatkowo tłumaczyć przed cynicznie zatroskaną opinią społeczną. Tutaj liczne zgony można zgrabnie przypisać chorobom cywilizacyjnym, na które i tak przecież w końcu "jesteśmy skazani", a szczepionki pełne trucizn mają dać organizatorom więcej pewności, że na nie zapadniemy i przed ostatecznym pożegnaniem z tym światem damy jeszcze porządnie zarobić. (...).  

          Boimy się Putina i innych agresorów z zewnątrz, a nie widzimy, że sami za własne pieniądze, za własną zgodą, w biały dzień, w białych rękawiczkach, w majestacie prawa - dajemy się unicestwiać przez kartel farmaceutyczno-medyczny...

       

          Dalsza lektura podstawowa:  Istota chorób infekcyjnych (klik!)

          

          Zarówno akcja szczepień, jak i akcja Owsiaka byłyby szczytne, gdyby nie były od początku do końca załgane. Trzeba umieć odróżnić naturalne nabranie odporności od sztucznego (często objawy uboczne - tragiczne). Nie można tylko argumentować sprzeciwu wobec depopulacji ludzkiej prowadzonej przez lobby farmaceutyczno-medyczne na zlecenie włodarzy świata (kreatur syjonistyczno-masońskich od kreowania planu NWO) - jedynie ideami wolnościowymi człowieka - ale należy też wykazać się tutaj wiedzą (w stopniu choćby podstawowym) o zdrowiu.
Nawet dla pani profesor Majewskiej, wielkiej przeciwniczki szczepień (chyba nie wszystkich), niezbyt znana jest idea odchorowania chorób infekcyjnych (np. grypa, angina). Są to choroby, a właściwie objawy chorobowe (wg Hipokratesa), które głównie dokonują detoksykacji zdefektowanych komórek, w tym i komórek nowotworowych i quasi-nowotworowych. To naturalny proces oczyszczania organizmu! Jak wiemy organizm to nie jest jakaś jednorazówka, żeby nie wymieniać w nim jakichś zużytych, zdefektowanych, niepełnosprawnych części - poprzez generalny remont. Pani profesor oraz niektórzy inni powiązani z medycyną (z całym szacunkiem), ale poprzez pranie mózgów na studiach medycznych czy biochemicznych - siłą rzeczy będziecie wszystko leczyć, wszystko co się rusza...?! Nawet to, co jest nie do alopatycznego leczenia, czyli tzw. infekcje przeziębieniowe mające charakter prozdrowotny i trzeba je przechorować/odchorować, żeby wyszły nam na zdrowie... 


          Pan Wipler wypowiadał się, że ma zaufanie do instytucji takich jak np. ochrona zdrowia czy akcje szczepień, etc. To, że na razie jego zaszczepione dzieci nie mają żadnych negatywnych skutków, to jeszcze o niczym nie świadczy, oby tak zostało do końca... W swojej praktyce profilaktyka zdrowia miałem udowodnione przypadki (np. w wieku dorosłym zachorowania na chorobę Parkinsona, Alzheimera, raka i inne), gdzie można było je powiązać ze szczepieniami z dzieciństwa czy ze szczepieniami np. na WZW  przed zabiegami chirurgicznymi w okresie bycia dorosłym.


          Nie dziwię się, że typowemu zjadaczowi chleba i pacjentowi, czyli bezwolnemu i naiwnemu biorcy leków i usług medycznych, trudno jest zrozumieć, że przyczyną chorób nie jest brak leków, ziół, paraleków, diagnoz medycznych - ale wręcz przeciwnie - z nadmiaru, czyli z balastu, z toksemii - powstają w efekcie niedobory substancji odżywczych i choroby! Gdyby było inaczej, jak twierdzi medycyna, to człowiek powinien się rodzić z belladonną lub innym zielem na głowie, zamiast włosów. Gdyby był potencjalny niedobór wody w organizmie człowieka, jak twierdzi medycyna, aby pić hektolitry wody dziennie, to człowiek powinien rodzić się z kamelowym garbem na plecach, w którym składowane byłyby depozyty tłuszczów nasyconych, z których organizm po spaleniu produkowałby duże ilości wody i C02.

          Ale żeby profilaktycznie (nawet nie prewencyjnie) usuwać sobie niezbędne do funkcjonowania organy takie jak np. jajniki i inne narządy rodne (ostatnio modne wśród celebrytów), by nie zachorować na raka - to gdzie my żyjemy?! Idąc tym tokiem rozumowania, przyczyną raka np. piersi jest: raz - niedobór badań mammograficznych, dwa - nadmiar narządów rodnych i płciowych... Natomiast w przypadku chorego przewlekle dziecka na anginy ropne przyczyną jest nadmiar migdałów, bo nie udały się Stwórcy migdały u dziecka, w tym całym taśmociągu bio-technologicznym stworzenia człowieka/dziecka. To tak jakby wyprodukował On biologiczny bubel, więc medycyna MUSI to teraz poprawiać wiecznie...
          Tak więc oba rozwiązania medyczne, w tych przypadkach - są nieracjonalne i niebezpieczne dla zdrowia i życia!

          Ale można też doszukać się światełka w tunelu. Świadomość ludzka w aspekcie szczepień u niektórych zaczyna ewoluować (chciałbym, aby tak było u wszystkich Rasowych Prawaków, czyli ludzi wolnych i samoświadomych). Wiele spraw przeciwko nakazom płacenia kar przez GIS wobec niezaszczepienia dziecka (ewentualny precedens prawotwórczy) jest w sądach wygrywanych. Argumenty prawne, jak wyżej, wynikają z Konstytucji RP. 

          Podczas krótkiej wymiany mailowej pomiędzy mną a JKM, JKM w temacie bezprawnego przymusu szczepień wniósł projekt poprawek do konstytucji:
"Proponowane poprawki do Konstytucji: do Art 39: ("Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody".) dodać słowa: "Nikomu nie wolno zabronić spożywać dowolnych substancji lub dowolnie postępować ze swoim ciałem – pod warunkiem, że nie narusza to praw innych i nie powoduje zakłócenia porządku publicznego" Jednocześnie do Art 68: ("Każdy ma prawo do ochrony zdrowia".) dodać słowa: "Jednakże władze publiczne nie mają obowiązku świadczenia opieki zdrowotnej ludziom, którzy postępują ze swoim ciałem w sposób odbiegający od powszechnie przyjętych norm" Jest to oczywista deklaracja wolności i niezależności obywatelskiej. Ludzie nie mogą być traktowani jak bydło, któremu właściciel zabrania lub nakazuje jedzenia lub picia czegokolwiek. Dotyczy to osób dorosłych. Za dzieci odpowiadać powinni rodzice."
                                                                                          
          Myślenie leniwego intelektualnie lewaka, nawet czasem mimo jego wysokiego wykształcenia, w kwestiach politycznych (m.in. godzenie się na bycie niewolnikiem) jest analogiczne do zgody w tzw. pacjentyzmie na unicestwianie i redukcję populacji tzw. *Ludzkiego bydła roboczego - przez włodarzy świata - za pomocą kartelu farmaceutycznego i tzw. meNdycyny akademickiej. A oto na potwierdzenie powyższego: link do wyjaśnienia, jak można kręcić lody na krzywdzie i ludzkiej naiwności (często z ich lenistwa intelektualnego) w realizacji planów utworzenia Nowego Porządku Świata (NWO): Jak wyhodowano ludzkie bydło robocze - (klik!)   
(...) Pierwsza „rewolucja” a więc przejście z trybu życia
koczowniczego do życia osiadłego i „wynalezienie” rolnictwa spowodowało
zmianę odżywiania. Zboże, uprawiane początkowo jako karma dla zwierząt
stopniowo stało się głównym pożywieniem ludzi (zwłaszcza z nizin
społecznych). Fryderyk Engels napisał o tym, że kiedy zaczęto ludzi,
zwłaszcza poddanych, karmić zbożem, *WYHODOWANO LUDZKIE BYDŁO ROBOCZE.
Zdaniem wielu genetyków, aby metabolizm człowieka całkowicie przestawił
się z przystosowania do spożywania mięsa i tłuszczu na węglowodany,
upłynąć musi ok. 250 tysięcy lat. W tym okresie przejściowym trapić będą
człowieka przeróżne zaburzenia matabolizmu, zwane chorobami
cywilizacyjnymi. (...).
           Parafrazując słowa klasyka, powiem tak: W żadnej populacji świata zwierząt - nie ma takich bydląt jak wśród ludzi... Oraz: W świecie zwierząt - nie znajdziesz takiego, które by występowało przeciwko temu samemu gatunkowi...
A wśród władzy zawsze znajdziesz wielu łajdaków, którzy unicestwiają nieco głupszych od siebie, bardziej naiwnych, niedoinformowanych - przeważnie pod płaszczykiem (np. szczytnej idei szczepień, etc.), czyli zawsze dla rzekomego dobra człowieka.

                                                                                                     

Zbigniew Zibi Osiewała 

                                                                                                                 

Ps. Aktualizacja w dniu 09.09.2015 o godzinie 17.15

Szkoda, że Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków (zwłaszcza dzieci); szkoda, że nie słucha głosu rozsądku, a polega na takich autorytetach jak nieformowalny alkoholik, poseł Piecha (komisja sejmowa ds. zdrowia) i inni z PiS.

Jak można świadomie/nieświadomie (niedbalstwo, lekkomyślność, ignorancja i arogancja wobec wiedzy o zdrowiu) dokonywać powolnego unicestwiania Narodu Polskiego, zaczynając od niszczenia zdrowia i życia dzieci (nasza przyszłość, przyszłość istnienia Narodu, która się rodzi oraz która się narodzi)...
Oto, dlaczego nienawidzę ignoranctwa PiSSu.

W związku z powyższym - należałoby chyba skierować pozew zbiorowy przeciwko prezydentowi, wszystkim posłom, którzy byli na "tak" w sprawie ustawy o przymusie szczepień...











Pps. Aktualizacja w dniu 06.09.2021 o godzinie 19:00.

W treści artykułu pisanego ponad 6 lat temu, jako układu odniesienia dla wszystkich chorób, użyłem TOKSEMII będącej rzekomo jedyną i naczelną przyczyną... A detoksykacja i odchorowanie chorób infekcyjnych (tzw. przeziębieniowych) to lekarstwo  na powrót do zdrowia.
Obecnie wiem, po zgłębieniu wiedzy z GNM (Biologiczne Prawa Natury), że naczelną przyczyną jest konflikt biologiczny, jako wspólny mianownik dla wszystkich chorób. Punkty styczne i wspólny mianownik dla obu "teorii" to druga faza choroby (regeneracyjna lub "gorącą"), po uprzednim rozwiązaniu konfliktu biologicznego.



  

Zibi

sobota, 14 marca 2015

ZĘBY MNIE SWĘDZĄ, POD PAZNOKCIAMI MNIE BOLI, JAK WIDZĘ TE "NIENAŁUCZONE" LEWACKIE PISMAKI


         Film dotyczący wywiadu T. Lisa z pewnym politykiem, w którym Lis popisuje się "znajomością" prawa - usunięty!
         
Jeśli bierzesz (Tomasz Lis), lewacki typie, nieŁuku, arogancie, ignorancie, tak dużą (naszą!) kasę, udając wielkiego dziennikarza, to naucz się podstaw prawa karnego - nie myl trybu ścigania karnego  (z tzw. oskarżenia prywatnego) - z powództwem cywilnym!
      
Ponadto wyrażaj się, typie (dotyczy też innych, udających dziennikarzy śledczych czy w ogóle dziennikarzy),  językiem czysto prawniczym i precyzyjnie, a nie pismakowym bełkotem.

A oto przykłady:

Nie myl pojęcia - przestępstwa zgwałcenia - z - gwałtem! Uwaga! W tym języku ulicy - lepiej i precyzyjniej wyrażają się tzw. złodzieje w ZK!
  
Nie myl pojęcia odcisków linii papilarnych palców - z - odciskami palców, bo to nie to samo! Uwaga! Chyba około 99,99 % społeczeństwa wyraża się w ten sposób, czyli nieprawidłowo!

Nie myl pojęcia - okazania, jako czynności procesowej lub operacyjno-dochodzeniowej w postępowaniu przygotowawczym/w procesie karnym - z - konfrontacjąrównież jako czynnością procesową w pp, aczkolwiek dotyczącą czego innego w procesie karnym, która ma na celu wyjaśnienie rozbieżności w zeznaniach świadków, w wyjaśnieniach podejrzanych, w zeznaniach świadków  z wyjaśnieniami podejrzanych!

Nie myl pojęcia - przeszukania - z - rewizją! Rewizja to odwołanie się np. od wyroku; pojęciem rewizji - posługiwało się gestapo, kiedy faktycznie przeszukiwano/plądrowano pomieszczenia/osoby!

Nie myl pojęcia - zastosowania środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego - z - sankcją! Sankcja może być np. karna!

Nie myl każdej postaci - przestępstwa/zbrodni zabójstwa - z - morderstwem! Uwaga! Dopiero od niedawna morderstwo weszło do prawidłowej nomenklatury karnistycznej w Polsce, bo do tej pory, jak jeden mąż, posługiwano się filmowym morderstwem - zamiast - zabójstwem! A propos - przestępstwo, które kwalifikuje się na zbrodnię - nie musi być li tylko zabójstwem, morderstwem - może być podpaleniem zbrodniczym, rozbojem, terroryzmem, etc.!

Nie myl pojęcia - obrony koniecznej - z - obroną własną! Redaktor Gozdyra tak się też kiedyś wyraziła, ale zaraz naprawiła swój błąd; pracuje w mainstreamie, ale językowo stara się być dosyć estetyczna czy perfekcyjna w miarę w tej całej manipulacji i zakłamaniu reżymowym...

Nie myl pojęcia - biegłego z dziedziny badań grafometrycznych - z - grafologiem! Ten drugi może Ci wytoczyć proces o zniesławienie, bo poczuje się np. jako ktoś niegramotny, analfabeta, etc.!

Przestań paplać, mówiąc o znajomości prawa, że się znasz/nie znasz na - paragrafach! To niechlujna nadinterpretacja/uproszczenie! Zawsze w kodeksach, ustawach, przed paragrafami czyli jakby podpunktami widnieją artykuły, a po nich dopiero paragrafy, więc mów o zbiorze przepisów prawnych, zapisanych w artykułach, bo inaczej - faktycznie można pomyśleć, że nie znasz się na niczym, a tylko masz poglądy i wiarę, z których mogą wyniknąć jedynie same problemy, np. życiowe czy prawne...! (~ parafrazując Staszica)
         
Macie więc tutaj, lewackie, reżymowe typy, gratis od wujka Zbigniewa - ściągę z pojęć: z prawa karnego, z kodeksu postępowania karnego, z instrukcji dochodzeniowo-śledczej!


                                                                                                                Zbigniew Zibi Osiewała

środa, 18 lutego 2015

RODZICE - IDEALNA GRUPA DOCELOWA

         

Nienażarta farmaceutyczna bandyterka wprowadza na apteczny rynek coraz to nowsze specyfiki, którymi zapełniane są konsekwentnie wszystkie nisze tak, aby dzięki odpowiednim chwytom marketingowym sprzedać jak największą ilość danego produktu. Gdyby do tego dodać opanowane do perfekcji chwyty psychologiczne i trzymanie się prostej zasady pt.: „Reklama dźwignią handlu”, wyjdzie nam przepis na całkiem skuteczną sprzedaż. A „skutecznej sprzedaży” nie byłoby (oczywiście!) bez klientów-lemingów, bo żadna to tajemnica, że żeby była podaż musi najpierw być popyt.
         
W dobie postępującego w galopującym tempie procesu odczłowieczania, każdy z nas może wpaść w pułapkę. Pułapka ta jest dość specyficznym ustrojstwem: nie czyha na nas zastawiona w jednym, konkretnym miejscu – ona za nami łazi. A to, co jest jej bezpośrednim motorem i nośnikiem, to bombardujące nas z wszech stron media.
         
Reklamy suplementów dla dzieci działają na mnie bardzo stymulująco, dlatego wyobraźnia od razu podsuwa obrazki rodziców, którzy zamiast roztaczać nad swoimi pociechami normalną opiekę i zadbać o nie bez wspomagaczy - faszerują je 24h/dobę specyfikami różnej maści. Wyzwala to we mnie reakcje, delikatnie mówiąc, agresywne. Dziś w radio, średnio trzy razy na godzinę, emitowano reklamę uspokajającego syropku dla dzieci. Reklama tegoż samego emitowana w tv wygląda o tyle gorzej, że widzimy dziewczynkę i jej rodziców - mała nie może spać, budzi się w nocy, w efekcie czego nazajutrz rodzice nie mają siły do pracy, a dziecko przysypia w szkole. Rzecz jasna, po zastosowaniu syropku wszyscy są szczęśliwi, wyspani i trwa sielanka...
         
Oto obrazek, na jaki niedawno trafiłam w sieci:



         
Serio? Po co tyle zachodu? Na Zachodzie (nomen omen) radzą sobie lepiej - tam już wiedzą, że jak przeginać, to na całego:




         
Większość rodziców, gdyby im na poważnie zaproponować ów specyfik i szmatkę, poczułaby się urażona tym pomysłem, ba! już widzę rozwścieczone hordy żądnych krwi matek i ojców, walczących w obronie swoich dzieci. Oczywiście, że powyższy filmik zionie czarnym humorem. Ale dotyka bardzo istotnej kwestii...
         
Trzeba by na chwilę przystanąć i zastanowić się nad istotą problemu: dlaczego oburza nas NapTime, a nie oburza wychowywanie małych ćpunów? Dlaczego rodzice, klienci sklepów i aptek, są idealną grupą docelową, na której do woli używają sobie koncerny farmaceutyczne? Odpowiedź jest prosta: droga do głów i portfeli rodziców wiedzie przez ostrą grę na ich emocjach; przez wzbudzenie w ich sumieniach poczucia winy za to, że dziecko nie zachowuje się, nie żyje - "książkowo". Wiadomo, że każdy chce jak najlepiej dla swoich dzieci. Instynktownie chcemy zapewnić im wszystko, co najlepsze, ale trzeba mieć na uwadze, że dzisiaj - gdy właściwie wszystko można upiększyć, ubrać w pozory, poprawić, podpompować, sztucznie powiększyć, polepszyć, wygładzić w fotoszopie, podmienić na iluzję, ładnie zapakować - wszystko to można również obrócić w czysty zysk. Albo stać się narzędziem w ręku kogoś, kto na zimno wykorzysta nas do swoich celów, mając w nosie to, że nam najzwyczajniej w świecie szkodzi.
         
Owczy pęd ku popkulturowym billboardom, prezentującym ideały piękna i zdrowia , doprowadził do tego, że ludzie uwierzyli, że na wszystko jest prosty sposób - tabletka czy syrop załatwią sprawę, zatuszują nasze zaniedbania, odczarują to, co widzimy patrząc na siebie w lustrze. Dobre nawyki żywieniowe? Przecież są tabletki odchudzające. Odpowiednio skomponowane, bogate w naturalne witaminy posiłki dla dzieci? Przecież są wspaniałe dania w słoiczkach, a w razie niedoborów witaminy w żelkach. Nie ma apetytu? Nie ma sprawy - pobudzimy! Nie może zasnąć? Ojej, żaden problem, 30ml syropku i zaraz zaśnie. Nie może się skoncentrować? Tabletka musująca! Nerwowe? 10 kropli na cukier i się uspokoi. Takie przykłady mnożą się i mnożyć będą.

Drodzy Rodzice! Wyłączcie reklamy. Włączcie myślenie. Weźcie pod uwagę, że wtłaczając we własne dzieci całe arsenały suplementów i wspomagaczy, uczycie je przy okazji chodzenia na skróty. Wychowujecie małego homo patiens, który do końca życia będzie uzależniony od produktów farmakologicznych, upatrując w nich rozwiązania dla wszystkich swoich problemów.

[MW]

poniedziałek, 16 lutego 2015

CIZIE-WIELORYBY - ZAMIAST NA BASEN - WYLAZŁY... NA SIŁOWNIĘ




Oto, jak działa proces amerykanizacji i medykalizacji na leminga/pacjenta (KLIK!)
- czyli jakie są efekty ogłupiania przez wielopokoleniową indoktrynację propagandy farmaceutyczno-medycznej najgłupszego i najbardziej chorego społeczeństwa na świecie, jakim są Amerykanie. Najdurniejsze, bo najbardziej chore somatycznie społeczeństwo na świecie, a wśród nich - amerykańscy naŁukowcy (celowo błędnie z sarkazmem).

 Za chwilę te cizie-wieloryby będą szukać specjalistów-ortopedów (najlepiej prEfesorów), bo ich stawy wołają: Daj namspokój! Później specjalistów-gastrologów, bo ci wcześniej zrobią im demolkę z układu pokarmowego od tzw. niesterydowych środków przeciwzapalnych. Następnie onkologów, etc.
A zaczęło się niewinnie: od łykania bez popitki propagandy medycznej zawartej w reklamach, z których wynika, że możesz jeść/żreć wszystko, bo w razie draki pomogą ci instruktorzy fitness i całe sztaby wykształconych od chorób specjalistów (wow!).
         
Dobrze to odzwierciedla przypowieść o babie i lekarzu, który w tym przypadku postąpił  wyjątkowo mądrze (wyjątki stanowią o regule): Baba chciała schudnąć (bo miała 40 kg nadwagi) i zapytała lekarza, co ma zrobić. On ją zapytał, co proponuje? Baba oznajmiła, że zapisała się na sekcję pływacką. On jej tylko odpowiedział: -"A widziała pani wieloryba...".

Gdyby ktoś nie zrozumiał puenty dowcipu, to już spieszę z pomocą - otóż ów ssak tyle pływa i jakoś schudnąć nie może...
Jaki z tego wniosek? Ano taki, że nadwagi/otyłości nie zrzucamy, zaczynając od forsujących ćwiczeń fizycznych (wynaturzonych) w połączeniu z wynaturzonymi wskazówkami dietetycznymi, rodem z siłowni (z wyłączeniem mądrych profesjonalistów w tej dziedzinie). 
Najpierw zmieniamy tzw. model żywienia i chororozsądkowy styl życia - na odpowiednią dietę i na zdroworozsądkowy tryb życia! I nie jest istotne tylko to, co mamy jeść, ale najistotniejsza jest wiedza, czego nie jeść/czego unikać/co jest dla nas szkodliwe. Primum non nocere, czyli po pierwsze nie szkodzić - a nie kontrreagować na reakcję organizmu prawidłową, obronną - szkodząc mu dalej jeszcze bardziej...

Parafrazując słowa pewnego prezydenta: - minusy dodatnie... jako efekt uboczny (chudnięcie!) w prawidłowej kuracji prozdrowotnej.  Nastawiamy się więc na kurację prozdrowotną, a nie na jakąś durnowatą terapię odchudzającą, z której może być jeszcze więcej szkód niż pożytku (np. osiągnięcie ładnego wyglądu, ale w piórniku, czyli w trumnie lub na wózku inwalidzkim). Wytyczajmy priorytety - czy ładny wygląd, ale w trumnie - czy też (chwilo) gorszy wygląd i gorsze samopoczucie w procesie oczyszczania i regeneracji organizmu - ale w efekcie finalnym: dobrostan zdrowia i zdrowy, ładny wygląd?! 

Innymi słowy... Nie możemy wybiórczo leczyć chorób. Moim ulubionym przykładem leczenia wybiórczego jest potraktowanie organizmu jakimś alopatykiem, żeby wyleczyć jakąś prozaiczną dolegliwość (np. łupież). W konsekwencji takiego leczenia, wyglądamy czysto, higienicznie, schludnie, bez najmniejszych śladów łupieżu we włosach oraz na ubraniu i na lakierkach - ale to jest nasz wygląd, niestety, ale często już w trumnie.
Lecząc się objawowo, czyli wg sterowania ręcznego organizmu sterowanie ręczne, wydaje się nam, że jest to leczenie racjonalne. A wg mądrości atawistycznej organizmu - irracjonalne! W taki oto sposób właśnie przeszkadzamy organizmowi w procesie autoregeneracji prowadzonej wg jego racjonalnego i logicznego planu (z automatu). Możemy ewentualnie lekko go wspomagać jakimś środkiem naturalnym (prozdrowotnym) o jak najbardziej pasywnym wpływaniu na funkcje... organizmu. Wówczas organizm taką przypadłość, jak łupież - pozostawia sobie na deser (czytaj: na zaś) lub w ogóle ją pomija - realizując swój program naprawczy, wg swojej chronologii odkręcania się z kaskady chorób (tj. wg ważności funkcjonowania organów i układów). To ma sens przy założeniu, że przyczyną naczelną chorób jest konflikt biologiczny, a przyczyną pośrednią jest toksemia. Procedurę leczenia przyczynowego zaczynamy od namierzenia, ustalenia i konfliktu biologicznego, i równolegle możemy wdrażać nie-alopatyczne wspomagacze (za wyjątkiem przypadków stanu zagrożenia życia od tzw. obrzęków naprawczych).


          Taki sucharek odnośnie powyższego...
Na kilka minut przed wykonaniem kary śmierci, naczelnik ZK pyta skazanego, jakie ma ostatnie życzenie. Ten odpowiada, że napiłby się piwa. Spełniono jego ostatnią wolę i podano mu kufel piwa z pianką. Skazany zdmuchnął z powierzchni ową piankę i wypił piwo. Zaskoczony tym widokiem naczelnik - zapytał skazanego, czemu zdmuchnął piankę, wszak to sam rarytas... Skazany odpowiedział: - "Bo pianka szkodzi mi na wątrobę...".



Jest tu analogia do przestrzegania z uporem maniaka np. pewnych absurdalnych procedur sanitarnych opartych na błędnych i fałszywych przesłankach medycznych. I tak rodzi się kolejna anegdota z życia wzięta...W USA, w stanach, gdzie obowiązuje Kara Śmierci - przed wykonaniem wyroku w komorze straceń - medyk wykonuje zastrzyk z trucizny śmiercionośnej skazanemu - ale po uprzednim - zdezynfekowaniu(!) miejsca wkłucia na ciele skazańca...

W dniu 24.08.2021 o godzinie 19:50 dokonano aktualizacji treści artykułu.

CO TO JEST DIETA - KLIK!
PIŁKARZ - JAKO JEDNA Z OFIAR PRZEMYSŁU MEDYCYNY SPORTOWEJ i JEJ OKOŁO-SPORTOWYCH POPLECZNIKÓW - KLIK!
JESTEŚMY RACZEJ TYM, CO ŻREMY, A NIE TYM, CO JEMY... KLIK!
ORGANIZM STEROWANY ODGÓRNIE... KLIK!
SZKODLIWE POPRAWIANIE NATURY - KLIK!
W OBRONIE RODZIMYCH PŁODÓW ROLNYCH - KLIK!
BŁONNIK WITALNY - KLIK!
OBALANIE MITU/STRASZAKA DOTYCZĄCEGO "ZAKWASZANIA" ORGANIZMU - KLIK!
NIE DAJ SIĘ MANIPULOWAĆ MEDYCYNIE "SUPLEMENTACYJNEJ" - KLIK!
    
NABIJANI W BUTELKĘ PRZEZ WODOLEJCÓW I INNYCH KUGLARZY Z MEDYCYNY "ANALNEJ" - KLIK!
 OBALANIE MITU O SZKODLIWOŚCI "MIKROFALÓWEK" ORAZ SŁÓW KILKA O JERZYM ZIĘBIE - KLIK!              
KIEDYŚ SIĘ DOCZEKAM PRAWDZIWEGO DOKTORA ALTERNATYWNEGO... KLIK!   
MEDYCYNA AKADEMICKA - WIELKA BLAGA - KLIK! 
MOJE TEORETYCZNE ROZWAŻANIA O CHOROBACH Z HIPERINSULINEMII - KLIK!
RODZICE - IDEALNA GRUPA DOCELOWA...KLIK! 
PAL SPOKOJNIE, PALENIE WYSZCZUPLA... KLIK!