Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feminizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feminizm. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2019

"KLIMAKTERIUM" ZIEMI-MATKI A MIT GLOBALNEGO OCIEPLENIA









 Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie...

Patrz, czego uczO, no patrz, czego uczO dzieci w tych szkołach...?! UczO, czego chcO i jak chcO...!

A czego mogą uczyć lewaccy urzędnicy państwowi (tzw. naŁuczyciele), skoro sami nie znają różnicy pomiędzy Efektem cieplarnianym a wyimaginowanym Globalnym ociepleniem...

         
To roślinność - determinuje ilość CO2 w atmosferze, a nie
człowiek. Człowiek jest za malutki i za głupiutki wobec potęgi Natury... Oczywiście człowiek ma lokalnie/regionalnie wpływ na zatrucia gleby, czy powietrza rozmaitymi truciznami, ale nie dwutlenkiem węgla (globalnie)! Bo gdyby tak było, to rośliny wyrosłyby do monstrualnych rozmiarów po to, żeby znów -przywrócić naturalną w atmosferze równowagę pomiędzy tlenem a dwutlenkiem węgla. Dla roślin tlen jest trujący, jest ich wydaliną/metabolitem. To właśnie tlen ogranicza ilość roślinności na ziemi. 
To jest naturalny obieg dwutlenku węgla w przyrodzie, tak samo jak obieg wody. A zatem, czy sformułowana teza: para wodna z chłodni kominowych wywoła zjawisko globalnego potopu? Czy nie będzie ona podobnie absurdalna?
         
W erze paleozoicznej, kiedy jeszcze na Ziemi nie było tlenu, rośliny z grupy paprotników osiągały rozmiary gigantycznych drzew. Obecne paprotki, skrzypy, widlaki, w porównaniu z tamtymi, to skarłowaciałe krzaczki lub kwiaty. W miarę przybywania na Ziemi roślinności i związanego z tym wzrostu tlenu w atmosferze, wielkość roślin została zredukowana do wielkości obecnych. Potwierdzić to mogą producenci szklarniowi (np. pomidorów), że w miarę wzrostu ilości dwutlenku węgla w powietrzu, przy jednoczesnym zmniejszeniu tlenu, rośliny rosną bujniej. Z tego wniosek, że roślinność na Ziemi - nie dopuści do wzrostu stężenia w powietrzu dwutlenku węgla, gdyż natychmiast przerobi go na tlen.
         
Około 500 milionów lat temu ustabilizowała się homeostaza pomiędzy masą roślinną porastającą naszą planetę a ilością w powietrzu tych dwóch gazów: tlenu - 20,9% i dwutlenku węgla - 0,0333. I te proporcje pozostały do dzisiejszego dnia, beż żadnych odchyleń w jedną czy w drugą stronę!

Jakoś mój profesor od astronomii, którą zdawałem na maturze około 40 lat temu akceptował jedną z moich odpowiedzi na ustnym egzaminie maturalnym odnośnie przyczyn prawdziwych zmian klimatycznych, która brzmiała mniej więcej tak: 
- Cykliczne zjawisko tzw. perturbacji osi ziemskiej, czyli ruchy i minimalną zmianę kąta nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny orbity Ziemi (
Ekliptyki).  Stąd takie zmiany klimatyczne, czyli "Klimakterium" świata (coś, co jest przejściowe, co X lat.).  Skutkuje to albo efektem cieplarnianym, albo oziębieniowym...
I tylko takie fakty naukowe są przytaczane przez prawdziwych niezależnych naukowców.
Potwierdził to też prof. chemii: Przemysław Mastalerz - KLIK!
Oraz: Teoria Milankovicia (Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi):
Cykle Milankovicia - KLIK!  
Cykliczne przyczyny zagrożeń gwałtownymi zmianami klimatu (dr Feluch-PDF) - KLIK!

                   
Czy coś się zmieniło w treści podręcznika od astronomii po około 40. latach?
Ups! Chyba zadałem pytanie retoryczne. POPiSS i reszta Bandy czworga - piszą przecież swoją nową historię, to i w astronomii nastąpiły może jakieś zmiany w teoriach naŁukowych... Czy około 9-5 tys. lat temu, czyli w czasach ostatniego podobnego Efektu cieplarnianego na Ziemi, człowiek również się do niego walnie przyczynił, czy też całkowicie stało się to za przyczyną człowieka, skoro były to czasy przedindustrialne...?! Prawdziwi niezależni naukowcy - nie chcą się w tej farsie wypowiadać, lecz tylko przekupni naŁukowcy (czytaj: bajko-bajdurzący tzw. klimatolodzy). Ci pierwsi - raczej zaprzeczają tym kuglarskim teoriom!
         
Ale trzeba wymyślać straszaki na tępy l*d, żeby móc za ciężkie pieniądze (rżnąć głupa i się bogacić) w walce z Globalnym ociepleniem.  No i koniecznie trzeba wmówić lemingom, że to jest za ich główną przyczyną (np. krowich "placków"; emisja przemysłowa CO2). Odnoszą przy tym dwie korzyści: jedna to - szybka kasa zarobiona od wystraszonych lemingów, od których ściąga się kasę na rzekomą walkę z Globalnym ociepleniem; dwa - depopulacja (m.in. poprzez tzw.  chemtrails, również pod płaszczykiem walki z Globalnym ociepleniem).
Kreatury od NWO oraz ich banksterscy poplecznicy i inni, którzy przy pomocy kupionego sobie lobby farmaceutycznego i innych podległych sobie funkcjonariuszy - dokonują procesu unicestwiania ludzi. Realizują plany wyludnienia mieszkańców Ziemi, z ok. 7,6 miliardów do ok. 1,5 miliarda (docelowo). Ostatnio, z wielkim rozmachem, sieją propagandę o tym, jak to człowiek przyczynia się do ww. Efektu cieplarnianego.
Około 10 lat temu, syjonistyczne banksterstwo z USA dysponowało już około 85.% światowych zasobów finansowych, i dlatego może sobie kupować sprzedajnych: dziennikarzy, przedstawicieli mediów, badaczy (oprócz niektórych prawdziwych naukowców skandynawskich, tj.  niezależnych), polityków, całych gabinetów rządowych, itd. 
Celowo nie dopuszcza się do głosu uczciwych uczonych, dziennikarzy, którzy są uczciwi i rzetelni w swojej dziedzinie, którzy wyłamali się spod tej całej szulerskiej ferajny, bowiem oni dowodzą, że nie ma żadnego związku między emisją CO2, będącą skutkiem przemysłowej działalności człowieka a rzekomym Globalnym ociepleniem na Ziemi. Emisja ta stanowi mniej niż 5 % CO2 - wydzielanego przez oceany i morza. Prawdopodobnie - owady wydzielają o wiele więcej CO2 niż przemysł światowy.
Polska emituje do atmosfery zaledwie 0,0001 procenta całości wydzielanego na Ziemi CO2. Zamknięcie wszystkich polskich elektrowni, jak domagają się Zieloni, ekolodzy, inni, kupieni przez zachodnich lichwiarzy i wyzyskiwaczy - nie zwiększy w sposób zauważalny emitowanego globalnie CO2. Skoro Polska emituje prawie niezauważalne ilości CO2, i jeżeli emisja nie wpływa na temperaturę na Ziemi, to zachodzi pytanie - o co chodzi w tym całym wałku? 
Te kłamstwa mają posłużyć syjonistyczno-masońskim kreatorom NWO (m.in. w pozbawieniu lub ograniczeniu środków egzystencji całych narodów), a wówczas będzie to miało wpływ na zmniejszenie się populacji ludzkiej na Ziemi, i będzie następowało w trybie geometrycznym, czyli w kierunku przeciwnym, niż w przypadku szybkości rozmnażania się np. szczurów.
W Polsce taki proces trawa (eskalacja) już od ok. 30. lat (początek depopulacji: lata 70. XX w.). Wynaradawianie to jest bardziej zauważalne po ostatniej naszej emigracji; tj. ok. 5 mln ludzi, w majestacie prawa - wyprowadzono "za chlebem".
A propos, kiedyś w tej materii wypowiadał się Krzysztof Majchrzak, aktor opowiedział czarny dowcip: 
Dziecko-owsik - pyta się mamy-owsicy: – Mamo, czy my musimy tu koniecznie mieszkać, w tej odbytnicy, tutaj tak śmierdzi, jest ciemno...? Mama-owsica odparła na to: – Tak musimy, bo to nasza ojczyzna...!
Wyprowadzono 5 mln naszych rodaków, bo nie mieli wyjścia, nie mieli pracy, chleba, dostępu do usług medycznych (może w tym ostatnim przypadku to i dobrze, ale gorzej w przypadku, jeśli potrzebna była szybka interwencja tzw. Służby zdrowia). Chciałoby się rzec, że tam ojczyzna moja, gdzie dają na chleb zarobić…
Zniszczono, sprzedano, rozkradziono przemysł włókienniczy (np. Łódź, oprócz tzw. Pietryny, czyli ulicy Piotrkowskiej, na której pozostały tylko usługi handlowe, ochroniarskie, medyczne, burdelarskie, hotelarskie, itp. - Już nic nie ma... (~ parafrazując słowa klasyka) W całej Polsce - prawie rozwalono przemysł elektroniczny, przemysł stoczniowy, żeglugowy, rolniczy, hutniczy, etc. Dalej się wykańcza polskie elektrociepłownie, kopalnie, huty, etc., i to przede wszystkim - pod płaszczykiem zapobieżenia ocieplania klimatu.
Ciekawy jestem, czy tym, co są opętani ideą przeludnienia świata uda się zrealizować bandycki plan eksterminacji niepotrzebnych, wg nich: ok. 5,5 miliarda ludzi na świecie? Afrykanów też depopuluje się za pomocą (np. rożnych eksperymentów medycznych i farmaceutycznych). Zamiast rzetelnego pomagania im w poprawie sytuacji materialno-higieniczno-bytowej oraz w likwidacji głodu - tzw. misyjni medycy karmią ich (m.in. cukrem laktozowym lub sacharozowym w postaci kulek homeopatycznych oraz faszerują trującymi szczepionkami) oraz  "dolewają oliwy do ognia", czyli rozniecają konflikty zbrojne pomiędzy plemionami. Te ludy są nikomu do niczego nie potrzebne, bo są mało komercyjne. Natomiast Europejczycy to co innego... Chodzi o podporządkowanie włodarzom świata całych narodów jako niewolników. A zbędną część populacji poddać m.in. "ekologicznej" i medykalizacyjnej eksterminacji (czytaj: "uszczęśliwianiu" ludzi na siłę, czyli "zagłaskiwanie" człowieka na śmierć, za jego zgodą, będącego w błogiej nieświadomości, poprzez działania różnych lewackich instytucji (np. Zielonych, czyli niedojrzałych czerwonych, ekologów, lekarzy-misyjnych, innych). 
Podobnie nakręca się koniunkturę biznesową lobby farmaceutyczno-medycznego, twierdząc iż  można  medycynie przypisać sukces w walce z pandemiami/epidemiami poprzez działania medyczno-farmaceutyczne, wynikające z opracowania Teorii Zarazka (przede wszystkim wyprodukowanie i zastosowanie szczepionek, antybiotyków, innych chemioterapeutyków).
De facto - ustąpienie owych epidemii - to zasługa przypadku niemedycznego, czyli ogólna poprawa warunków sanitarno-bytowo-żywieniowych na świecie (z akcentem na: "żywieniowych"). A sam twórca Teorii Zarazka (Pasteur) ponoć, będąc na łożu śmierci, wycofał się z tej teorii, potwierdzając fakt, że nasienie w porównaniu z glebą jest niczym... i analogicznie - zarazek w porównaniu z organizmem jest  niczym...
W procesie indoktrynacji propagandy medyczno-farmaceutycznej (np. szczepień z nagonką i innych działań medykalizacyjnych) oraz ogłupiania dzieci i młodzieży za pomocą wprowadzania gendero-sodomo-gomorowej mody zachodniej (np. na niezdrowe dla organizmu wbijanie sobie kolczyków w pewne części ciała, czy odsłanianie przez panie brzucha i nerek, na branie narkotyków i innych środków chemicznych zmieniających świadomość ludzką, przyzwolenia radykalnych lewaków-POsTępaków, np. Owsiaków i innych piewców luzackiego: "Róbta, co chceta") - sprowadza się młodych ludzi na manowce braku samoświadomości, fałszu, nihilizmu, manipulacji. A wszystko w myśl zasady: "Im gorzej, tym lepiej...".
Skoro idol-guru niektórych ludzi mówi, że młodzi mają prawo robić, co im się żywnie podoba, to młodzi robią, co chcą. Olewają naukę, pijani wałęsają się po ulicach, zakłócają spokój publiczny i niszczą wszystko, co im stanie na drodze, słuchają satanistycznej muzyki, narkotyzują się, gwałcą, dokonują włamań i rozbojów, etc. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich młodych ludzi.
A w ramach kolejnych absurdów, odnośnie Efektu cieplarnianego, do celów statystyczno-podatkowych, w szpitalach, na oddziałach "porodówkowych", pediatrycznych, zatrudnione zostaną siostry-rachmistrzynie, które będą liczyły ilość puszczonych "bąków" przez noworodków, gdyż nie-rząd bolszewików wprowadzi dodatkowy podatek "klimatyczny". Podatek ten będą płacić rodzice dzieci, które urodziły się o wadze przekraczającej np. 4 kg oraz te o wadze niższej od 4. kg (ale ilość wypuszczonych "wiatrów" na dobę przekroczy 24). Pomijając ten sarkazm, medycyna akademicka, w praktyce, stosuje taką niedorzeczną teorię; tj. wg norm: za dziecko zdrowe uważa się takie, które wypuści w ciągu doby nie więcej niż 14-24 bezwonnych (metanowych/niesiarkowodorowych) "bąków".
W obecnej dobie, gdzie w większości rządzą socjalistyczni ochlokraci, gdzie rządzi wszechobecna głupota, zduraczenie, groteska, satyra, kabaret, tak bardzo się od siebie nie różnią czy też tak bardzo nie są odrealnione, że przeciętnego śmiertelnika - nic już nie jest w stanie zadziwić...
Dlatego apel do młodzieży! Pal licho niereformowalnych i dających się unicestwiać starych repów (o mentalności niewolnika), którzy żyją, aby tylko żryć/łykać, jak pelikany, lewacką propagandę...!
ALE WY...?!

         
Ps. Uwaga!!! A tutaj znajduje się m.in. dowód na to - dlaczego PejSSadbook blokuje udostępnianie ww. artykułu na FB (na FP - mojej stronie internetowej, którą byłem zmuszony usunąć, gdyż funkcjonariusze PejSSadbooku - sami pousuwali mi wcześniej moje wszystkie posty - dotyczące treści zwiastunów moich artykułów z rzeczonego bloga: Zdrowie a Polityka, uznając je za: "naruszające standardy społeczne"):
Niemcy to dopiero się "Zazielenili..." - KLIK!
Kilka słów prawdy, i już wielkiego bólu dupska dostali pejsy i ich poplecznicy z YudeoPiSSu oraz spec. służby frakcji yudeo-pruskiej POsTępaków
.
       

Pps.
 Nadciąga wielkie minimum słoneczne. Koniec z ociepleniem, czeka nas globalne ochłodzenie - KLIK!


Aj-waj! Biedni Zieloni, czyli niedojrzali czerwoni i tym podobni...
          
Już skończy się Wam prucie monety od Ciepło-Ciemnolemingradu... Jak mi Was szkoda.  
To obecnie, kiedy grozi Globalne oziębienie, siłą rzeczy - trzeba będzie Wam lobbować za działaniami odwrotnymi do tych, które wg Was (np. tlenki, dwutlenki, ponadtlenki, pochodzące z przemysłu zawiadującego przez człowieka)  rzekomo miały się przyczyniać do Globalnego ocieplenia. Trza Wam reaktywować przemysł: ciepłowniczy, elektrociepłowniczy, kopalniany, hutniczy, rolniczy, skórzany, hodowlany, etc., które z takim szczególnym pietyzmem tak zwalczaliście.
No ale co, nie chcecie, np. prawie za darmo saniami w czystym, siarczystym, mroźnym powietrzu przemieścić się przez zamarznięty Bałtyk do sąsiadów ze Szwecji...?








           
                                                         Zibi


Pps1. Naukowcy-ekolodzy winią krowy. Tym razem to one są winne pogorszeniu klimatu ponieważ produkują metan... KLIK!


"Trudno już z modą na ulepszanie klimatu dyskutować. W tym wypadku, naukowcy-ekolodzy postanowili uświadomić całą ludzkość, że krowy poprzez przemianę materii wytwarzają gaz, który negatywnie wpływa na parametry klimatyczne."


Prócz tych naŁukowych dyrdymałów (mity/straszaki w celu wyłudzania kasy od podatników na rzekomą walkę z GO), przeraża mnie agresywna i nachalna indoktrynacja propagandy idiotyczno-farmaceutyczno-meNdycznej w kierunku wege, a przy tym niszczenie rolnictwa, hodowli zwierząt, etc. Obawiam się, że z czasem lewactwo ustawą zrobi zakaz jedzenia mięsa, zwłaszcza mężczyznom płci męskiej...
Trują ludzi z powietrza, na ziemi, zatruwają żywność, lekami, szczepieniami, a krowie "placki" i "bąki" im przeszkadzają... Są już tacy zindoktrynowani debile, którzy nie chcą rodzić dzieci, żeby zmniejszyć emisję CO2. Myślałem, że to tylko chwilowa akcja poganiania absurdów absurdami, ale gdzie tam... Najgorsze jest to, że 95% tego durnego, PiSSo-POsTępackiego l*du z mentalnością niewolnika im przyklaskuje.
"Błogosławieni ludzie ubodzy duchem, albowiem do nich należeć będzie Królestwo Niebieskie".
Chodzi o to, żeby ludziom prać mózgi (manipulacja umysłami) za pomocą dodawanego do wody pitnej: prozaku, litu, fluoru, chloru. Hodowanie tzw. pacjentów klasycznych (naiwnych i bezwolnych nabywców leków i usług meNdycznych).
Zniewieścienie i feminizacja mężczyzn od dziecka (m.in. karmienie li tylko roślinkami, koedukacja szkolna, inne), żeby rugować u nich atawistyczną agresję, którą powinien mieć prawdziwy facet. Celowa hodowla ciot, sodomo-gomoro-genderowców itp.; zniewolenie ludzkiego bydła roboczego, które nie będzie zdolne dawać nawet minimum poczucia bezpieczeństwa swojej rodzinie (podstawowa komórka społeczna), a tym bardziej stawać w obronie Ojczyzny (np. w razie okupacji kraju).
Już widzę długich i pustych jak źdźbła roślin, pryszczatych studentów (tfu!) europeistyki lub podobnych leszczy-plemników (np. do lidera zespołu: "Ich Troje" w młodości), którzy zostaną powołani do odbycia służby wojskowej, np. do wojskowych pograniczników...  

Pps2. Tematy mające punkty styczne z ww.:
JAK FEMINISTKI ZNIEWIEŚCIAJĄ MĘŻCZYZN I JAKIE SĄ TEGO SKUTKI - KLIK!
FEMINISTKI I ZJAWISKA NIEZROZUMIAŁE DLA LUDZI ZDROWYCH UMYSŁOWO - KLIK!
WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"! - KLIK!


Pps3. Uwaga! Jakaś pańcia, Łuczycielka lub inny Łuczony mnie podpier* do PejSSadbooka za kilka słów prawdy... w ww. artykule. W konsekwencji tego: wykasowano mi (administracja FB) wszystkie artykuły na FP i zablokowano mi wejście bezpośrednie z FB na bloga (wszystkie linki na bloga nieczynne)!


Pps4. To samo zdanie w tym aspekcie ma Patrick Moore:
„Globalne ocieplenie to największy przekręt w historii”. Patrick Moore, założyciel Greenpeace demaskuje „ekologów” i ich strategię wykorzystywania dzieci - KLIK!...
"

(...) Nic nie da się porównać z tym ruchem ochrony środowiska – trującej mieszanki ideologii, polityki i religii – mówi Moore. – CO2 to pokarm dla życia, a nie zanieczyszczenie. (...).


Patrick Moore, jeden z załozycieli Greenpeace. Źródło: YT


Pps5. A teraz przyszedł czas na kity pt. "Płuca świata w ogniu" (jakoby z powodu tzw. Globalngo ocieplenia...).

Gwarantuje, że w Kobylej Gorze (Wlkp.) lub w Rafałówce koło Sieradza, w powietrzu jest natlenienie rzędu do 21%, więcej nie będzie, a płonące "Płuca świata" nijak nie wpłyną na spadek natlenienia w tych miejscowościach.
Nawet w Amazonii CO2 zostanie "zjedzone" chętnie przez rośliny, które nie ulegną spaleniu. Całość roślinności po takiej dawce CO2 - będzie jeszcze bujniejsza...
"(...) Temat pożarów amazońskich lasów wywołał wielki lament wśród jedynie „poprawnie” myślących. Okazuje się, że szeroko zakrojona akcja informacyjna o rzekomym spustoszeniu Amazonii nie ma wiele wspólnego z prawdą. Mity i fake newsy prostuje znany amerykański dziennikarz przyrodniczy Michael Shellenberger.
– Fałszem jest nawet to, że Amazonia to „płuca świata” – stwierdza bez ogródek Shellenberger.
Pożary, które nękają Amazonię stały się modnym tematem. Wszelkiej maści lewicowcy co rusz prześcigają się w teoriach i pomysłach, jak uzdrowić ten bogaty gatunkowo rejon, całą winę przypisując oczywiście globalnemu ociepleniu wywołanemu podobno przez działalność człowieka. Posłużono się przy tym podłymi manipulacjami, produkując na potęgę farmazony i grając na ludzkich emocjach.
Ze wszystkimi kolportowanymi bzdurami w swoim tekście na łamach „Forbesa” rozprawia się Shellenberger. Zaczął od rozchodzących się w internecie nieprawdziwych zdjęć. – Fotka, którą udostępnił Ronaldo pochodziła z południowej Brazylii i zrobiono ją w 2013 roku. Zdjęcie, które udostępnili DiCaprio i Macron ma ponad 20 lat. Z kolei te, które udostępniła Madonna i Zaden Smith – ponad 30. Niektórzy celebryci udostępniali zdjęcia z Montany, Indii i Szwecji – wskazuje.
Nieprawdą jest również nachalnie promowana teza, jakoby lasy amazońskie były „płucem świata”. Autor tekstu powołuje się na Dana Nepstada, naukowca specjalizującego się w tym regionie, jednego z autorów raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu. – To bzdura. Za tymi twierdzeniami nie stoi żadna nauka. Amazonia produkuje ogromne ilości tlenu, ale zużywa go równie dużo – zaznacza.
Tylko półprawdą jest rozpowszechniana informacja, że w 2019 roku występuje o 80% więcej pożarów niż rok wcześniej. To bardzo sprytna manipulacja, mająca robić wrażenie i pokazywać rzekomą katastrofę. Autorzy tych danych sprytnie jednak pominęli niewygodne, niepasujące do narracji fakty z wcześniejszych lat. Shellenberger prezentuje wykres przygotowany przez brazylijski Instytut Badań Kosmicznych (INPE).
Wynika z niego, że tegorocznych pożarów jest o zaledwie 7% więcej niż było ich średnio w ciągu ostatnich 10 lat. Natomiast zdecydowanie najwięcej pożarów szalało w Brazylii w latach 2002-2007. Wówczas jednak nikt nie martwił się o przyrodę. Czyżby dlatego, że rządził „swój” prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, a nie ten wstrętny, ohydny, prawicowy Jair Bolsonaro?
Podobne wnioski formułował podróżnik Wojciech Cejrowski. Stwierdził, że cały lament zaczął się w momencie, gdy Bolsonaro odciął Zielonych od rządowych pieniędzy.
Na łamach „Forbesa” ze Shellenbergeriem próbują polemizować obrońcy klimatu. Wskazują, że jeśli pożary Amazonii osiągną punkt krytyczny, obszar ten może z czasem zmieniać się w coś w rodzaju sawanny, co ma mieć katastrofalne skutki dla klimatu.
Nawet jednak oni, przyciśnięci do ściany, przyznają, że tegoroczne pożary niczym specjalnym nie różnią się o tych z poprzednich lat, a nazywanie amazońskich lasów „płucami świata” nie ma pokrycia w rzeczywistości. (...)".
Nie tylko Cejrowski. Kolejny autorytet prostuje brednie na temat pożarów lasów amazońskich - KLIK!





Pps6. Aj waj... gotówka się zamraża...

"(...) Media prześcigają się ostatnio w dostarczaniu informacji na temat tego jak i o ile podniesie się poziom wód w Bałtyku gdy już stopnieje wieczna zmarzlina na Grenlandii. Pół Polski ma ponoć utonąć przez te ekstremalne roztopy. Tylko to wszystko nie ma nic wspólnego z faktami – grenlandzki lodowiec od 3 lat rośnie.
Wbrew teorii naukowców-proroków mówiących o nieuchronnym nadejściu straszliwych skutków globalnego ocieplenia, niektóre z lodowców przybierają na masie. Świetnym przykładem takiego lodowca, któremu para-naukowcy nie zdążyli chyba jeszcze wytłumaczyć, że powinien był się już dawno stopić jest Jakobshavn.
Jakobshavn to lodowiec, który od 3 lat nieustannie rośnie. Przybierać na masie zaczął w okolicach 2016 roku i ani mysli przestać. Poza wzrostem oblodzonej powierzchni obserwujący lodowiec ludzie nauki zauważyli również, że wytraca o tempo z którym poruszał się wcześniej w stronę oceanu.
Według naukowców, tych samych co wieszczyli zbliżający się koniec świata, wzrost jest spowodowany chłodnymi prądami oceanicznymi. (...)".
Lodowiec na Antarktydzie/fot. ilustracyjne/fot. Wikimedia Commons

"(...) Janusz Korwin-Mikke w swym najnowszym wpisie na blogu w sposób brawurowy rozprawia się z sektą globalnego ocieplenia. Prezes partii KORWiN porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Dlaczego płaskoziemców jest niewielu, a sekta antropoglociarzy rozmnaża się jak króliki? – pyta były europoseł.
Korwin-Mikke słynie z tego, że od lat obala mity związane z globalnym ociepleniem. Obecnie panuje przekonanie, że skoro zdecydowana większość naukowców popiera teorie o globalnym ociepleniu, to znaczy że musi ona być prawdziwa. – Otóż zanim nadeszły czasy socjalizmu, w nauce nie było d***kracji; liczyło się: „Kto ma rację” – a nie: „Ilu uczonych się za tą tezą opowiada” – przypomina Korwin-Mikke.
Zdaniem jednego z liderów Konfederacji dziś nauka zmierza w kierunku d***kracji, a to sprawia, że nie liczy się już to, kto ma rację, ale ile osób coś popiera.
– Otóż w nauce liczba artykułów jest bez znaczenia. Liczy się racja. Bez najmniejszego trudu prezentuję kilka niezbitych dowodów, że tezy zwolenników „antropogenicznego GlOcia” są fałszywe – ale to odbija się od nich, jak od betonowej ściany – zauważa Korwin-Mikke.
Były europoseł porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Istnieje podobna do antropoglociarzy sekta płaskoziemców. Twierdzą, że ziemia jest płaska – i są absolutnie głusi na jakiekolwiek kontr-argumenty. Na szczęście jest ich niewielu… – kontynuuje.
Następnie odpowiada na pytanie dlaczego zwolenników płaskiej Ziemi jest tak niewielu, a ludzi wierzących w globalne ocieplenie całe rzesze.
– Jak nie wiadomo, o co chodzi – to znaczy, że chodzi o pieniądze. Na walce z Glociem robi się wielkie pieniądze: produkuje się te idiotyczne wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne, ktoś na tym zarabia, masa urzędników bierze pensje i łapówki, by te wiatraki i ogniwa szerzyły się jak pożar na prerii… Politycy robią kariery, walcząc o Ocalenie Ludzkości przed Ciepłem – a Ocalona Ludzkość, niesłychanie wdzięczna politykom, sowicie im za to płaci – wylicza Korwin-Mikke.
Zauważa też, że z kolei na teorii o płaskiej Ziemi nie da się zarobić. Obecnie prowadzi się na masową skalę finansowanie projektów i badań mających udowodnić istnienie globalnego ocieplenia. – Narodowi socjaliści płacili właściwym naukowcom za to, by udowadniali, że Einstein nie ma racji – a jak trafił się taki, który twierdził, że jednak ma rację – to go po prostu wylewano z uczelni. Eko-naziści postępują dokładnie tak samo – pisze Korwin-Mikke. (...)".

Janusz Korwin-Mikke. / foto: Polsat News


"(...) Barnskam czyli rezygnacja z posiadania dziećmi dla dobra klimatu to coraz modniejszy trend. Szwedzcy ekolodzy, prześcigając się w pomysłach jak ratować matkę Ziemię coraz częściej wracają do pomysłu ograniczenia populacji w celu zmniejszenia emisji CO2.
„Zdaniem amerykańskiej badaczki Kimberly Nicholas rezygnacja z wydania dziecka na świat zaoszczędzi 58,6 t emisji CO2 rocznie. Kobieta, która przekonywała o swoich teoriach podczas seminarium na Gotlandii podkreśliła także, że nie chce, by ludzie odczuwali wstyd z powodu zostania rodzicami. Zdaniem badaczki, istnieją cztery sposoby, które mogą przyczynić się do walki z kryzysem klimatycznym t.j. życie bez samochodu, dieta wegańska, unikanie samolotów czy... planowanie mniejszych rodzin”
– informuje serwis Sensie.pl
„Jeden ze szwedzkich dziennikarzy postanowił nawet poddać się sterylizacji, by nie mieć dzieci. Jego decyzja, jak tłumaczy, nie wynika jednak z uprzedzeń do posiadania potomstwa, lecz ma wymiar polityczny. Mężczyzna zamieszkał w kamperze i przeszedł na weganizm” – podają dalej dziennikarze portalu.
„Ekologia stała się nową religią klimatyczną, która wymaga od swoich wiernych wielu poświęceń, których celem jest negacja rozwoju demograficznego i traktowania człowieka jak intruza”
– podsumowuje redakcja Sensie.pl
Do podsumowania tego nie potrzeba komentarza, tu konieczny jest już tylko apel o zdrowy rozsądek. (...)".



                                    

"(...) Wspierana od strony niemieckiej "Wiosna" Roberta Biedronia i jej postulat dekarbonizacji Polski miał uderzać w polski węgiel, który podobno wybitnie wpływa na ocieplenie klimatu, emisję CO2 i nie odpowiada tylko za gradobicie i koklusz, cytując klasyka. Tymczasem okazuje się, że niemieckie zachęty, by zalać wodą tak dobrze prosperujące polskie podmioty jak Jastrzębska Spółka Węglowa, to gra biznesowa i bicie się w nie swoje piersi.
Prym w emisji CO2 w Europie wiodą Niemcy, więc dekarbonizację warto by zacząć od niemieckich kopalń, a nie lidera węgla koksującego w Europie, czyli JSW.
Organizacja pozarządowa
 Transport & Environment, powołana do życia przez Brukselę, „wyprodukowała” kuriozalny dokument. Czytamy w nim m.in., że przewoźnik lotniczy Ryanair jest obecnie jednym z 10 największych emitentów dwutlenku węgla w Europie. Dlaczego Ryanair a nie np. niemiecka Lufthansa, nie bardzo wiadomo... Poza tym liga do której awansował lotniczy przewoźnik dotychczas była zajmowana wyłącznie przez elektrownie węglowe. 
Oprócz Ryanair, na dziesięciu największych zanieczyszczających to 7 elektrowni węglowych z Niemiec, jedna z Polski i jedna z Bułgarii.

Dane Transport & Environment sugerują, że emisja CO2 irlandzkich linii lotniczych wzrosła w ubiegłym roku o
 6,9%.
Tymczasem, Ryanair twierdzi, że jest „najbardziej ekologiczną i najczystszą linią lotniczą w Europie”. Irlandzki przewoźnik niskokosztowy poinformował w swoim oświadczeniu, że „pasażerowie linii Ryanair wytwarzali niższe emisje CO2 na kilometr niż jakakolwiek inna linia lotnicza”.
Wydaje się, że niesprawiedliwe potraktowanie Irlandczyków przez Transport & Environment zajęło najwięcej uwagi mediów przy omawianym raporcie, a bez większego echa przeszła nie nowa skądinąd informacja, że
 z TOP10 trucicieli aż 7 pozycji zajmują niemieckie elektrownie węglowe.
Ktoś jeszcze ma w Berlinie czelność mówić Polsce o potrzebie dekarbonizacji?(...)". (~
Piotr Pałys)                                                                                             

 
Pps 18500 naukowców: kryzys GO nie istnieje - KLIK!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

środa, 13 maja 2015

FEMINISTKI I ZJAWISKA NIEZROZUMIAŁE DLA LUDZI ZDROWYCH UMYSŁOWO

          Baza ekspertek, powołana w imię walki z "męskim monopolem" o wzmocnienie obecności kobiet w debacie społecznej, zainicjowała akcję, którą Gazeta Wyborcza wraz z Feminoteką okrzyknęły zjawiskiem pt. "Media bez kobiet". Działaczki i działacze, dziennikarze i dziennikarki, biorący udział w tej (jakże wymownej!) akcji, podejmują zacięte działania, by na dobre obrzydzić widzom i słuchaczom wszelkie media, usiłując zmienić je na bardziej ukobiecone.
          Nie chodzi oczywiście o wrażenia wzrokowe, ale o poziom dyskusji, bo - zdaniem inicjatorów akcji - wystarczy po prostu być kobietą, żeby zasiadać wśród grona ekspertów. Nawet jeśli "ekspertem" byłoby się wątłym. Jedynym powodem ku przymykaniu oka na ewidentne braki miałaby być zatem przynależność do żeńskiej "połowy" społeczeństwa. A skoro społeczeństwo dzieli się na panów i panie, to i szanse na wystąpienie powinny zostać równo podzielone ;) Nie ważne, że czasem naprawdę "nie ma ekspertek" - mają się natychmiast znaleźć i nie pozwalać na tę jawną, (tfu!) dyskryminację!
          Sprawa do złudzenia przypomina sztucznie podpompowaną walkę o parytety. Lewicowi przedstawiciele najróżniejszych dziedzin, walczący w imię problemów błahych lub wręcz niezauważalnych dla części prawicowej, nie są w stanie zrozumieć, iż każdy ekspert lub polityk - jeśli rzeczywiście reprezentuje sobą choćby odrobinę wyższy poziom niż reszta, wybroni się sam, bez względu na płeć. Jeśli kobieta będzie znakomitym ekspertem - pojawi się w debacie publicznej. Jeśli będzie zasłużonym dla społeczeństwa politykiem - pojawi się na liście wyborczej. I tu naprawdę wszelkie emocje są zbędne.
          Jako że feministki za główny cel swojego życia obrały całą tę idiotyczną walkę z dominacją mężczyzn w dzisiejszym modelu społeczeństwa, pozwolę sobie zacytować znienawidzonego przezeń, słynnego "szowinistę i mizogina", "zwolennika zakneblowanych haremów", Janusza Korwin-Mikkego:

   Tymczasem prawda jest prosta: kobiety są inne. I to jest oczywistość. Natomiast wartościowanie – czy są lepsze czy gorsze i pod jakim względem – jest, jak każde wartościowanie, czysto prywatne. A o prywatnych poglądach nie ma sensu dyskutować. Nie będziemy też urządzali głosowania, czy kobiety są pod tym czy innym względem lepsze czy gorsze, bo to o milę śmierdzi d***kracją lub czymś jeszcze obrzydliwszym.

   Jedno jest natomiast pewne: dyskusje na temat kobiet w życiu publicznym prowadzone są przy pomocy chamsko-prymitywnych argumentów – często dokładnie odwrotnych, niż myślą ich używający, Jeśli np. ktoś myśli, że wyliczając, że tylko 1 na 200 szefów wielkich korporacji jest kobietą, podał dowód na „dyskryminację kobiet” – ten się myli. Podał właśnie dowód na to, że kobiety się do tej funkcji nie nadają
.

          Gdyby tak wyprać feministki z tych wszystkich niepotrzebnych emocji, wypływających z głęboko zakorzenionych kompleksów i niedowartościowania, mogłoby okazać się, że dotąd bohatersko zwalczały one potwory, które... nie istnieją.
          Role kobiet i mężczyzn podzielone są przecież od zarania dziejów. Przykładowo: niegdyś mężczyzna szedł polować, a kobieta opiekowała się dziećmi, zbierała jagody w lesie i pilnowała, żeby ognisko nie zgasło. Dzisiejsze feministki, w imię równouprawnienia płci, odebrałyby mężczyźnie dzidę, wręczyły kobiecie i nakazały jej udowadniać światu, że upoluje największego mamuta w okolicy i, choćby miała wrócić z garbem, przyciągnie go do jaskini. Oczywiście, w tym samym czasie, ów mężczyzna - w imię równości płci wobec codziennych zadań - z dzieckiem na ręku, miałby przygotowywać strawę dla swojej kobiety, która z całą pewnością udowodniła już światu, że jest warta tyleż samo, co on...
          O tempora! O mores! Och wielki postEMpie...





 [MW]

piątek, 3 kwietnia 2015

WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"!

         

Kiedyś świadomość własnej płci niosła za sobą - tak dla kobiet, jak i dla mężczyzn - świadomość odpowiednich przymiotów, dzięki którym kobieta była Kobietą, a mężczyzna Mężczyzną. Istniał dystans i wzajemny szacunek do płci przeciwnej. Teraz mamy wszelkiej maści seksualnych degeneratów (żeby było bardziej kolorowo), feministki (którym niestety nie zatyka się otworów gębowych armatkami wodnymi) i media, które trąbią, że nienormalne zachowania zasługują na tolerancję i szacunek. Ja się boję, co jeszcze pojawi się na tym świecie...
          
Kiedyś dzieci miały mamę - MAMĘ i tatę - TATĘ. Dziś miewają dwie "mamo-taty" i chłoną spaczone realia spaczonego świata, które funduje im wszechobecny, rozreklamowany, stawiany na piedestale (tfu!) postęp.
         
W dzisiejszym świecie, w imię tego cholernego postępu, usiłuje się wyprzeć naturalny podział ludzkości ze względu na płeć. W imię chorej ideologii równości, za wszelką cenę usiłuje się wmawiać dzieciom od najmłodszych lat, że chłopiec = dziewczynka. To nie jest "postęp"! To jest skutek uboczny rozwoju i totalne odmóżdżenie, które zaprowadzi ludzkość do zguby. Niech chłopcy noszą spódniczki, niech im się wpaja, że są tacy sami jak dziewczynki, a dziewczynkom, że są takie jak chłopcy; niech wszelkie zboczenia się szerzą; niech prawa zwierząt będą zrównane z prawami ludzi; niech ludzie zawierają małżeństwa z psami, końmi, czymkolwiek (może nauka pozwoli im się krzyżować albo ustawy prawne pozwolą na adopcję); niech kobiety w ogóle przestaną rodzić, a dzieci niech będą hodowane sztucznie, etc. To nie jest demonizowanie - to jest to, co czeka ludzkość i nie będzie to "postęp", tylko jego słona cena. Cena, jaka będziemy musieli zapłacić na własne życzenie.
         
Gdzieniegdzie już walczy się z używaniem słów "mama", "tata" i zastępuje je jednym krótkim "rodzic"/"opiekun", żeby nie podkreślać płci i nie dyskryminować tym samym osób o odmiennej orientacji - bo przecież garstka homoseksualistów jest ważniejsza od całych tłumów ludzi normalnych.
         
Nie traktuję tego jako spisku przeciw wartościom tradycyjnym czy czemukolwiek innemu, nie. Bo to nie jest "spisek" - to jest wręcz oręż w ręku tych postEMpowych, lewackich pijawek, wysysających z człowieka to, co czyni go ludzkim. To tak, jakby świrowi dać karabin maszynowy i zapowiedzieć, że może go używać tylko dla samoobrony.
         
Świat to nie tylko Polska - trzeba być ślepym i głuchym na przemiany w społeczeństwach, które uznały tę "ideologię" za coś normalnego, ba! nawet potrzebnego. W imię jakichś wydumanych teorii o równości płciowej ja, jako matka, mam być nazywana przez swoje dziecko "rodzicem" czy "opiekunem" (byle nie "mamą"!) tylko dlatego, żeby ktoś... (no, dobra) odmienny, nie czuł się dyskryminowany?! Sorry, nie zgadzam się. I nie jestem zawziętym katolem. Jestem po prostu w pełni świadoma tego, że to zrównanie, a raczej przewalcowanie tradycyjnego modelu rodziny, jest pierwszym krokiem ku zaszczepieniu w ludziach chorego rozumowania, w którym wśród normalnych, zwyczajnych i powszechnie przyjętych norm, wyznaczonych przez naturę, znalazłaby się pełna akceptacja i poparcie dla małżeństw homoseksualnych, wychowujących dzieci. NIE (!) zgadzam się na to. Matka Natura pewnie też.
         
Wierzę, że nie wszystko jeszcze odkryto - może się łudzę, ale mam nadzieję, że znajdzie się sposób na przywrócenie ludziom minimum normalności w mózgach, być może nawet kluczową rolę odegrają tu psychologia czy psychiatria...kto wie? ;)
        
Chodzi mi o nadużywanie - tylko i wyłącznie o to. Tu nie można być ślepym, głuchym i biernym, trzeba chcieć to widzieć: gdyby chodziło tylko o "przenikanie" się ról kobiety i mężczyzny w codziennym życiu, zawodowym czy rodzinnym, nie byłoby tematu. A temat jest, w dodatku rozdmuchiwany przez tych, którzy mają w tym interes.
         
Wiadomo, jaki ma być człowiek w wizji lewackiego świata: wyprany ze świadomości, z tożsamości, z człowieczeństwa, z wiary, poglądów, wszystkiego, co czyni go osobną, samodzielnie myślącą, odpowiedzialną za siebie i świadomą konsekwencji własnych czynów, jednostką.
         
Tolerancja prowadzi do przyzwolenia, a przyzwolenie jest prostą drogą do akceptacji wszelkich wynaturzeń. Zmiany w obyczajach i w ludzkiej mentalności zachodzą latami, ale za chwilę możemy obudzić się z ręką w nocniku i nie dość, że będzie za późno, żeby te zmiany cofnąć czy choćby zatrzymać, będzie za późno również na to, by móc wyrazić na ten temat swoje zdanie:
Minister Grabarczyk w sformułowanej 20 lutego 2015 r. odpowiedzi na wystąpienie Pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania opowiedział się za prowadzeniem „prac legislacyjnych celem zmiany przepisów Kodeksu karnego w zakresie sprowadzenia penalizacji czynów o podłożu dyskryminacyjnym z uwagi na przesłanki: niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej”.
Jeżeli zmiany te zostaną wprowadzone, istnieje groźba, że każda wyrazista krytyka środowisk budujących swą tożsamość wokół praktykowania zachowań homoseksualnych zostanie uznana za „przestępstwo z nienawiści ze względu na orientację seksualną”.
„Nawoływanie do nienawiści” ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową ma być zagrożone karą nawet do dwóch lat więzienia. Znieważenie kogoś ze względu na praktyki homoseksualne, którym się oddaje lub obnoszenie się z dolegliwościami wynikającymi z zaburzeń tożsamości płciowej, będą zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3, a groźba sformułowana ze względu na „tożsamość płciową” lub „orientację seksualną” poszkodowanego – nawet karą 5 lat więzienia.
Proponowane zmiany zawarte są w projektach nowelizacji Kodeksu karnego zgłoszonych przez posłów SLD (druk sejmowy nr 2357) oraz Twojego Ruchu (druk sejmowy nr 340). Przewidują one wprowadzenie nowych przesłanek penalizacji do art. 119 § 1, art. 256 § 1 i art. 257 Kodeksu Karnego.
Autorzy projektu, jako przykład czynu, który na gruncie nowych przepisów podlegałby karze, podają wypowiedź posła, który w interpelacji nazwał homoseksualizm „dewiacją” i zestawił go z zoofilią i pedofilią. Po zmianie prawa może się okazać, że do odpowiedzialności karnej będzie się usiłowało pociągnąć księży przypominających o grzeszności praktyk homoseksualnych.
Jeśli przepisy wejdą w życie, organy ścigania będą zobowiązane, by wszcząć postępowanie nawet bez wniosku osoby poszkodowanej. Projekt ten stanowi w istocie próbę uprzywilejowania w debacie publicznej lobby forsującego polityczne cele subkultur LGBT. Znowelizowane przepisy będą znakomitym narzędziem szykanowania księży oraz polityków i innych obywateli wyrażających dezaprobatę dla praktyk homoseksualnych i ich promocji w sferze publicznej.
Charakterystyczne jest to, że lobby LGBT, które niedawno jeszcze dążyło w Europie do depenalizacji praktyk homoseksualnych, obecnie forsuje rozwiązania mające pod sankcja karną zakazać krytyki ich zachowań. Proponowane zmiany stanowią zbędną eskalację represji karnej, a ich wprowadzenie doprowadzi do drastycznego ograniczenia konstytucyjnej wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji).
W rzeczywistości, środowiska te, czyniąc ze swych praktyk intymnych zagadnienie polityczne, pod pretekstem ochrony życia prywatnego dążą do uzyskania przywilejów politycznych, ograniczając sankcjami karnymi swobodę wypowiedzi krytyków ich zachowań. Ze względu na nadużywanie przez te środowiska kwalifikacji czynów jako rzekomo „nawołujących do nienawiści” (art. 256 § 1 K.k.) czy też „znieważających” (art. 257 K.k.) istnieje groźba, iż każda ostrzejsza krytyka politycznych postulatów zgłaszanych przez środowiska, które swą tożsamość czerpią z wątpliwej obyczajowości ufundowanej na praktykach homoseksualnych, zagrożona będzie sankcją karną.
W internecie powstała petycja, za pomocą której można zaapelować do Ministra Cezarego Grabarczyka i zażądać zmiany jego stanowiska w tej sprawie, aby zapobiec nadawaniu politycznych przywilejów aktywistom subkultur ruchu LGBT.


Gardzę demokracją, ale póki żyjemy w jej nędznej, ochlokratycznej alternatywie - odważmy się na głos rozsądku. I w związku z tym, że za chwilę może okazać się, że pójdę siedzieć za "mowę nienawiści" w tym poście, mówię stanowcze:


      i nie tylko cenzurze zresztą...


MW
  

niedziela, 8 marca 2015

JAK FEMINISTKI ZNIEWIEŚCIAJĄ MĘŻCZYZN I JAKIE SĄ TEGO SKUTKI



- Z dedykacją dla feministek w Dniu Kobiet -

Ruch emancypacji i feminizacji, w związku ze zwiększeniem się wagi równouprawnienia i praw kobiet, przyczynił się również do poszerzenia zakresu praw i obowiązków, które przypisywane są płci męskiej.

Mężczyźni, całkiem do niedawna, nie byli dopuszczani do sfer kobiecych, z drugiej strony sami też niespecjalnie się do nich dobijali. Dziś stereotyp uległ zmianie: mamy mężczyzn gotujących obiady, sprzątających mieszkania, trzepiących dywany, wynoszących śmieci, robiących pranie, tudzież softman'ów spacerujących z dziećmi w parku, czyli facetów nienadających się ani do pracy w kopalni, ani tym bardziej do kamieniołomów. Mamy młodych mężczyzn, którym feminizacja dobrała się nawet do wyglądu zewnętrznego: ciało zamieniło się w przedmiot obsesji i obiekt seksualny, przez co skazali swoją męskość na nieunikniony kryzys.

Automatycznie spadła też panom ilość obowiązków służbowych, tych w małżeństwie/konkubinacie i tych wobec Ojczyzny. Służba wojskowa, wychodzenie na piwo lub mecze piłkarskie, chodzenie na tzw. lewiznę czy też pójście w szkodę, czyli na podryw, walki w ustawkach kibolskich i inne małe chłopca wojenki, zostają zepchnięte na margines z jednego prostego powodu - z braku czasu.

Korzystanie z całej gamy nowych praw, daje panom pełnię relaksu i samorealizacji w życiu zawodowym i rodzinnym, natomiast nie pozwala na zajęcie się tym, co powinno być ich obowiązkiem. Może się okazać, że naszych granic będą niebawem bronić dziarskie inaczej niewiasty i niekoniecznie tak samo dziarscy, lecz całkiem do nich podobni, np. studenci europeistyki...

Do czego doprowadza socjalistyczne sterowanie społeczeństwem poprzez takie wynaturzenia jakim jest feminizm oraz inne? Koedukacja chłopców i dziewczynek, praktycznie od kołyski (żłobki, przedszkola), filozofia gender, utrudnianie ogólnego dostępu do broni palnej oraz wyżej opisany proces zniewieściania mężczyzn, prowadzą do tego, by niewolnik  nie śmiał (ani nie był zdolny) podnieść swej niewolniczej ręki na swojego pana.

Ponieważ Polska istnieje tylko teoretycznie, to rządzący nie wyrażają chęci co do tego, by jakoś szczególnie spinać się w temacie zabezpieczania kraju przed zagrożeniem zewnętrznym. Natomiast siły zbrojne i porządkowe, złożone z takich popaprańców, jak opisuję wyżej, są zupełnie wystarczające, by nie dokonać ewentualnego puczu oraz są też, rzecz jasna, całkowicie wystarczające do obrony ludzkich świń przyspawanych do swojego socjalistycznego koryta.





Ps.
WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"!
FEMINISTKI I ZJAWISKA NIEZROZUMIAŁE DLA LUDZI ZDROWYCH UMYSŁOWO
RODZICE - IDEALNA GRUPA DOCELOWA