Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medykalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Medykalizacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2019

"KLIMAKTERIUM" ZIEMI-MATKI A MIT GLOBALNEGO OCIEPLENIA









 Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie...

Patrz, czego uczO, no patrz, czego uczO dzieci w tych szkołach...?! UczO, czego chcO i jak chcO...!

A czego mogą uczyć lewaccy urzędnicy państwowi (tzw. naŁuczyciele), skoro sami nie znają różnicy pomiędzy Efektem cieplarnianym a wyimaginowanym Globalnym ociepleniem...

         
To roślinność - determinuje ilość CO2 w atmosferze, a nie
człowiek. Człowiek jest za malutki i za głupiutki wobec potęgi Natury... Oczywiście człowiek ma lokalnie/regionalnie wpływ na zatrucia gleby, czy powietrza rozmaitymi truciznami, ale nie dwutlenkiem węgla (globalnie)! Bo gdyby tak było, to rośliny wyrosłyby do monstrualnych rozmiarów po to, żeby znów -przywrócić naturalną w atmosferze równowagę pomiędzy tlenem a dwutlenkiem węgla. Dla roślin tlen jest trujący, jest ich wydaliną/metabolitem. To właśnie tlen ogranicza ilość roślinności na ziemi. 
To jest naturalny obieg dwutlenku węgla w przyrodzie, tak samo jak obieg wody. A zatem, czy sformułowana teza: para wodna z chłodni kominowych wywoła zjawisko globalnego potopu? Czy nie będzie ona podobnie absurdalna?
         
W erze paleozoicznej, kiedy jeszcze na Ziemi nie było tlenu, rośliny z grupy paprotników osiągały rozmiary gigantycznych drzew. Obecne paprotki, skrzypy, widlaki, w porównaniu z tamtymi, to skarłowaciałe krzaczki lub kwiaty. W miarę przybywania na Ziemi roślinności i związanego z tym wzrostu tlenu w atmosferze, wielkość roślin została zredukowana do wielkości obecnych. Potwierdzić to mogą producenci szklarniowi (np. pomidorów), że w miarę wzrostu ilości dwutlenku węgla w powietrzu, przy jednoczesnym zmniejszeniu tlenu, rośliny rosną bujniej. Z tego wniosek, że roślinność na Ziemi - nie dopuści do wzrostu stężenia w powietrzu dwutlenku węgla, gdyż natychmiast przerobi go na tlen.
         
Około 500 milionów lat temu ustabilizowała się homeostaza pomiędzy masą roślinną porastającą naszą planetę a ilością w powietrzu tych dwóch gazów: tlenu - 20,9% i dwutlenku węgla - 0,0333. I te proporcje pozostały do dzisiejszego dnia, beż żadnych odchyleń w jedną czy w drugą stronę!

Jakoś mój profesor od astronomii, którą zdawałem na maturze około 40 lat temu akceptował jedną z moich odpowiedzi na ustnym egzaminie maturalnym odnośnie przyczyn prawdziwych zmian klimatycznych, która brzmiała mniej więcej tak: 
- Cykliczne zjawisko tzw. perturbacji osi ziemskiej, czyli ruchy i minimalną zmianę kąta nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny orbity Ziemi (
Ekliptyki).  Stąd takie zmiany klimatyczne, czyli "Klimakterium" świata (coś, co jest przejściowe, co X lat.).  Skutkuje to albo efektem cieplarnianym, albo oziębieniowym...
I tylko takie fakty naukowe są przytaczane przez prawdziwych niezależnych naukowców.
Potwierdził to też prof. chemii: Przemysław Mastalerz - KLIK!
Oraz: Teoria Milankovicia (Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi):
Cykle Milankovicia - KLIK!  
Cykliczne przyczyny zagrożeń gwałtownymi zmianami klimatu (dr Feluch-PDF) - KLIK!

                   
Czy coś się zmieniło w treści podręcznika od astronomii po około 40. latach?
Ups! Chyba zadałem pytanie retoryczne. POPiSS i reszta Bandy czworga - piszą przecież swoją nową historię, to i w astronomii nastąpiły może jakieś zmiany w teoriach naŁukowych... Czy około 9-5 tys. lat temu, czyli w czasach ostatniego podobnego Efektu cieplarnianego na Ziemi, człowiek również się do niego walnie przyczynił, czy też całkowicie stało się to za przyczyną człowieka, skoro były to czasy przedindustrialne...?! Prawdziwi niezależni naukowcy - nie chcą się w tej farsie wypowiadać, lecz tylko przekupni naŁukowcy (czytaj: bajko-bajdurzący tzw. klimatolodzy). Ci pierwsi - raczej zaprzeczają tym kuglarskim teoriom!
         
Ale trzeba wymyślać straszaki na tępy l*d, żeby móc za ciężkie pieniądze (rżnąć głupa i się bogacić) w walce z Globalnym ociepleniem.  No i koniecznie trzeba wmówić lemingom, że to jest za ich główną przyczyną (np. krowich "placków"; emisja przemysłowa CO2). Odnoszą przy tym dwie korzyści: jedna to - szybka kasa zarobiona od wystraszonych lemingów, od których ściąga się kasę na rzekomą walkę z Globalnym ociepleniem; dwa - depopulacja (m.in. poprzez tzw.  chemtrails, również pod płaszczykiem walki z Globalnym ociepleniem).
Kreatury od NWO oraz ich banksterscy poplecznicy i inni, którzy przy pomocy kupionego sobie lobby farmaceutycznego i innych podległych sobie funkcjonariuszy - dokonują procesu unicestwiania ludzi. Realizują plany wyludnienia mieszkańców Ziemi, z ok. 7,6 miliardów do ok. 1,5 miliarda (docelowo). Ostatnio, z wielkim rozmachem, sieją propagandę o tym, jak to człowiek przyczynia się do ww. Efektu cieplarnianego.
Około 10 lat temu, syjonistyczne banksterstwo z USA dysponowało już około 85.% światowych zasobów finansowych, i dlatego może sobie kupować sprzedajnych: dziennikarzy, przedstawicieli mediów, badaczy (oprócz niektórych prawdziwych naukowców skandynawskich, tj.  niezależnych), polityków, całych gabinetów rządowych, itd. 
Celowo nie dopuszcza się do głosu uczciwych uczonych, dziennikarzy, którzy są uczciwi i rzetelni w swojej dziedzinie, którzy wyłamali się spod tej całej szulerskiej ferajny, bowiem oni dowodzą, że nie ma żadnego związku między emisją CO2, będącą skutkiem przemysłowej działalności człowieka a rzekomym Globalnym ociepleniem na Ziemi. Emisja ta stanowi mniej niż 5 % CO2 - wydzielanego przez oceany i morza. Prawdopodobnie - owady wydzielają o wiele więcej CO2 niż przemysł światowy.
Polska emituje do atmosfery zaledwie 0,0001 procenta całości wydzielanego na Ziemi CO2. Zamknięcie wszystkich polskich elektrowni, jak domagają się Zieloni, ekolodzy, inni, kupieni przez zachodnich lichwiarzy i wyzyskiwaczy - nie zwiększy w sposób zauważalny emitowanego globalnie CO2. Skoro Polska emituje prawie niezauważalne ilości CO2, i jeżeli emisja nie wpływa na temperaturę na Ziemi, to zachodzi pytanie - o co chodzi w tym całym wałku? 
Te kłamstwa mają posłużyć syjonistyczno-masońskim kreatorom NWO (m.in. w pozbawieniu lub ograniczeniu środków egzystencji całych narodów), a wówczas będzie to miało wpływ na zmniejszenie się populacji ludzkiej na Ziemi, i będzie następowało w trybie geometrycznym, czyli w kierunku przeciwnym, niż w przypadku szybkości rozmnażania się np. szczurów.
W Polsce taki proces trawa (eskalacja) już od ok. 30. lat (początek depopulacji: lata 70. XX w.). Wynaradawianie to jest bardziej zauważalne po ostatniej naszej emigracji; tj. ok. 5 mln ludzi, w majestacie prawa - wyprowadzono "za chlebem".
A propos, kiedyś w tej materii wypowiadał się Krzysztof Majchrzak, aktor opowiedział czarny dowcip: 
Dziecko-owsik - pyta się mamy-owsicy: – Mamo, czy my musimy tu koniecznie mieszkać, w tej odbytnicy, tutaj tak śmierdzi, jest ciemno...? Mama-owsica odparła na to: – Tak musimy, bo to nasza ojczyzna...!
Wyprowadzono 5 mln naszych rodaków, bo nie mieli wyjścia, nie mieli pracy, chleba, dostępu do usług medycznych (może w tym ostatnim przypadku to i dobrze, ale gorzej w przypadku, jeśli potrzebna była szybka interwencja tzw. Służby zdrowia). Chciałoby się rzec, że tam ojczyzna moja, gdzie dają na chleb zarobić…
Zniszczono, sprzedano, rozkradziono przemysł włókienniczy (np. Łódź, oprócz tzw. Pietryny, czyli ulicy Piotrkowskiej, na której pozostały tylko usługi handlowe, ochroniarskie, medyczne, burdelarskie, hotelarskie, itp. - Już nic nie ma... (~ parafrazując słowa klasyka) W całej Polsce - prawie rozwalono przemysł elektroniczny, przemysł stoczniowy, żeglugowy, rolniczy, hutniczy, etc. Dalej się wykańcza polskie elektrociepłownie, kopalnie, huty, etc., i to przede wszystkim - pod płaszczykiem zapobieżenia ocieplania klimatu.
Ciekawy jestem, czy tym, co są opętani ideą przeludnienia świata uda się zrealizować bandycki plan eksterminacji niepotrzebnych, wg nich: ok. 5,5 miliarda ludzi na świecie? Afrykanów też depopuluje się za pomocą (np. rożnych eksperymentów medycznych i farmaceutycznych). Zamiast rzetelnego pomagania im w poprawie sytuacji materialno-higieniczno-bytowej oraz w likwidacji głodu - tzw. misyjni medycy karmią ich (m.in. cukrem laktozowym lub sacharozowym w postaci kulek homeopatycznych oraz faszerują trującymi szczepionkami) oraz  "dolewają oliwy do ognia", czyli rozniecają konflikty zbrojne pomiędzy plemionami. Te ludy są nikomu do niczego nie potrzebne, bo są mało komercyjne. Natomiast Europejczycy to co innego... Chodzi o podporządkowanie włodarzom świata całych narodów jako niewolników. A zbędną część populacji poddać m.in. "ekologicznej" i medykalizacyjnej eksterminacji (czytaj: "uszczęśliwianiu" ludzi na siłę, czyli "zagłaskiwanie" człowieka na śmierć, za jego zgodą, będącego w błogiej nieświadomości, poprzez działania różnych lewackich instytucji (np. Zielonych, czyli niedojrzałych czerwonych, ekologów, lekarzy-misyjnych, innych). 
Podobnie nakręca się koniunkturę biznesową lobby farmaceutyczno-medycznego, twierdząc iż  można  medycynie przypisać sukces w walce z pandemiami/epidemiami poprzez działania medyczno-farmaceutyczne, wynikające z opracowania Teorii Zarazka (przede wszystkim wyprodukowanie i zastosowanie szczepionek, antybiotyków, innych chemioterapeutyków).
De facto - ustąpienie owych epidemii - to zasługa przypadku niemedycznego, czyli ogólna poprawa warunków sanitarno-bytowo-żywieniowych na świecie (z akcentem na: "żywieniowych"). A sam twórca Teorii Zarazka (Pasteur) ponoć, będąc na łożu śmierci, wycofał się z tej teorii, potwierdzając fakt, że nasienie w porównaniu z glebą jest niczym... i analogicznie - zarazek w porównaniu z organizmem jest  niczym...
W procesie indoktrynacji propagandy medyczno-farmaceutycznej (np. szczepień z nagonką i innych działań medykalizacyjnych) oraz ogłupiania dzieci i młodzieży za pomocą wprowadzania gendero-sodomo-gomorowej mody zachodniej (np. na niezdrowe dla organizmu wbijanie sobie kolczyków w pewne części ciała, czy odsłanianie przez panie brzucha i nerek, na branie narkotyków i innych środków chemicznych zmieniających świadomość ludzką, przyzwolenia radykalnych lewaków-POsTępaków, np. Owsiaków i innych piewców luzackiego: "Róbta, co chceta") - sprowadza się młodych ludzi na manowce braku samoświadomości, fałszu, nihilizmu, manipulacji. A wszystko w myśl zasady: "Im gorzej, tym lepiej...".
Skoro idol-guru niektórych ludzi mówi, że młodzi mają prawo robić, co im się żywnie podoba, to młodzi robią, co chcą. Olewają naukę, pijani wałęsają się po ulicach, zakłócają spokój publiczny i niszczą wszystko, co im stanie na drodze, słuchają satanistycznej muzyki, narkotyzują się, gwałcą, dokonują włamań i rozbojów, etc. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich młodych ludzi.
A w ramach kolejnych absurdów, odnośnie Efektu cieplarnianego, do celów statystyczno-podatkowych, w szpitalach, na oddziałach "porodówkowych", pediatrycznych, zatrudnione zostaną siostry-rachmistrzynie, które będą liczyły ilość puszczonych "bąków" przez noworodków, gdyż nie-rząd bolszewików wprowadzi dodatkowy podatek "klimatyczny". Podatek ten będą płacić rodzice dzieci, które urodziły się o wadze przekraczającej np. 4 kg oraz te o wadze niższej od 4. kg (ale ilość wypuszczonych "wiatrów" na dobę przekroczy 24). Pomijając ten sarkazm, medycyna akademicka, w praktyce, stosuje taką niedorzeczną teorię; tj. wg norm: za dziecko zdrowe uważa się takie, które wypuści w ciągu doby nie więcej niż 14-24 bezwonnych (metanowych/niesiarkowodorowych) "bąków".
W obecnej dobie, gdzie w większości rządzą socjalistyczni ochlokraci, gdzie rządzi wszechobecna głupota, zduraczenie, groteska, satyra, kabaret, tak bardzo się od siebie nie różnią czy też tak bardzo nie są odrealnione, że przeciętnego śmiertelnika - nic już nie jest w stanie zadziwić...
Dlatego apel do młodzieży! Pal licho niereformowalnych i dających się unicestwiać starych repów (o mentalności niewolnika), którzy żyją, aby tylko żryć/łykać, jak pelikany, lewacką propagandę...!
ALE WY...?!

         
Ps. Uwaga!!! A tutaj znajduje się m.in. dowód na to - dlaczego PejSSadbook blokuje udostępnianie ww. artykułu na FB (na FP - mojej stronie internetowej, którą byłem zmuszony usunąć, gdyż funkcjonariusze PejSSadbooku - sami pousuwali mi wcześniej moje wszystkie posty - dotyczące treści zwiastunów moich artykułów z rzeczonego bloga: Zdrowie a Polityka, uznając je za: "naruszające standardy społeczne"):
Niemcy to dopiero się "Zazielenili..." - KLIK!
Kilka słów prawdy, i już wielkiego bólu dupska dostali pejsy i ich poplecznicy z YudeoPiSSu oraz spec. służby frakcji yudeo-pruskiej POsTępaków
.
       

Pps.
 Nadciąga wielkie minimum słoneczne. Koniec z ociepleniem, czeka nas globalne ochłodzenie - KLIK!


Aj-waj! Biedni Zieloni, czyli niedojrzali czerwoni i tym podobni...
          
Już skończy się Wam prucie monety od Ciepło-Ciemnolemingradu... Jak mi Was szkoda.  
To obecnie, kiedy grozi Globalne oziębienie, siłą rzeczy - trzeba będzie Wam lobbować za działaniami odwrotnymi do tych, które wg Was (np. tlenki, dwutlenki, ponadtlenki, pochodzące z przemysłu zawiadującego przez człowieka)  rzekomo miały się przyczyniać do Globalnego ocieplenia. Trza Wam reaktywować przemysł: ciepłowniczy, elektrociepłowniczy, kopalniany, hutniczy, rolniczy, skórzany, hodowlany, etc., które z takim szczególnym pietyzmem tak zwalczaliście.
No ale co, nie chcecie, np. prawie za darmo saniami w czystym, siarczystym, mroźnym powietrzu przemieścić się przez zamarznięty Bałtyk do sąsiadów ze Szwecji...?








           
                                                         Zibi


Pps1. Naukowcy-ekolodzy winią krowy. Tym razem to one są winne pogorszeniu klimatu ponieważ produkują metan... KLIK!


"Trudno już z modą na ulepszanie klimatu dyskutować. W tym wypadku, naukowcy-ekolodzy postanowili uświadomić całą ludzkość, że krowy poprzez przemianę materii wytwarzają gaz, który negatywnie wpływa na parametry klimatyczne."


Prócz tych naŁukowych dyrdymałów (mity/straszaki w celu wyłudzania kasy od podatników na rzekomą walkę z GO), przeraża mnie agresywna i nachalna indoktrynacja propagandy idiotyczno-farmaceutyczno-meNdycznej w kierunku wege, a przy tym niszczenie rolnictwa, hodowli zwierząt, etc. Obawiam się, że z czasem lewactwo ustawą zrobi zakaz jedzenia mięsa, zwłaszcza mężczyznom płci męskiej...
Trują ludzi z powietrza, na ziemi, zatruwają żywność, lekami, szczepieniami, a krowie "placki" i "bąki" im przeszkadzają... Są już tacy zindoktrynowani debile, którzy nie chcą rodzić dzieci, żeby zmniejszyć emisję CO2. Myślałem, że to tylko chwilowa akcja poganiania absurdów absurdami, ale gdzie tam... Najgorsze jest to, że 95% tego durnego, PiSSo-POsTępackiego l*du z mentalnością niewolnika im przyklaskuje.
"Błogosławieni ludzie ubodzy duchem, albowiem do nich należeć będzie Królestwo Niebieskie".
Chodzi o to, żeby ludziom prać mózgi (manipulacja umysłami) za pomocą dodawanego do wody pitnej: prozaku, litu, fluoru, chloru. Hodowanie tzw. pacjentów klasycznych (naiwnych i bezwolnych nabywców leków i usług meNdycznych).
Zniewieścienie i feminizacja mężczyzn od dziecka (m.in. karmienie li tylko roślinkami, koedukacja szkolna, inne), żeby rugować u nich atawistyczną agresję, którą powinien mieć prawdziwy facet. Celowa hodowla ciot, sodomo-gomoro-genderowców itp.; zniewolenie ludzkiego bydła roboczego, które nie będzie zdolne dawać nawet minimum poczucia bezpieczeństwa swojej rodzinie (podstawowa komórka społeczna), a tym bardziej stawać w obronie Ojczyzny (np. w razie okupacji kraju).
Już widzę długich i pustych jak źdźbła roślin, pryszczatych studentów (tfu!) europeistyki lub podobnych leszczy-plemników (np. do lidera zespołu: "Ich Troje" w młodości), którzy zostaną powołani do odbycia służby wojskowej, np. do wojskowych pograniczników...  

Pps2. Tematy mające punkty styczne z ww.:
JAK FEMINISTKI ZNIEWIEŚCIAJĄ MĘŻCZYZN I JAKIE SĄ TEGO SKUTKI - KLIK!
FEMINISTKI I ZJAWISKA NIEZROZUMIAŁE DLA LUDZI ZDROWYCH UMYSŁOWO - KLIK!
WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"! - KLIK!


Pps3. Uwaga! Jakaś pańcia, Łuczycielka lub inny Łuczony mnie podpier* do PejSSadbooka za kilka słów prawdy... w ww. artykule. W konsekwencji tego: wykasowano mi (administracja FB) wszystkie artykuły na FP i zablokowano mi wejście bezpośrednie z FB na bloga (wszystkie linki na bloga nieczynne)!


Pps4. To samo zdanie w tym aspekcie ma Patrick Moore:
„Globalne ocieplenie to największy przekręt w historii”. Patrick Moore, założyciel Greenpeace demaskuje „ekologów” i ich strategię wykorzystywania dzieci - KLIK!...
"

(...) Nic nie da się porównać z tym ruchem ochrony środowiska – trującej mieszanki ideologii, polityki i religii – mówi Moore. – CO2 to pokarm dla życia, a nie zanieczyszczenie. (...).


Patrick Moore, jeden z załozycieli Greenpeace. Źródło: YT


Pps5. A teraz przyszedł czas na kity pt. "Płuca świata w ogniu" (jakoby z powodu tzw. Globalngo ocieplenia...).

Gwarantuje, że w Kobylej Gorze (Wlkp.) lub w Rafałówce koło Sieradza, w powietrzu jest natlenienie rzędu do 21%, więcej nie będzie, a płonące "Płuca świata" nijak nie wpłyną na spadek natlenienia w tych miejscowościach.
Nawet w Amazonii CO2 zostanie "zjedzone" chętnie przez rośliny, które nie ulegną spaleniu. Całość roślinności po takiej dawce CO2 - będzie jeszcze bujniejsza...
"(...) Temat pożarów amazońskich lasów wywołał wielki lament wśród jedynie „poprawnie” myślących. Okazuje się, że szeroko zakrojona akcja informacyjna o rzekomym spustoszeniu Amazonii nie ma wiele wspólnego z prawdą. Mity i fake newsy prostuje znany amerykański dziennikarz przyrodniczy Michael Shellenberger.
– Fałszem jest nawet to, że Amazonia to „płuca świata” – stwierdza bez ogródek Shellenberger.
Pożary, które nękają Amazonię stały się modnym tematem. Wszelkiej maści lewicowcy co rusz prześcigają się w teoriach i pomysłach, jak uzdrowić ten bogaty gatunkowo rejon, całą winę przypisując oczywiście globalnemu ociepleniu wywołanemu podobno przez działalność człowieka. Posłużono się przy tym podłymi manipulacjami, produkując na potęgę farmazony i grając na ludzkich emocjach.
Ze wszystkimi kolportowanymi bzdurami w swoim tekście na łamach „Forbesa” rozprawia się Shellenberger. Zaczął od rozchodzących się w internecie nieprawdziwych zdjęć. – Fotka, którą udostępnił Ronaldo pochodziła z południowej Brazylii i zrobiono ją w 2013 roku. Zdjęcie, które udostępnili DiCaprio i Macron ma ponad 20 lat. Z kolei te, które udostępniła Madonna i Zaden Smith – ponad 30. Niektórzy celebryci udostępniali zdjęcia z Montany, Indii i Szwecji – wskazuje.
Nieprawdą jest również nachalnie promowana teza, jakoby lasy amazońskie były „płucem świata”. Autor tekstu powołuje się na Dana Nepstada, naukowca specjalizującego się w tym regionie, jednego z autorów raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu. – To bzdura. Za tymi twierdzeniami nie stoi żadna nauka. Amazonia produkuje ogromne ilości tlenu, ale zużywa go równie dużo – zaznacza.
Tylko półprawdą jest rozpowszechniana informacja, że w 2019 roku występuje o 80% więcej pożarów niż rok wcześniej. To bardzo sprytna manipulacja, mająca robić wrażenie i pokazywać rzekomą katastrofę. Autorzy tych danych sprytnie jednak pominęli niewygodne, niepasujące do narracji fakty z wcześniejszych lat. Shellenberger prezentuje wykres przygotowany przez brazylijski Instytut Badań Kosmicznych (INPE).
Wynika z niego, że tegorocznych pożarów jest o zaledwie 7% więcej niż było ich średnio w ciągu ostatnich 10 lat. Natomiast zdecydowanie najwięcej pożarów szalało w Brazylii w latach 2002-2007. Wówczas jednak nikt nie martwił się o przyrodę. Czyżby dlatego, że rządził „swój” prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, a nie ten wstrętny, ohydny, prawicowy Jair Bolsonaro?
Podobne wnioski formułował podróżnik Wojciech Cejrowski. Stwierdził, że cały lament zaczął się w momencie, gdy Bolsonaro odciął Zielonych od rządowych pieniędzy.
Na łamach „Forbesa” ze Shellenbergeriem próbują polemizować obrońcy klimatu. Wskazują, że jeśli pożary Amazonii osiągną punkt krytyczny, obszar ten może z czasem zmieniać się w coś w rodzaju sawanny, co ma mieć katastrofalne skutki dla klimatu.
Nawet jednak oni, przyciśnięci do ściany, przyznają, że tegoroczne pożary niczym specjalnym nie różnią się o tych z poprzednich lat, a nazywanie amazońskich lasów „płucami świata” nie ma pokrycia w rzeczywistości. (...)".
Nie tylko Cejrowski. Kolejny autorytet prostuje brednie na temat pożarów lasów amazońskich - KLIK!





Pps6. Aj waj... gotówka się zamraża...

"(...) Media prześcigają się ostatnio w dostarczaniu informacji na temat tego jak i o ile podniesie się poziom wód w Bałtyku gdy już stopnieje wieczna zmarzlina na Grenlandii. Pół Polski ma ponoć utonąć przez te ekstremalne roztopy. Tylko to wszystko nie ma nic wspólnego z faktami – grenlandzki lodowiec od 3 lat rośnie.
Wbrew teorii naukowców-proroków mówiących o nieuchronnym nadejściu straszliwych skutków globalnego ocieplenia, niektóre z lodowców przybierają na masie. Świetnym przykładem takiego lodowca, któremu para-naukowcy nie zdążyli chyba jeszcze wytłumaczyć, że powinien był się już dawno stopić jest Jakobshavn.
Jakobshavn to lodowiec, który od 3 lat nieustannie rośnie. Przybierać na masie zaczął w okolicach 2016 roku i ani mysli przestać. Poza wzrostem oblodzonej powierzchni obserwujący lodowiec ludzie nauki zauważyli również, że wytraca o tempo z którym poruszał się wcześniej w stronę oceanu.
Według naukowców, tych samych co wieszczyli zbliżający się koniec świata, wzrost jest spowodowany chłodnymi prądami oceanicznymi. (...)".
Lodowiec na Antarktydzie/fot. ilustracyjne/fot. Wikimedia Commons

"(...) Janusz Korwin-Mikke w swym najnowszym wpisie na blogu w sposób brawurowy rozprawia się z sektą globalnego ocieplenia. Prezes partii KORWiN porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Dlaczego płaskoziemców jest niewielu, a sekta antropoglociarzy rozmnaża się jak króliki? – pyta były europoseł.
Korwin-Mikke słynie z tego, że od lat obala mity związane z globalnym ociepleniem. Obecnie panuje przekonanie, że skoro zdecydowana większość naukowców popiera teorie o globalnym ociepleniu, to znaczy że musi ona być prawdziwa. – Otóż zanim nadeszły czasy socjalizmu, w nauce nie było d***kracji; liczyło się: „Kto ma rację” – a nie: „Ilu uczonych się za tą tezą opowiada” – przypomina Korwin-Mikke.
Zdaniem jednego z liderów Konfederacji dziś nauka zmierza w kierunku d***kracji, a to sprawia, że nie liczy się już to, kto ma rację, ale ile osób coś popiera.
– Otóż w nauce liczba artykułów jest bez znaczenia. Liczy się racja. Bez najmniejszego trudu prezentuję kilka niezbitych dowodów, że tezy zwolenników „antropogenicznego GlOcia” są fałszywe – ale to odbija się od nich, jak od betonowej ściany – zauważa Korwin-Mikke.
Były europoseł porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Istnieje podobna do antropoglociarzy sekta płaskoziemców. Twierdzą, że ziemia jest płaska – i są absolutnie głusi na jakiekolwiek kontr-argumenty. Na szczęście jest ich niewielu… – kontynuuje.
Następnie odpowiada na pytanie dlaczego zwolenników płaskiej Ziemi jest tak niewielu, a ludzi wierzących w globalne ocieplenie całe rzesze.
– Jak nie wiadomo, o co chodzi – to znaczy, że chodzi o pieniądze. Na walce z Glociem robi się wielkie pieniądze: produkuje się te idiotyczne wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne, ktoś na tym zarabia, masa urzędników bierze pensje i łapówki, by te wiatraki i ogniwa szerzyły się jak pożar na prerii… Politycy robią kariery, walcząc o Ocalenie Ludzkości przed Ciepłem – a Ocalona Ludzkość, niesłychanie wdzięczna politykom, sowicie im za to płaci – wylicza Korwin-Mikke.
Zauważa też, że z kolei na teorii o płaskiej Ziemi nie da się zarobić. Obecnie prowadzi się na masową skalę finansowanie projektów i badań mających udowodnić istnienie globalnego ocieplenia. – Narodowi socjaliści płacili właściwym naukowcom za to, by udowadniali, że Einstein nie ma racji – a jak trafił się taki, który twierdził, że jednak ma rację – to go po prostu wylewano z uczelni. Eko-naziści postępują dokładnie tak samo – pisze Korwin-Mikke. (...)".

Janusz Korwin-Mikke. / foto: Polsat News


"(...) Barnskam czyli rezygnacja z posiadania dziećmi dla dobra klimatu to coraz modniejszy trend. Szwedzcy ekolodzy, prześcigając się w pomysłach jak ratować matkę Ziemię coraz częściej wracają do pomysłu ograniczenia populacji w celu zmniejszenia emisji CO2.
„Zdaniem amerykańskiej badaczki Kimberly Nicholas rezygnacja z wydania dziecka na świat zaoszczędzi 58,6 t emisji CO2 rocznie. Kobieta, która przekonywała o swoich teoriach podczas seminarium na Gotlandii podkreśliła także, że nie chce, by ludzie odczuwali wstyd z powodu zostania rodzicami. Zdaniem badaczki, istnieją cztery sposoby, które mogą przyczynić się do walki z kryzysem klimatycznym t.j. życie bez samochodu, dieta wegańska, unikanie samolotów czy... planowanie mniejszych rodzin”
– informuje serwis Sensie.pl
„Jeden ze szwedzkich dziennikarzy postanowił nawet poddać się sterylizacji, by nie mieć dzieci. Jego decyzja, jak tłumaczy, nie wynika jednak z uprzedzeń do posiadania potomstwa, lecz ma wymiar polityczny. Mężczyzna zamieszkał w kamperze i przeszedł na weganizm” – podają dalej dziennikarze portalu.
„Ekologia stała się nową religią klimatyczną, która wymaga od swoich wiernych wielu poświęceń, których celem jest negacja rozwoju demograficznego i traktowania człowieka jak intruza”
– podsumowuje redakcja Sensie.pl
Do podsumowania tego nie potrzeba komentarza, tu konieczny jest już tylko apel o zdrowy rozsądek. (...)".



                                    

"(...) Wspierana od strony niemieckiej "Wiosna" Roberta Biedronia i jej postulat dekarbonizacji Polski miał uderzać w polski węgiel, który podobno wybitnie wpływa na ocieplenie klimatu, emisję CO2 i nie odpowiada tylko za gradobicie i koklusz, cytując klasyka. Tymczasem okazuje się, że niemieckie zachęty, by zalać wodą tak dobrze prosperujące polskie podmioty jak Jastrzębska Spółka Węglowa, to gra biznesowa i bicie się w nie swoje piersi.
Prym w emisji CO2 w Europie wiodą Niemcy, więc dekarbonizację warto by zacząć od niemieckich kopalń, a nie lidera węgla koksującego w Europie, czyli JSW.
Organizacja pozarządowa
 Transport & Environment, powołana do życia przez Brukselę, „wyprodukowała” kuriozalny dokument. Czytamy w nim m.in., że przewoźnik lotniczy Ryanair jest obecnie jednym z 10 największych emitentów dwutlenku węgla w Europie. Dlaczego Ryanair a nie np. niemiecka Lufthansa, nie bardzo wiadomo... Poza tym liga do której awansował lotniczy przewoźnik dotychczas była zajmowana wyłącznie przez elektrownie węglowe. 
Oprócz Ryanair, na dziesięciu największych zanieczyszczających to 7 elektrowni węglowych z Niemiec, jedna z Polski i jedna z Bułgarii.

Dane Transport & Environment sugerują, że emisja CO2 irlandzkich linii lotniczych wzrosła w ubiegłym roku o
 6,9%.
Tymczasem, Ryanair twierdzi, że jest „najbardziej ekologiczną i najczystszą linią lotniczą w Europie”. Irlandzki przewoźnik niskokosztowy poinformował w swoim oświadczeniu, że „pasażerowie linii Ryanair wytwarzali niższe emisje CO2 na kilometr niż jakakolwiek inna linia lotnicza”.
Wydaje się, że niesprawiedliwe potraktowanie Irlandczyków przez Transport & Environment zajęło najwięcej uwagi mediów przy omawianym raporcie, a bez większego echa przeszła nie nowa skądinąd informacja, że
 z TOP10 trucicieli aż 7 pozycji zajmują niemieckie elektrownie węglowe.
Ktoś jeszcze ma w Berlinie czelność mówić Polsce o potrzebie dekarbonizacji?(...)". (~
Piotr Pałys)                                                                                             

 
Pps 18500 naukowców: kryzys GO nie istnieje - KLIK!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

poniedziałek, 28 września 2015

TROCHĘ O PSYCHIATRII - JAKO MIĘKKIM LUDOBÓJSTWIE




 "Ewa Woydyłło: Jesteśmy narodem ćpunów" [KLIK!]

Od dawna o tym powtarzałem: tzw. procesy medykalizacji, farmakolizacji, jatrogenizacji, amerykanizacji społeczeństwa (ogłupiania i wynaturzania Natury i normalności) - to procesy unicestwiania/redukcji populacji ludzkiej z braku ich świadomości i za ich zgodą (lewacka polityka wielopokoleniowej indoktrynacji propagandy farmaceutyczno-medycznej opartej na celowo postawionych na głowie, fałszywych paradygmatach medycznych).

Współczesna psychiatra to jakby miękkie ludobójstwo. Poprzez manipulacje nieświadomością ludzką np. za pomocą dodanych do wody pitnej: litu, chloru, fluoru, prozaku, uskuteczniła metody, które pozostały w spadku po doktorze Mengele... Leczenie psychotropami, które pod płaszczykiem działania antydepresyjnego - de facto -  działają pro-depresyjnie - doprowadzając chorego z początkowymi lekkimi zaburzeniami neurotycznymi - do zaprogramowania mu zaburzeń psychotycznych, a w ostateczności do samobójstwa. Lek o nazwie prozak, który jako psychotrop został w pewnym momencie wycofany z produkcji, bo miał on chronić przed samobójstwem, a de facto doprowadzał do niego. Przemysł przetwórczy, jako poplecznik ludobójczego lobby farmaceutyczno-medycznego, za pomocą rożnych substancji konserwujących, alkoholu, cukrów rafinowanych i innych substancji chemicznych, wpływa na spotęgowanie uzależnień u niektórych konsumentów (np. w przemyśle tytoniowym bibułkę namacza się celowo w różnych mieszankach roztworu sacharozowego, aby potencjalny palacz jeszcze bardziej się uzależniał, nie tylko od nikotyny, ale i od cukru prostego, jak od opium).

Ponadto lekkie zaburzenia neurologiczne powstałe w związku z pewnymi zaburzeniami somatycznymi: endoneurotoksemią (np. z niezdrowego modelu odżywiania, model korytkowy, pastwiskowy, wysokowęglowodanowy z dominacją cukrów rafinowanych i toksyn chemicznych); chorobami z hiperinsulinemii (np. chorobami tarczycy); boreliozą; czy prozaiczną grzybicą - natychmiast, bez prawidłowego rozpoznania, leczone są psychotropami - zamiast za pomocą leczenia przyczynowego (m.in. naturalnego odtruwania organizmu) plus zastosowania psychoterapii bez-lekowej.

Dobrze by było, żeby Pani doktor jeszcze znała faktyczne przyczyny depresji i autyzmu, ale DOBRE i TO - jeśli idzie o nawrócenie się (przebudzenie) jednego z nieświadomych popleczników blagierskiego lobby farmaceutyczno-medycznego, które jest nadzorowane przez syjono-masońskich włodarzy świata (NWO).


Pani doktor, proszę czytać: WPROWADZENIE - KLIK!oraz KLIK! to zrozumie Pani, że gdyby nie lewackie stawianie Natury i Normalności do góry nogami w celach nakręcania sobie koniunktury biznesowej opartej na niewiedzy i krzywdzie ludzkiej, to człowiek od chwili poczęcia do momentu nieodwracalnego zejścia śmiertelnego, nie chorowałby na żadne choroby tzw. cywilizacyjne, a umierał ze starości. Przy czym należy zaznaczyć, że tzw. choroby przeziębieniowe, na które czasami by chorował - byłyby (są) chorobami o charakterze prozdrowotnym, oczyszczającym, pod warunkiem, że odchorowałby je bez leków, nawet tych naturalniejszych od Natury, lecz wypociłby się przy pomocy drugiej czy trzeciej kołdry plus ewentualnej tabletki na doktor-sen.

Żeby uprościć Pani edukację wiedzy o zdrowiu (chociaż to będzie z mojej strony niepedagogiczne), to podpowiem, że pośrednią przyczyną depresji może być kandydoza, a autyzm to skutek uboczny szczepień. Przyczyną naczelną jest konflikt biologiczny.



Ps. Dodatkowo, polecam uwadze:
REDAKTOR GOZDYRA w "TAK CZY NIE" WRAZ Z PROF. GUTEM ZROBILI SOBIE KABARET NA TEMAT POWIKŁAŃ POSZCZEPIENNYCH - KLIK!

Boimy się Putina i innych agresorów z zewnątrz (chociaż Pan Prezydent Putin wg mnie nie jest większym agresorem niż Obama i inni), a nie widzimy tego, że sami, na własne życzenie, za własne pieniądze, w biały dzień, w białych rękawiczkach, w majestacie prawa - dajemy się unicestwiać przez kartel farmaceutyczno-medyczny...

(...) Lekarze to żołnierze w białych kitlach, często tak samo nieświadomi jak ludzie, do których mierzą ze swoich strzykawek i pozostałym arsenałem dostępnym na półkach aptek. To prawdziwy majstersztyk, jaki jest kontynuacją wcześniejszych prób rozwiązywania problemów tego świata za pomocą agresji zbrojnej. Po cóż więc rozpętywać kolejną, skoro w celu eliminacji można wykorzystać świadomość społeczną, jakże pieczołowicie kształtowaną w umysłach homo patiens przez lata. Po cóż celować do kogoś z okopu, budować kolejne obozy koncentracyjne? Cel, jakim jest dzisiejszy człowiek sam pojawi się w umówionym miejscu i ochoczo nadstawi ramienia do przyjęcia strzału. Różnica polega tylko na tym, że metalowe kule zamieniono na płyn o opóźnionym działaniu. Tak, żeby nikt nie skojarzył zgubnych efektów tego zabiegu, jako zwykłego ludobójstwa. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest fakt, że trup ściele się co prawda gęsto, lecz nie trzeba pozbywać się tysięcy ciał z miejsca kaźni oraz dodatkowo tłumaczyć przed cynicznie zatroskaną opinią społeczną. Tutaj liczne zgony można zgrabnie przypisać chorobom cywilizacyjnym, na które i tak przecież w końcu "jesteśmy skazani", a szczepionki pełne trucizn mają dać organizatorom więcej pewności, że na nie zapadniemy i przed ostatecznym pożegnaniem z tym światem damy jeszcze porządnie zarobić. (...).

Pps. Zabijanie i okaleczanie psychotropami - KLIK!



                                                                                                                           

Zbigniew Zibi Osiewała




W dniu 12.09.2021 o godz. 17: 00 dokonałem aktualizacji.


                                                                                                                                                                                                         
                                                                                                                                                                               
                                                                                                                                                      
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

środa, 27 maja 2015

PAL SPOKOJNIE - PALENIE WYSZCZUPLA

         

Na paczce papierosów widnieje zazwyczaj tego rodzaju (lub podobne) ostrzeżenie: "Palenie tytoniu jest przyczyną wielu groźnych chorób, w tym raka". Ja bym dopisał: "Ale niekoniecznie; czasami - tak, a czasami - wręcz przeciwnie".



         
Niektórzy chorzy po nagłym rzuceniu palenia zaczynają jeszcze bardziej chorować. A jeśli są tzw. pacjentami medycyny, przyspieszają sobie dzięki różnym terapiom w tzw. procesie medykalizacji zapadalność na: otyłość,  choroby serca, choroby wątroby, stawów, cukrzycę, nowotwory, etc.
           
Mój ojciec - jako przykład odstawienia palenia - zmarł na raka płuc - po około 8. latach - od chwili nagłego rzucenia palenia. Moja wiedza o zdrowiu w owym czasie była jeszcze w lesie, i ratunku dla niego upatrywałem w terapiach medycznych. I w zasadzie, gdyby nie ruszali guza, a następnie nie karmili ojca aspiryną (jak oni to określają: na rozrzedzenie krwi, jako antyzawałową), to ojciec nie zmarłby nagle. Zgon ojca nastąpił na skutek udławienia się krwotokiem wywołanym działaniem aspiryny. A tyle razy zaznaczałem doktórce, że od tych leków może dojść do krwotoku...
         
Paradoksalnie: ojciec nie umarł na chorobę nowotworową, lecz przez nieprawidłowe działania prewencyjne lekarzy, rzekomo zapobiegające zawałowi serca. Po jego śmierci, pani lekarz chorób wewnętrznych, na oddziale dla przewlekle chorych, jako prowadząca ojca, pocieszyła mnie, mówiąc, że dobrze, że nastąpiła taka lekka śmierć, bo w razie postępu choroby mógłby, umrzeć w męczarniach, i zejście byłoby poprzez dramatyczne (spektakularne) uduszenie. Z perspektywy czasu mogę przypuszczać, że lekarka wkalkulowała właśnie taką śmierć dla ojca, jako korzystną dla wszystkich, bez fundowania ojcu i innym dodatkowej gehenny...
         
I jak tego nie nazwać (tych działań medycznych) - jeśli nie jatrogenią - a następnie kontrolowaną eutanazją - w procesie tzw. medykalizacji? Obecnie wiedziałbym: jak ojciec ma stopniowo rzucać palenie; jak ma się odżywiać; jak ma pozbyć się raka lub, jeśli byłoby na to zbyt późno, jak z nim spokojnie żyć dalej...

Istnieją też jednak przykłady, gdzie palenie tytoniu może chronić przed ww. chorobami (np. rakiem jelita grubego) oraz mieć korzystny wpływ na wiele innych aspektów życia palącego. Dla przykładu: u palących schizofreników doraźnie poprawia się ich kondycja psychiczna i, prawie w ogóle, nie umierają na raka płuc albo na raka jelita grubego. Ale z kolei nikt im nie zagwarantuje, że porażając układ parasympatyczny, przy wypaleniu ponad 40 papierosów na dzień, nie umrą np. na raka trzustki lub inną chorobę... Jedyną chyba 'korzyścią' dla nich jest to, że taka ilość wypalanych fajek pozwala zmniejszyć ilość zażywanych neuroleptyków.
           
W zależności od dawki, nikotyna pobudza lub poraża układ sympatyczny (czytaj: współczulny). Przy wypalaniu 15. papierosów dziennie, nikotyna pobudza układ sympatyczny, co np. powoduje zmniejszenie apetytu i preferencje produktów spożywczych roślinnych lub innych mniej kalorycznych w kierunku diet pastwiskowych (wg dr. Kwaśniewskiego) oraz przyspiesza postęp chorób (np. Buergera, Bechterewa, Raynauda, SM, gościec przewlekły, nadczynność tarczycy, etc). 40 papierosów na dobę - powoduje porażenie układu sympatycznego, a tym samym daje przewagę układowi parasympatycznemu, co dalej skutkuje preferencją produktów korytkowych (słodko i tłusto). W tej dawce papierosy szkodzą we wszystkich chorobach korytkowych, głównie w miażdżycy. Przewaga tego układu powoduje zwiększenie przetwarzania glukozy w tzw. szlaku pentozowym. Dalej może to poskutkować również chorobami z hiperinsulinemii, czyli np. cukrzycą. U dorosłych palaczy można zaobserwować zmniejszoną zapadalność na wrzodziejące jelito, na raka jelita grubego; kiedyś notowano nawet mniejsze uczestnictwo w wypadkach drogowych...

Ale nie chodzi mi o jakieś doraźne w terapii wątpliwe korzyści z palenia fajek, ale o pełną i rzetelną informację w przedmiotowym temacie. Napis na opakowaniu papierosów zawierający ostrzeżenie, że palenie tytoniu jest przyczyną wielu groźnych chorób, jest co najmniej nieprecyzyjny lub zafałszowany. Gdyby widniała tam rzetelna i dobrze sprecyzowana informacja, wówczas dawałaby ona ludziom możliwość odpowiedniego wyboru! I to nie tak, żeby dawać mafii farmaceutyczno-medycznej argument, że to oni są panami życia i śmierci, zaś ludzi postraszyć hasełkiem-starszakiem o niezwykle mONdrej i naŁukowej treści, jakoby to od nich zależało dalsze zdrowie i życie palacza, skoro nie reagował na ich sygnały ostrzegawcze. Ludzie winni sami dochodzić przyczyn/przyczyny chorób, jeśli lekarze *specjaliści mają to w głębokiej pogardzie - niektórzy wręcz celowo i z rozmysłem  kamuflują całą tę nagą prawdę o przyczynach rzeczy istotnych i najistotniejszych dla człowieka.
Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą wartością, i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby (~ Hipokrates)
Byłoby to bowiem zasadą ospałego rozumu, wszystkie przyczyny, których przedmiotowa realność, przynajmniej co do możliwości, można poznać tylko przez coraz dalsze doświadczenie, tak sobie po prostu pomijać, by odpocząć w gołej idei, bardzo dla rozumu dogodnej (~ E. Kant)
Parafrazując słowa filozofa Pitigrilli: Specjalistami nazywają się lekarze, którzy swoje nieuctwo ograniczają do ciasnej dziedziny wiedzy...  
Skoro wiemy, że np. palenie tytoniu, prądy selektywne (wg dr. Kwaśniewskiego), leki homeopatyczne - mają wpływ na preferencje dietetyczne (czytaj: na model odżywiania, bo dieta odnosi się li tylko do żywienia w chorobie, zaś w zdrowiu - jest zdrowe odżywianie), to mają też wpływ na szybkość naszego metabolizmu (manipulacja podukładami: współczulnym i przywspółczulnym - w autonomicznym układzie wegetatywnym). A zatem, jeśli znamy mechanizm działania nikotyny, który ma wpływ na preferencje żywieniowe, a dalej na typ przemiany materii i jego pośredni wpływ na zachorowalność, to możemy odwrócić ten proces. Wówczas  stosując odpowiednią dietę pod objawy chorobowe i ograniczając palenie fajek lub je odstawiając (ale pod warunkiem - krótkiego stażu palenia), prowadząc odpowiednią detoksykację, a po pewnym czasie, organizm nas wynagrodzi unormowaną przemianą materii, odpowiednim dożywieniem mózgu (bez koniecznych prób kompensacji używkami i łakociami), zniknięciem przymus nałogowego czy patologicznego palenia.
         
Jeśli będziemy leczyć się tylko w ten sposób, że zastosujemy działania objawowe: psychoterapeutyczne i farmakologiczne - ale bez działań kompleksowych - w korelacji z dążeniem do usuwania przyczyny bezpośredniej, czyli bez odpowiedniego procesu detoksykacyjnego i regeneracyjnego - to tylko zaleczymy problem. I tak to właśnie robi medycyna. Całe sztaby ludzi, tzw. specjalistów (czytaj: specjalistów od chorób), wciąż tylko leczą (uszczuplają pojemność portfela: klik! ). Z czego by żyły te tabuny specjalistów od chorób (funkcjonariusze przemysłu chorobowego i ich poplecznicy np. z przemysłu spożywczego, przetwórczego, innych), gdyby większość była specjalistami od własnego zdrowia?
         
W tym miejscu przypomina mi się skecz S. Tyma i Z. Merle, w którym Tym (jako lekarz) odradza Merle (jako pacjentce) korzystanie z używek, ale natychmiast po słowach krytyki korzystania z tych używek, częstuję ją w gabinecie fajkami, a oprócz tego, że zaczynają palić, otwierają również butelkę alkoholu, na koniec przechodząc na per Ty poprzez wypicie brudzia. A jak zaczęło się całowanie, to u doktora pojawił się apetyt na seks - zaproponował więc pacjentce udanie się w ustronne miejsce, żeby nie robić tego na oczach publiki. Nie muszę przypominać, że lekarze są hipokrytami i największymi ignorantami wiedzy o zdrowiu, a zatem nie szanują ani własnego zdrowia, ani - tym bardziej - cudzego. Ponadto - zgodnie z mottem Paracelsusa - dawka używki stanowi o jej toksyczności lub nawet prozdrowotności... Tak! Prozdrowotności!



        
Nie popieram palenia tytoniu w sposób patologiczny, ale i nie popieram nagłego odstawienia nałogu tytoniowego. Lekarze zaś, jeśli chcą doradzać takiemu pacjentowi w kwestii palenia/niepalenia, powinni wiedzieć, że czasami takie rzucenie palenia, może bardziej zaszkodzić pacjentowi, niż kontynuacja palenia (jak wyżej).
Mechanizm uzależnienia jest zawsze taki sam – systematyczna podaż używki wpływa na systematyczną produkcję jej antidotum, które bez owej używki staje się toksyczne. Z tego powodu palacze po kilkudziesięciu latach palenia papierosów zaczynają chorować, gdy nagle przestają dostarczać organizmowi nikotyny – zatruwa ich jej antidotum. (~ Józef Słonecki) 
Innymi słowy - neutralizowanie egzotoksyn (np. z dymu papierosowego) poprzez antytoksyny, czyli antidotum organizmu w zespołach odstawiennych - może spowodować, iż owa antytoksyna może stać się większą, groźniejszą dla zdrowia hipertoksyną, niż dostarczane w sposób stały pewne ilości egzotoksyn, z którymi organizm doskonale sobie radzi, neutralizując je.

Należy też zaznaczyć, że cukier rafinowany, który jest w swoim działaniu destrukcyjny na organizm, jest faktycznie wyrafinowany, bo został wyprodukowany poprzez przemysł przetwórczy, który jest jednym z popleczników resortu chorobotwórczego - wyrafinowanego w robieniu interesów na krzywdzie ludzkiej (brak świadomości). Przemysł przetwórczy dodaje do łakoci spore ilości różnych substancji uzależniających, bo przecież nie wystarczy fakt, że cukier rafinowany to chemia, która bardziej uzależnia niż opium. A nasze organizmy nie dość, że się muszą mozolić się z nadmiarem cukrów we współczesnym pożywieniu, to na dokładkę muszą uporać się z cukrami rafinowanymi plus inną chemią ciężkawą lub ciężką. Nawet do używek uzależniających, takich jak alkohol czy papierosy, również dodaje się owych substancji uzależniających. Rozmawiając ze starymi wiarusami, biernymi alkoholikami i palaczami - oni sami twierdzą, że kiedyś szybciej mogli rzucić alkohol i papierosy, a tłuściochy - słodycze. O ile dobrze pamiętam, to w procesie produkcji papierosów, bibułka jest moczona w roztworze sacharozy!
Na koniec wiadomość optymistyczna dla palaczy tzw. towarzyskich ('niepatologicznych'):
Jeśli w procesie detoksykacyjnym i regeneracyjnym doprowadzimy do homeostazy komórkowej, czyli będziemy "czyści wewnętrznie", tj. jeśli czynnik intoksykacyjny będzie mniejszy lub równy czynnikowi detoksykacyjnemu i regeneracyjnemu, to możemy palić tytoń w sposób rozsądny, i dożyć co najmniej setki lub więcej... Pamiętamy o dozowaniu substancji leczniczych/toksycznych, ale pod warunkiem uzyskania ww. równowagi (homeostazy) komórkowej. Wówczas - i twierdzenie starego zbereźnika śp. Freuda: - korzystanie z tego, co nam przynosi przyjemność... jest zdrowe  - jest w pełni uzasadnione!

                         
                                                                       Zbigniew Zibi Osiewała



Ps. W dniu 04.09.2021 o godzinie 18:00 dokonałem aktualizacji tekstu.


Nadmieniam, że po zgłębieniu wiedzy usystematyzowanej wg GNM, palenie tytoniu nie ma związku z bezpośrednią przyczyną powstania raka, jaką jest KONFLIKT BIOLOGICZNY! Rak nie powstaje z toksemii!
Pisząc ten artykuł ponad 6 lat temu, już wtedy intuicyjnie wyczuwałem, że nie do końca tak jest z tym rakiem płuc, jak nas kugluje medycyna i jej poplecznicy...
Nie dokonuję poprawek merytorycznych w starym tekście pisanym w dnu 27.05.2015, żeby mieć rzetelny obraz - jak ewoluowała moja wiedza...

Czy palenie powoduje raka?

(...) Pytanie retoryczne, jaki wpływ na nasze zdrowie ma palenie papierosów. Nie pytam w kontekście czy ma w ogóle, bo wiadomo że tak. Są tam specyficzne trucizny, które w jakimś stopniu wpływają na samopoczucie, osłabienie, długość życia pewnie też.

Ale wiadomo jaka jest reakcja ludzi na pytanie, czy palenie szkodzi zdrowiu. Od razu wszyscy kojarzą to z rakiem, przecież powoduje to nowotwór, a jest on jednym z najbardziej śmiertelnych zabójców. Dlaczego jest to w ten sposób postrzegane czy odbierane przez społeczeństwo? Mamy zakorzenione to w głowie od dziesięcioleci, palacze naprawdę umierają, więc nikt tego nie weryfikuje. A jak to zrobić? Bardzo łatwo – na przykład za pomocą germańskiej, która w naukowy sposób wyjaśnia wszystkie „choroby” , więc ten przypadek również.

Palenie papierosów nie powoduje raka płuc. Jest to dawno udowodnione przez medycynę germańską – dlaczego? gdyż mechanika guza, nie ma nic wspólnego z paleniem papierosów. W ogóle to pewnie temat na konkretny wpis: w jaki sposób guz może zabić człowieka? Zastanawiał się ktoś, a może ktoś wie w jaki sposób np. guz prostaty wielkości pestki od wiśni, albo jajnika jeszcze mniejszy, może trzustki, albo wątroby zabija? Płynie kraulem z krwioobiegiem do serca i tam zębami gryzie ściany komór?. Albo to terrorysta z ładunkiem wybuchowym, gdzie dokonuje samo destrukcji włącznie z nami.  Czujecie blusa, że coś tu nie halo? Tylko nikt tego nie analizuje, bo po co – palisz to umrzesz na raka.

Nowotwór płuc- by to brzmiało groźnie, byśmy się bali i żyli w strachu, jest najprostszą zmianą gruczołową tkanki płucnej. Wykształciła się ona z najstarszego listka zarodkowego – endodermy, która steruje podstawowymi procesami nie zbędnymi do przeżycia, oddychaniem, przemianą materii, wydalaniem, rozmnażaniem. Gdy doświadczymy konflikt, który odnosi się do prawdziwej potrzeby koniecznej do przeżycia, wówczas powstaje fizjologiczna, naturalna zmiana powodująca namnażanie komórek, w omawianym przypadku w płucach. Celem tej zmiany jest biologiczne rozwiązanie konfliktu, konfliktu strachu o życie. W fazie aktywnej następuje przyrost komórek po to, abyśmy mogli złapać kęs powietrza, byśmy mogli go więcej przyswoić. (...)

(...)Po rozwiązaniu konfliktu, jeżeli poziom strachu opadnie, następuje rozkład guza przy pomocy grzybów i mykobakterii, np. prądków gruźlicy, które pomagają pozbyć się procesów regeneracji organizmu. Wtedy odczuwamy objawy, takie jak osłabienie, gorączka, kaszel z krwią, a zamykają nas w szpitalu gruźliczym. A to tylko powrót organizmu do normalności, wcześniej- był problem emocjonalny – więc

  • nastąpił przyrost komórek,
  • rozwiązaliśmy konflikt – następuje regeneracja i powrót do normalności.

Jak ktoś nie zna mechanizmów, to ten strach go zabije, gdyż notoryczny konflikt powoduje ciągły przyrost komórek, regeneracja potem jest ciężka, a dochodzą jeszcze inne konflikty, które się kumulują.

Bardzo często mówi się, że jak ktoś ma jakiegoś guza, to potem dostaje przerzutów tu i tam i często w szpitalu pojawia się zapalenie płuc – dlaczego? właśnie dlatego, że jak kogoś wystraszą jakąś diagnozą, to nieszczęśnik ze strachu przed śmiercią, przed tym co będzie z rodziną, kredytami, dostaje kolejnych przerzutów tożsamych z zabarwieniem emocjonalnym konfliktu. To znaczy że dany typ konfliktu tylko i wyłącznie dotyka pewnych narządów, sterowanych poprzez odpowiadającą mu centralę w mózgu.

Odwracając to sformułowanie, wiemy że zmiana w danej części mózgu X, powie nam:

  • jaki konflikt przeżyliśmy
  • jaki narząd został zmianą dotknięty
  • czy zmiana powoduje przyrost czy zanik tkanki
  • w jakim stadium zmian się znajdujesz. Wystarczy do tego jedno zdjęcie TK

Więc palenie zanieczyszcza płuca i nie jest specjalnie potrzebne do życia, ale nie powoduje rozwoju guza czy komórek. Symptomy postępujących zmian w płucach, są następstwem przebytych konfliktów biologicznych. (...)

Oraz: Palenie papierosów w ujęciu 5 Praw Natury