Pożywienie prozapalne...
Moim zdaniem, ostatnia przygoda Pana Prezesa z zapaleniem otrzewnej, to był najmniejszy wymiar kary za ignorowanie swojego stanu zdrowia.
Refluks widoczny na setki mil - NIELECZONY PRZYCZYNOWO, a leczony objawowo - przynosi skutki katastrofalne, począwszy od chorób przewodu pokarmowego, kończąc na chorobach neurotycznych czy psychotycznych. Ponadto niezwracanie uwagi na produkty GMŻ; łączenie dużej ilości jajek z dużą ilością cukru (o, zgrozo! z cukierniczki, odartego z wszystkiego co prozdrowotne, czyli z substancji odżywczych; rafinada) - to wielka produkcja kamieni cholesterolowych, kałowych, żółciowych, wątrobowych, nerkowych, a do tego duża ilość tłuszczu - to murowana dieta korytkowa. Jest to najgorsza z możliwych diet, przyczyniająca się do powstania wielu chorób tzw. cywilizacyjnych, głównie chorób z hiperinsulinemii.
Poniżej przedstawię mój przykład sztandarowy odnośnie nieszkodliwości cholesterolu z pożywienia, ale i niekorzystnych dla organizmu skutków, jeśli nieprawidłowo połączy się niektóre pokarmy.
Ale jeśli będziemy mieli jakiś defekt metaboliczny i będziemy łączyć pokarmy (korytkowo: wysoko-cholesterolowo, wysoko-tłuszczowo, wysoko-węglowodanowo), czyli posiadające w sobie dużą ilość cholesterolu i dużą ilość cukrów - to organizm przyswoi nawet od 3–9 g cholesterolu dziennie (widziałem u niektórych z hiperholesterolemią żółte blaszki cholesterolowe pod skórą powiek). Tak jest u ludzi z defektem metabolicznym (złogi cholesterolowe upchane po całym ciele człowieka). Czyli rocznie będzie się odkładało około 2,5 kg balastu. Jeśli to się gromadziło, latami, to może mieć w sobie około kilkunastu kg złogów różnej maści.
Posiłek zjedzony w postaci jajek i pieczywa, lub ziemniaków, kasz, ryżu, itd. - to bardzo złe połączenie. Około 63% kalorii z jajek pochodzi z kwasów tłuszczowych, a ok. 77% kalorii z pieczywa pochodzi z węglowodanów. I właśnie takie połączenie wysoko-węglowodanowe i wysoko-tłuszczowe znacznie utrudnia metabolizm.
W ostatnim czasie badania naukowe ustaliły tezę, z której wynika, iż takie połączenie posiłków (dieta korytkowa) powoduje wzrost ekspresji kluczowych białek, które zakłócają transdukcję sygnału insuliny i leptyny. To oznacza indukcję lekkiej oporności na insulinę i leptynę, naruszając metabolizm tego, co jemy.
Posiłek bogaty w tłuszcze i węglowodany (nawet u ludzi zdrowych) powoduje zmiany podczas stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego, naruszając reaktywność naczyniową i rozszerza naczynia.
Gdy wzrasta stężenie glukozy po takim posiłku, to również wzrasta poziom TG (trójglicerydów), które to następnie obniżają wrażliwość komórek na działanie insuliny. To dalej skutkuje tym, że metabolizm glukozy ze zjedzonych węglowodanów jest mocno utrudniony.
Posiłki takie powodują otyłość i nadwagę, bowiem węglowodany są jako pierwsze spalane, a nie kwasy tłuszczowe - biorąc pod uwagę pokrycie potrzeb energetycznych. Dlatego też taka ilość glukozy hamuje spalanie tłuszczów, które to są odkładane w zapas, czyli do zmagazynowania.
A zatem, jeśli zjemy dużo tłuszczu i dużo węgli w jednym posiłku, to obwiniamy za ten stan rzeczy tłuszcze, a to nie jest prawdą, gdyż winę ponoszą za to węglowodany.
Z powyższego jasno wynika, że żywienie korytkowe, czyli: wysokobiałkowe (białkowe słabej jakości, tzw. śmieciowe, ich nadmiar - przerobiony w węglowodany), wysoko-tłuszczowe i wysoko-węglowodanowe (głównie - jeśli to są cukry proste) - generalnie powoduje co najmniej nadwagę i otyłość, i z tym związane późniejsze skutki innych chorób.
Odnośnie samego zapalenia otrzewnej...
Wyrostek robaczkowy, analogicznie do migdałów gardłowych, jest potocznie nazwanym - jako migdałek jelitowy, czyli stanowi funkcję węzła chłonnego. Bierze udział w procesach odpornościowych. Jest jakby dodatkowym magazynkiem flory bakteryjnej, "pozytywnej".
Jak każda tkanka, kiedy ulegnie zdefektowaniu z powodu toksemii - organizm wytwarza stan zapalny, usiłując go zregenerować. Ale biorąc pod uwagę jego położenie i postępujący proces ropny - dochodzi do zapalenia otrzewnej, a taki stan jest niebezpieczny dla życia. Dlatego też nie można czekać na to, iż organizm sam upora się z tym problemem i zregeneruje tkankę wyrostka, tylko trzeba wykonać odpowiedni zabieg chirurgiczny, czyli resekcję. wyrostka.
W normalnych warunkach, prowadząc zdrowy tryb życia, organizm nie dopuszcza do zapalenia tzw. ślepej kiszki, ale jeśli ulegnie zapaleniu z powodu - jak wyżej opisałem, to następstwem tego jest zapalenie otrzewnej. Wewnątrz wyrostka zamiast "dobrej" flory bakteryjnej jest ropa, którą wraz z wyrostkiem trzeba niezwłocznie ewakuować do zewnątrz, czyli usunąć.
JKM zasypia w Europarlamencie nie tylko z debilnego deliberowania europ(osłów)...
Szybcy "utleniacze", jak wynika z analizy pierwiastkowej włosa, mają zapotrzebowanie na: jod, cynk, cholinę, inozytol, bioflawonoidy, witaminę B5, B12, D. Taki szybki „utleniacz” charakteryzuje się niskim stosunkiem wapnia do fosforu. Zwiększenie białek i tłuszczy jest po to, żeby zmniejszyć aktywność glikolizy. W przypadku dużej ilości węgli spożywanych przez "szybkich", dochodzi do deficytu energetycznego w komórkach oraz powstania nadmiernej ilości kwasów, głównie w drodze glikolizy beztlenowej (wykład dr. Rosendale`a). To zaś mogłoby tłumaczyć samopoczucie u osób, które mają po posiłkach tzw. zjazdy energetyczne i są śpiący.
Idąc tokiem rozumowania dr. Rosendale`a mogą też mieć początki objawów cukrzycy typu II lub początek tzw. nietolerancji glukozowej. Badanie glukozy czy hemoglobiny glikolizowanej nic w takim przypadku może nie wykazać. A wykaże miarodajne badanie oznaczenia poziomu insuliny w krwi, z tym, że w Polsce kilka lat temu takie badania robiły może tylko dwa laboratoria, wiem, że Łodzi i w Krakowie. Nie wiem, jak jest obecnie - ale nawet gdyby - to lekarze jadą klasycznie z badaniami cukru we krwi, bo tak ich nauczono (czytaj: wytresowano przez rzeczone lobby, bo po co przyczynowo wyleczać, skoro naprodukowano igiełek, strzykawek, pasków ketonowych, glukometrów i konowałów i innych tzw. dietetyków od przemysłu cukrowego w organizmie człowieka; widziałem na oddziale diabetologicznym, jaka jest dieta dla cukrzyka i jaka jest zalecana do domu - przeważnie procukrzycowa).
Prócz nieprawidłowości glikemicznych - po prostu mogło wystąpić zwykłe "przejedzenie" się lub hipokartyninemia (czytaj: niedobór karnityny). Zbyt duży dowóz substancji odżywczych (zwłaszcza węglowodanów) w stosunku do zapotrzebowania energetycznego organizmu na daną chwilę.
Chciałbym aby Pan JKM nabrał trochę pokory odnośnie swojego organizmu; żeby złudnie nie wyobrażał sobie, iż od chorób chroni go jakiś wyimaginowany specjalny immunitet...
Ja tylko przestrzegam i dmucham na zimne, żeby Pan JKM nie robił sobie żartów ze zdroworozsądkowego trybu życia - żeby mógł dalej realizować swoje hasła: Bóg, Honor, Ojczyzna. Żeby je realizować potrzebna jest wysoka samoświadomość odnośnie bytu/istnienia (mądrość polegająca na znajomości przyczyn rzeczy istotnych i najistotniejszych dla człowieka). Przy czym zaznaczam, że nie chodzi mi o lewackie podejście z wydziwianiem z badaniami i meNdyczną "profilaktyką" (w myśl lewackiego hasła: "Przezorny zawsze ubezpieczony..."), która nie ma nic wspólnego z prawdziwą profilaktyką zdrowia wg Hipokratesa.
Ps. Jeszcze o refluksie i przyczynach pośrednich co najmniej, wg mnie, około 95% chorób...
Jerzy Zięba, choć dla mnie nie jest autorytetem od zdrowia, tylko od leczenia "naturalnego" chorób (usuwanie objawów środkami naturalnymi), to jednak w tym przypadku prawi dobrze:
Jerzy Zięba - zakwaszenie żołądka - KLIK
Jeśli JKM refluks leczy po akademicku (IPP), a laskę kładzie na zdroworozsądkowe odżywianie i na wiedzę o zdrowiu, to współczuję.
Uwaga! Pan Jerzy Zięba podaje przyczyny pośrednie około 90% chorób, jeśli nie więcej.
Dodam od siebie, że zgodnie z prawami fizyki i technologii, jeśli uznamy, że przewód pokarmowy to taki taśmociąg biotechnologiczny, w którym następuje obróbka materiału, to ów taśmociąg powinien być sprawny od początku do końca. I jeśli jakieś stanowisko zostanie pominięte (np. żołądek, jako jedno z pierwszych i najważniejszych ogniw tego łańcucha biotechnologicznego), to na końcu tej taśmy, czyli w efekcie ostatecznym - wyjdzie nam bubel biologiczny/"brak"; powstaje zdefektowana tkanka lub/i dysfunkcja układów organizmu - choroba.
Ps1. Jeszcze raz o kwestii przewartościowania priorytetów...
Muszę uprzejmie zaznaczyć, że idea szczepień, idea honorowego dawstwa krwi i szpiku, akcja Owsiaka, etc. - to lewackie hucpy, i są z gruntu złe (są załgane od początku do końca).
Nie popieram Jehowach, ale przetłaczanie krwi, szpiku - nie jest zdrowe ani dla dawcy, ani dla biorcy, oczywiście, pomijam kwestię ratowania życia.
Gdyby wprowadzić w szkole podstawowej program profilaktyki zdrowia wg Hipokratejskiego nurtu, wtedy miałoby sens głoszenie i realizacja hasła: "Bóg, Honor, Ojczyzna". Ale najpierw zadbanie po prawacku (wzięcie zdrowia we własne ręce - prawdziwa profilaktyka prozdrowotna i nabranie wysokiej samoświadomości, prócz kwestii: ratowania życia - medycyna interwencyjna/doraźna) o kwestię bytu/istnienia i zdrowia, a później lub równolegle realizację ww. hasła.
Jeśli oddanie po lewacku zdrowia i życia w ręce jakiegoś funkcjonariusza od służby (tfu!) "zdrowia" oraz głoszenie hasła: "Przezorny zawsze ubezpieczony", czy też: " Życie najwyższą wartością człowieka", to, oczywiście, powinno się oddać prym dla głoszenia i realizacji hasła: "Bóg, Honor, Ojczyzna".
Pan Prezes chciałby realizować to hasło, opierając się częściowo tylko na gruncie prawackiej idei dbania o zdrowie, a częściowo (większej części) na socjalistycznej (tfu!), "opiekuńczej" roli państwa (popieranie częściowe idei szczepień, choć bez przymusu; GMO; akcji WOŚP; etc.)
W takim przypadku głoszenie i realizacja tego hasła - są wysoce nieskuteczne...