Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NWO. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2019

"KLIMAKTERIUM" ZIEMI-MATKI A MIT GLOBALNEGO OCIEPLENIA









 Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie...

Patrz, czego uczO, no patrz, czego uczO dzieci w tych szkołach...?! UczO, czego chcO i jak chcO...!

A czego mogą uczyć lewaccy urzędnicy państwowi (tzw. naŁuczyciele), skoro sami nie znają różnicy pomiędzy Efektem cieplarnianym a wyimaginowanym Globalnym ociepleniem...

         
To roślinność - determinuje ilość CO2 w atmosferze, a nie
człowiek. Człowiek jest za malutki i za głupiutki wobec potęgi Natury... Oczywiście człowiek ma lokalnie/regionalnie wpływ na zatrucia gleby, czy powietrza rozmaitymi truciznami, ale nie dwutlenkiem węgla (globalnie)! Bo gdyby tak było, to rośliny wyrosłyby do monstrualnych rozmiarów po to, żeby znów -przywrócić naturalną w atmosferze równowagę pomiędzy tlenem a dwutlenkiem węgla. Dla roślin tlen jest trujący, jest ich wydaliną/metabolitem. To właśnie tlen ogranicza ilość roślinności na ziemi. 
To jest naturalny obieg dwutlenku węgla w przyrodzie, tak samo jak obieg wody. A zatem, czy sformułowana teza: para wodna z chłodni kominowych wywoła zjawisko globalnego potopu? Czy nie będzie ona podobnie absurdalna?
         
W erze paleozoicznej, kiedy jeszcze na Ziemi nie było tlenu, rośliny z grupy paprotników osiągały rozmiary gigantycznych drzew. Obecne paprotki, skrzypy, widlaki, w porównaniu z tamtymi, to skarłowaciałe krzaczki lub kwiaty. W miarę przybywania na Ziemi roślinności i związanego z tym wzrostu tlenu w atmosferze, wielkość roślin została zredukowana do wielkości obecnych. Potwierdzić to mogą producenci szklarniowi (np. pomidorów), że w miarę wzrostu ilości dwutlenku węgla w powietrzu, przy jednoczesnym zmniejszeniu tlenu, rośliny rosną bujniej. Z tego wniosek, że roślinność na Ziemi - nie dopuści do wzrostu stężenia w powietrzu dwutlenku węgla, gdyż natychmiast przerobi go na tlen.
         
Około 500 milionów lat temu ustabilizowała się homeostaza pomiędzy masą roślinną porastającą naszą planetę a ilością w powietrzu tych dwóch gazów: tlenu - 20,9% i dwutlenku węgla - 0,0333. I te proporcje pozostały do dzisiejszego dnia, beż żadnych odchyleń w jedną czy w drugą stronę!

Jakoś mój profesor od astronomii, którą zdawałem na maturze około 40 lat temu akceptował jedną z moich odpowiedzi na ustnym egzaminie maturalnym odnośnie przyczyn prawdziwych zmian klimatycznych, która brzmiała mniej więcej tak: 
- Cykliczne zjawisko tzw. perturbacji osi ziemskiej, czyli ruchy i minimalną zmianę kąta nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny orbity Ziemi (
Ekliptyki).  Stąd takie zmiany klimatyczne, czyli "Klimakterium" świata (coś, co jest przejściowe, co X lat.).  Skutkuje to albo efektem cieplarnianym, albo oziębieniowym...
I tylko takie fakty naukowe są przytaczane przez prawdziwych niezależnych naukowców.
Potwierdził to też prof. chemii: Przemysław Mastalerz - KLIK!
Oraz: Teoria Milankovicia (Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi):
Cykle Milankovicia - KLIK!  
Cykliczne przyczyny zagrożeń gwałtownymi zmianami klimatu (dr Feluch-PDF) - KLIK!

                   
Czy coś się zmieniło w treści podręcznika od astronomii po około 40. latach?
Ups! Chyba zadałem pytanie retoryczne. POPiSS i reszta Bandy czworga - piszą przecież swoją nową historię, to i w astronomii nastąpiły może jakieś zmiany w teoriach naŁukowych... Czy około 9-5 tys. lat temu, czyli w czasach ostatniego podobnego Efektu cieplarnianego na Ziemi, człowiek również się do niego walnie przyczynił, czy też całkowicie stało się to za przyczyną człowieka, skoro były to czasy przedindustrialne...?! Prawdziwi niezależni naukowcy - nie chcą się w tej farsie wypowiadać, lecz tylko przekupni naŁukowcy (czytaj: bajko-bajdurzący tzw. klimatolodzy). Ci pierwsi - raczej zaprzeczają tym kuglarskim teoriom!
         
Ale trzeba wymyślać straszaki na tępy l*d, żeby móc za ciężkie pieniądze (rżnąć głupa i się bogacić) w walce z Globalnym ociepleniem.  No i koniecznie trzeba wmówić lemingom, że to jest za ich główną przyczyną (np. krowich "placków"; emisja przemysłowa CO2). Odnoszą przy tym dwie korzyści: jedna to - szybka kasa zarobiona od wystraszonych lemingów, od których ściąga się kasę na rzekomą walkę z Globalnym ociepleniem; dwa - depopulacja (m.in. poprzez tzw.  chemtrails, również pod płaszczykiem walki z Globalnym ociepleniem).
Kreatury od NWO oraz ich banksterscy poplecznicy i inni, którzy przy pomocy kupionego sobie lobby farmaceutycznego i innych podległych sobie funkcjonariuszy - dokonują procesu unicestwiania ludzi. Realizują plany wyludnienia mieszkańców Ziemi, z ok. 7,6 miliardów do ok. 1,5 miliarda (docelowo). Ostatnio, z wielkim rozmachem, sieją propagandę o tym, jak to człowiek przyczynia się do ww. Efektu cieplarnianego.
Około 10 lat temu, syjonistyczne banksterstwo z USA dysponowało już około 85.% światowych zasobów finansowych, i dlatego może sobie kupować sprzedajnych: dziennikarzy, przedstawicieli mediów, badaczy (oprócz niektórych prawdziwych naukowców skandynawskich, tj.  niezależnych), polityków, całych gabinetów rządowych, itd. 
Celowo nie dopuszcza się do głosu uczciwych uczonych, dziennikarzy, którzy są uczciwi i rzetelni w swojej dziedzinie, którzy wyłamali się spod tej całej szulerskiej ferajny, bowiem oni dowodzą, że nie ma żadnego związku między emisją CO2, będącą skutkiem przemysłowej działalności człowieka a rzekomym Globalnym ociepleniem na Ziemi. Emisja ta stanowi mniej niż 5 % CO2 - wydzielanego przez oceany i morza. Prawdopodobnie - owady wydzielają o wiele więcej CO2 niż przemysł światowy.
Polska emituje do atmosfery zaledwie 0,0001 procenta całości wydzielanego na Ziemi CO2. Zamknięcie wszystkich polskich elektrowni, jak domagają się Zieloni, ekolodzy, inni, kupieni przez zachodnich lichwiarzy i wyzyskiwaczy - nie zwiększy w sposób zauważalny emitowanego globalnie CO2. Skoro Polska emituje prawie niezauważalne ilości CO2, i jeżeli emisja nie wpływa na temperaturę na Ziemi, to zachodzi pytanie - o co chodzi w tym całym wałku? 
Te kłamstwa mają posłużyć syjonistyczno-masońskim kreatorom NWO (m.in. w pozbawieniu lub ograniczeniu środków egzystencji całych narodów), a wówczas będzie to miało wpływ na zmniejszenie się populacji ludzkiej na Ziemi, i będzie następowało w trybie geometrycznym, czyli w kierunku przeciwnym, niż w przypadku szybkości rozmnażania się np. szczurów.
W Polsce taki proces trawa (eskalacja) już od ok. 30. lat (początek depopulacji: lata 70. XX w.). Wynaradawianie to jest bardziej zauważalne po ostatniej naszej emigracji; tj. ok. 5 mln ludzi, w majestacie prawa - wyprowadzono "za chlebem".
A propos, kiedyś w tej materii wypowiadał się Krzysztof Majchrzak, aktor opowiedział czarny dowcip: 
Dziecko-owsik - pyta się mamy-owsicy: – Mamo, czy my musimy tu koniecznie mieszkać, w tej odbytnicy, tutaj tak śmierdzi, jest ciemno...? Mama-owsica odparła na to: – Tak musimy, bo to nasza ojczyzna...!
Wyprowadzono 5 mln naszych rodaków, bo nie mieli wyjścia, nie mieli pracy, chleba, dostępu do usług medycznych (może w tym ostatnim przypadku to i dobrze, ale gorzej w przypadku, jeśli potrzebna była szybka interwencja tzw. Służby zdrowia). Chciałoby się rzec, że tam ojczyzna moja, gdzie dają na chleb zarobić…
Zniszczono, sprzedano, rozkradziono przemysł włókienniczy (np. Łódź, oprócz tzw. Pietryny, czyli ulicy Piotrkowskiej, na której pozostały tylko usługi handlowe, ochroniarskie, medyczne, burdelarskie, hotelarskie, itp. - Już nic nie ma... (~ parafrazując słowa klasyka) W całej Polsce - prawie rozwalono przemysł elektroniczny, przemysł stoczniowy, żeglugowy, rolniczy, hutniczy, etc. Dalej się wykańcza polskie elektrociepłownie, kopalnie, huty, etc., i to przede wszystkim - pod płaszczykiem zapobieżenia ocieplania klimatu.
Ciekawy jestem, czy tym, co są opętani ideą przeludnienia świata uda się zrealizować bandycki plan eksterminacji niepotrzebnych, wg nich: ok. 5,5 miliarda ludzi na świecie? Afrykanów też depopuluje się za pomocą (np. rożnych eksperymentów medycznych i farmaceutycznych). Zamiast rzetelnego pomagania im w poprawie sytuacji materialno-higieniczno-bytowej oraz w likwidacji głodu - tzw. misyjni medycy karmią ich (m.in. cukrem laktozowym lub sacharozowym w postaci kulek homeopatycznych oraz faszerują trującymi szczepionkami) oraz  "dolewają oliwy do ognia", czyli rozniecają konflikty zbrojne pomiędzy plemionami. Te ludy są nikomu do niczego nie potrzebne, bo są mało komercyjne. Natomiast Europejczycy to co innego... Chodzi o podporządkowanie włodarzom świata całych narodów jako niewolników. A zbędną część populacji poddać m.in. "ekologicznej" i medykalizacyjnej eksterminacji (czytaj: "uszczęśliwianiu" ludzi na siłę, czyli "zagłaskiwanie" człowieka na śmierć, za jego zgodą, będącego w błogiej nieświadomości, poprzez działania różnych lewackich instytucji (np. Zielonych, czyli niedojrzałych czerwonych, ekologów, lekarzy-misyjnych, innych). 
Podobnie nakręca się koniunkturę biznesową lobby farmaceutyczno-medycznego, twierdząc iż  można  medycynie przypisać sukces w walce z pandemiami/epidemiami poprzez działania medyczno-farmaceutyczne, wynikające z opracowania Teorii Zarazka (przede wszystkim wyprodukowanie i zastosowanie szczepionek, antybiotyków, innych chemioterapeutyków).
De facto - ustąpienie owych epidemii - to zasługa przypadku niemedycznego, czyli ogólna poprawa warunków sanitarno-bytowo-żywieniowych na świecie (z akcentem na: "żywieniowych"). A sam twórca Teorii Zarazka (Pasteur) ponoć, będąc na łożu śmierci, wycofał się z tej teorii, potwierdzając fakt, że nasienie w porównaniu z glebą jest niczym... i analogicznie - zarazek w porównaniu z organizmem jest  niczym...
W procesie indoktrynacji propagandy medyczno-farmaceutycznej (np. szczepień z nagonką i innych działań medykalizacyjnych) oraz ogłupiania dzieci i młodzieży za pomocą wprowadzania gendero-sodomo-gomorowej mody zachodniej (np. na niezdrowe dla organizmu wbijanie sobie kolczyków w pewne części ciała, czy odsłanianie przez panie brzucha i nerek, na branie narkotyków i innych środków chemicznych zmieniających świadomość ludzką, przyzwolenia radykalnych lewaków-POsTępaków, np. Owsiaków i innych piewców luzackiego: "Róbta, co chceta") - sprowadza się młodych ludzi na manowce braku samoświadomości, fałszu, nihilizmu, manipulacji. A wszystko w myśl zasady: "Im gorzej, tym lepiej...".
Skoro idol-guru niektórych ludzi mówi, że młodzi mają prawo robić, co im się żywnie podoba, to młodzi robią, co chcą. Olewają naukę, pijani wałęsają się po ulicach, zakłócają spokój publiczny i niszczą wszystko, co im stanie na drodze, słuchają satanistycznej muzyki, narkotyzują się, gwałcą, dokonują włamań i rozbojów, etc. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich młodych ludzi.
A w ramach kolejnych absurdów, odnośnie Efektu cieplarnianego, do celów statystyczno-podatkowych, w szpitalach, na oddziałach "porodówkowych", pediatrycznych, zatrudnione zostaną siostry-rachmistrzynie, które będą liczyły ilość puszczonych "bąków" przez noworodków, gdyż nie-rząd bolszewików wprowadzi dodatkowy podatek "klimatyczny". Podatek ten będą płacić rodzice dzieci, które urodziły się o wadze przekraczającej np. 4 kg oraz te o wadze niższej od 4. kg (ale ilość wypuszczonych "wiatrów" na dobę przekroczy 24). Pomijając ten sarkazm, medycyna akademicka, w praktyce, stosuje taką niedorzeczną teorię; tj. wg norm: za dziecko zdrowe uważa się takie, które wypuści w ciągu doby nie więcej niż 14-24 bezwonnych (metanowych/niesiarkowodorowych) "bąków".
W obecnej dobie, gdzie w większości rządzą socjalistyczni ochlokraci, gdzie rządzi wszechobecna głupota, zduraczenie, groteska, satyra, kabaret, tak bardzo się od siebie nie różnią czy też tak bardzo nie są odrealnione, że przeciętnego śmiertelnika - nic już nie jest w stanie zadziwić...
Dlatego apel do młodzieży! Pal licho niereformowalnych i dających się unicestwiać starych repów (o mentalności niewolnika), którzy żyją, aby tylko żryć/łykać, jak pelikany, lewacką propagandę...!
ALE WY...?!

         
Ps. Uwaga!!! A tutaj znajduje się m.in. dowód na to - dlaczego PejSSadbook blokuje udostępnianie ww. artykułu na FB (na FP - mojej stronie internetowej, którą byłem zmuszony usunąć, gdyż funkcjonariusze PejSSadbooku - sami pousuwali mi wcześniej moje wszystkie posty - dotyczące treści zwiastunów moich artykułów z rzeczonego bloga: Zdrowie a Polityka, uznając je za: "naruszające standardy społeczne"):
Niemcy to dopiero się "Zazielenili..." - KLIK!
Kilka słów prawdy, i już wielkiego bólu dupska dostali pejsy i ich poplecznicy z YudeoPiSSu oraz spec. służby frakcji yudeo-pruskiej POsTępaków
.
       

Pps.
 Nadciąga wielkie minimum słoneczne. Koniec z ociepleniem, czeka nas globalne ochłodzenie - KLIK!


Aj-waj! Biedni Zieloni, czyli niedojrzali czerwoni i tym podobni...
          
Już skończy się Wam prucie monety od Ciepło-Ciemnolemingradu... Jak mi Was szkoda.  
To obecnie, kiedy grozi Globalne oziębienie, siłą rzeczy - trzeba będzie Wam lobbować za działaniami odwrotnymi do tych, które wg Was (np. tlenki, dwutlenki, ponadtlenki, pochodzące z przemysłu zawiadującego przez człowieka)  rzekomo miały się przyczyniać do Globalnego ocieplenia. Trza Wam reaktywować przemysł: ciepłowniczy, elektrociepłowniczy, kopalniany, hutniczy, rolniczy, skórzany, hodowlany, etc., które z takim szczególnym pietyzmem tak zwalczaliście.
No ale co, nie chcecie, np. prawie za darmo saniami w czystym, siarczystym, mroźnym powietrzu przemieścić się przez zamarznięty Bałtyk do sąsiadów ze Szwecji...?








           
                                                         Zibi


Pps1. Naukowcy-ekolodzy winią krowy. Tym razem to one są winne pogorszeniu klimatu ponieważ produkują metan... KLIK!


"Trudno już z modą na ulepszanie klimatu dyskutować. W tym wypadku, naukowcy-ekolodzy postanowili uświadomić całą ludzkość, że krowy poprzez przemianę materii wytwarzają gaz, który negatywnie wpływa na parametry klimatyczne."


Prócz tych naŁukowych dyrdymałów (mity/straszaki w celu wyłudzania kasy od podatników na rzekomą walkę z GO), przeraża mnie agresywna i nachalna indoktrynacja propagandy idiotyczno-farmaceutyczno-meNdycznej w kierunku wege, a przy tym niszczenie rolnictwa, hodowli zwierząt, etc. Obawiam się, że z czasem lewactwo ustawą zrobi zakaz jedzenia mięsa, zwłaszcza mężczyznom płci męskiej...
Trują ludzi z powietrza, na ziemi, zatruwają żywność, lekami, szczepieniami, a krowie "placki" i "bąki" im przeszkadzają... Są już tacy zindoktrynowani debile, którzy nie chcą rodzić dzieci, żeby zmniejszyć emisję CO2. Myślałem, że to tylko chwilowa akcja poganiania absurdów absurdami, ale gdzie tam... Najgorsze jest to, że 95% tego durnego, PiSSo-POsTępackiego l*du z mentalnością niewolnika im przyklaskuje.
"Błogosławieni ludzie ubodzy duchem, albowiem do nich należeć będzie Królestwo Niebieskie".
Chodzi o to, żeby ludziom prać mózgi (manipulacja umysłami) za pomocą dodawanego do wody pitnej: prozaku, litu, fluoru, chloru. Hodowanie tzw. pacjentów klasycznych (naiwnych i bezwolnych nabywców leków i usług meNdycznych).
Zniewieścienie i feminizacja mężczyzn od dziecka (m.in. karmienie li tylko roślinkami, koedukacja szkolna, inne), żeby rugować u nich atawistyczną agresję, którą powinien mieć prawdziwy facet. Celowa hodowla ciot, sodomo-gomoro-genderowców itp.; zniewolenie ludzkiego bydła roboczego, które nie będzie zdolne dawać nawet minimum poczucia bezpieczeństwa swojej rodzinie (podstawowa komórka społeczna), a tym bardziej stawać w obronie Ojczyzny (np. w razie okupacji kraju).
Już widzę długich i pustych jak źdźbła roślin, pryszczatych studentów (tfu!) europeistyki lub podobnych leszczy-plemników (np. do lidera zespołu: "Ich Troje" w młodości), którzy zostaną powołani do odbycia służby wojskowej, np. do wojskowych pograniczników...  

Pps2. Tematy mające punkty styczne z ww.:
JAK FEMINISTKI ZNIEWIEŚCIAJĄ MĘŻCZYZN I JAKIE SĄ TEGO SKUTKI - KLIK!
FEMINISTKI I ZJAWISKA NIEZROZUMIAŁE DLA LUDZI ZDROWYCH UMYSŁOWO - KLIK!
WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"! - KLIK!


Pps3. Uwaga! Jakaś pańcia, Łuczycielka lub inny Łuczony mnie podpier* do PejSSadbooka za kilka słów prawdy... w ww. artykule. W konsekwencji tego: wykasowano mi (administracja FB) wszystkie artykuły na FP i zablokowano mi wejście bezpośrednie z FB na bloga (wszystkie linki na bloga nieczynne)!


Pps4. To samo zdanie w tym aspekcie ma Patrick Moore:
„Globalne ocieplenie to największy przekręt w historii”. Patrick Moore, założyciel Greenpeace demaskuje „ekologów” i ich strategię wykorzystywania dzieci - KLIK!...
"

(...) Nic nie da się porównać z tym ruchem ochrony środowiska – trującej mieszanki ideologii, polityki i religii – mówi Moore. – CO2 to pokarm dla życia, a nie zanieczyszczenie. (...).


Patrick Moore, jeden z załozycieli Greenpeace. Źródło: YT


Pps5. A teraz przyszedł czas na kity pt. "Płuca świata w ogniu" (jakoby z powodu tzw. Globalngo ocieplenia...).

Gwarantuje, że w Kobylej Gorze (Wlkp.) lub w Rafałówce koło Sieradza, w powietrzu jest natlenienie rzędu do 21%, więcej nie będzie, a płonące "Płuca świata" nijak nie wpłyną na spadek natlenienia w tych miejscowościach.
Nawet w Amazonii CO2 zostanie "zjedzone" chętnie przez rośliny, które nie ulegną spaleniu. Całość roślinności po takiej dawce CO2 - będzie jeszcze bujniejsza...
"(...) Temat pożarów amazońskich lasów wywołał wielki lament wśród jedynie „poprawnie” myślących. Okazuje się, że szeroko zakrojona akcja informacyjna o rzekomym spustoszeniu Amazonii nie ma wiele wspólnego z prawdą. Mity i fake newsy prostuje znany amerykański dziennikarz przyrodniczy Michael Shellenberger.
– Fałszem jest nawet to, że Amazonia to „płuca świata” – stwierdza bez ogródek Shellenberger.
Pożary, które nękają Amazonię stały się modnym tematem. Wszelkiej maści lewicowcy co rusz prześcigają się w teoriach i pomysłach, jak uzdrowić ten bogaty gatunkowo rejon, całą winę przypisując oczywiście globalnemu ociepleniu wywołanemu podobno przez działalność człowieka. Posłużono się przy tym podłymi manipulacjami, produkując na potęgę farmazony i grając na ludzkich emocjach.
Ze wszystkimi kolportowanymi bzdurami w swoim tekście na łamach „Forbesa” rozprawia się Shellenberger. Zaczął od rozchodzących się w internecie nieprawdziwych zdjęć. – Fotka, którą udostępnił Ronaldo pochodziła z południowej Brazylii i zrobiono ją w 2013 roku. Zdjęcie, które udostępnili DiCaprio i Macron ma ponad 20 lat. Z kolei te, które udostępniła Madonna i Zaden Smith – ponad 30. Niektórzy celebryci udostępniali zdjęcia z Montany, Indii i Szwecji – wskazuje.
Nieprawdą jest również nachalnie promowana teza, jakoby lasy amazońskie były „płucem świata”. Autor tekstu powołuje się na Dana Nepstada, naukowca specjalizującego się w tym regionie, jednego z autorów raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu. – To bzdura. Za tymi twierdzeniami nie stoi żadna nauka. Amazonia produkuje ogromne ilości tlenu, ale zużywa go równie dużo – zaznacza.
Tylko półprawdą jest rozpowszechniana informacja, że w 2019 roku występuje o 80% więcej pożarów niż rok wcześniej. To bardzo sprytna manipulacja, mająca robić wrażenie i pokazywać rzekomą katastrofę. Autorzy tych danych sprytnie jednak pominęli niewygodne, niepasujące do narracji fakty z wcześniejszych lat. Shellenberger prezentuje wykres przygotowany przez brazylijski Instytut Badań Kosmicznych (INPE).
Wynika z niego, że tegorocznych pożarów jest o zaledwie 7% więcej niż było ich średnio w ciągu ostatnich 10 lat. Natomiast zdecydowanie najwięcej pożarów szalało w Brazylii w latach 2002-2007. Wówczas jednak nikt nie martwił się o przyrodę. Czyżby dlatego, że rządził „swój” prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, a nie ten wstrętny, ohydny, prawicowy Jair Bolsonaro?
Podobne wnioski formułował podróżnik Wojciech Cejrowski. Stwierdził, że cały lament zaczął się w momencie, gdy Bolsonaro odciął Zielonych od rządowych pieniędzy.
Na łamach „Forbesa” ze Shellenbergeriem próbują polemizować obrońcy klimatu. Wskazują, że jeśli pożary Amazonii osiągną punkt krytyczny, obszar ten może z czasem zmieniać się w coś w rodzaju sawanny, co ma mieć katastrofalne skutki dla klimatu.
Nawet jednak oni, przyciśnięci do ściany, przyznają, że tegoroczne pożary niczym specjalnym nie różnią się o tych z poprzednich lat, a nazywanie amazońskich lasów „płucami świata” nie ma pokrycia w rzeczywistości. (...)".
Nie tylko Cejrowski. Kolejny autorytet prostuje brednie na temat pożarów lasów amazońskich - KLIK!





Pps6. Aj waj... gotówka się zamraża...

"(...) Media prześcigają się ostatnio w dostarczaniu informacji na temat tego jak i o ile podniesie się poziom wód w Bałtyku gdy już stopnieje wieczna zmarzlina na Grenlandii. Pół Polski ma ponoć utonąć przez te ekstremalne roztopy. Tylko to wszystko nie ma nic wspólnego z faktami – grenlandzki lodowiec od 3 lat rośnie.
Wbrew teorii naukowców-proroków mówiących o nieuchronnym nadejściu straszliwych skutków globalnego ocieplenia, niektóre z lodowców przybierają na masie. Świetnym przykładem takiego lodowca, któremu para-naukowcy nie zdążyli chyba jeszcze wytłumaczyć, że powinien był się już dawno stopić jest Jakobshavn.
Jakobshavn to lodowiec, który od 3 lat nieustannie rośnie. Przybierać na masie zaczął w okolicach 2016 roku i ani mysli przestać. Poza wzrostem oblodzonej powierzchni obserwujący lodowiec ludzie nauki zauważyli również, że wytraca o tempo z którym poruszał się wcześniej w stronę oceanu.
Według naukowców, tych samych co wieszczyli zbliżający się koniec świata, wzrost jest spowodowany chłodnymi prądami oceanicznymi. (...)".
Lodowiec na Antarktydzie/fot. ilustracyjne/fot. Wikimedia Commons

"(...) Janusz Korwin-Mikke w swym najnowszym wpisie na blogu w sposób brawurowy rozprawia się z sektą globalnego ocieplenia. Prezes partii KORWiN porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Dlaczego płaskoziemców jest niewielu, a sekta antropoglociarzy rozmnaża się jak króliki? – pyta były europoseł.
Korwin-Mikke słynie z tego, że od lat obala mity związane z globalnym ociepleniem. Obecnie panuje przekonanie, że skoro zdecydowana większość naukowców popiera teorie o globalnym ociepleniu, to znaczy że musi ona być prawdziwa. – Otóż zanim nadeszły czasy socjalizmu, w nauce nie było d***kracji; liczyło się: „Kto ma rację” – a nie: „Ilu uczonych się za tą tezą opowiada” – przypomina Korwin-Mikke.
Zdaniem jednego z liderów Konfederacji dziś nauka zmierza w kierunku d***kracji, a to sprawia, że nie liczy się już to, kto ma rację, ale ile osób coś popiera.
– Otóż w nauce liczba artykułów jest bez znaczenia. Liczy się racja. Bez najmniejszego trudu prezentuję kilka niezbitych dowodów, że tezy zwolenników „antropogenicznego GlOcia” są fałszywe – ale to odbija się od nich, jak od betonowej ściany – zauważa Korwin-Mikke.
Były europoseł porównuje zwolenników teorii o globalnym ociepleniu do płaskoziemców. – Istnieje podobna do antropoglociarzy sekta płaskoziemców. Twierdzą, że ziemia jest płaska – i są absolutnie głusi na jakiekolwiek kontr-argumenty. Na szczęście jest ich niewielu… – kontynuuje.
Następnie odpowiada na pytanie dlaczego zwolenników płaskiej Ziemi jest tak niewielu, a ludzi wierzących w globalne ocieplenie całe rzesze.
– Jak nie wiadomo, o co chodzi – to znaczy, że chodzi o pieniądze. Na walce z Glociem robi się wielkie pieniądze: produkuje się te idiotyczne wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne, ktoś na tym zarabia, masa urzędników bierze pensje i łapówki, by te wiatraki i ogniwa szerzyły się jak pożar na prerii… Politycy robią kariery, walcząc o Ocalenie Ludzkości przed Ciepłem – a Ocalona Ludzkość, niesłychanie wdzięczna politykom, sowicie im za to płaci – wylicza Korwin-Mikke.
Zauważa też, że z kolei na teorii o płaskiej Ziemi nie da się zarobić. Obecnie prowadzi się na masową skalę finansowanie projektów i badań mających udowodnić istnienie globalnego ocieplenia. – Narodowi socjaliści płacili właściwym naukowcom za to, by udowadniali, że Einstein nie ma racji – a jak trafił się taki, który twierdził, że jednak ma rację – to go po prostu wylewano z uczelni. Eko-naziści postępują dokładnie tak samo – pisze Korwin-Mikke. (...)".

Janusz Korwin-Mikke. / foto: Polsat News


"(...) Barnskam czyli rezygnacja z posiadania dziećmi dla dobra klimatu to coraz modniejszy trend. Szwedzcy ekolodzy, prześcigając się w pomysłach jak ratować matkę Ziemię coraz częściej wracają do pomysłu ograniczenia populacji w celu zmniejszenia emisji CO2.
„Zdaniem amerykańskiej badaczki Kimberly Nicholas rezygnacja z wydania dziecka na świat zaoszczędzi 58,6 t emisji CO2 rocznie. Kobieta, która przekonywała o swoich teoriach podczas seminarium na Gotlandii podkreśliła także, że nie chce, by ludzie odczuwali wstyd z powodu zostania rodzicami. Zdaniem badaczki, istnieją cztery sposoby, które mogą przyczynić się do walki z kryzysem klimatycznym t.j. życie bez samochodu, dieta wegańska, unikanie samolotów czy... planowanie mniejszych rodzin”
– informuje serwis Sensie.pl
„Jeden ze szwedzkich dziennikarzy postanowił nawet poddać się sterylizacji, by nie mieć dzieci. Jego decyzja, jak tłumaczy, nie wynika jednak z uprzedzeń do posiadania potomstwa, lecz ma wymiar polityczny. Mężczyzna zamieszkał w kamperze i przeszedł na weganizm” – podają dalej dziennikarze portalu.
„Ekologia stała się nową religią klimatyczną, która wymaga od swoich wiernych wielu poświęceń, których celem jest negacja rozwoju demograficznego i traktowania człowieka jak intruza”
– podsumowuje redakcja Sensie.pl
Do podsumowania tego nie potrzeba komentarza, tu konieczny jest już tylko apel o zdrowy rozsądek. (...)".



                                    

"(...) Wspierana od strony niemieckiej "Wiosna" Roberta Biedronia i jej postulat dekarbonizacji Polski miał uderzać w polski węgiel, który podobno wybitnie wpływa na ocieplenie klimatu, emisję CO2 i nie odpowiada tylko za gradobicie i koklusz, cytując klasyka. Tymczasem okazuje się, że niemieckie zachęty, by zalać wodą tak dobrze prosperujące polskie podmioty jak Jastrzębska Spółka Węglowa, to gra biznesowa i bicie się w nie swoje piersi.
Prym w emisji CO2 w Europie wiodą Niemcy, więc dekarbonizację warto by zacząć od niemieckich kopalń, a nie lidera węgla koksującego w Europie, czyli JSW.
Organizacja pozarządowa
 Transport & Environment, powołana do życia przez Brukselę, „wyprodukowała” kuriozalny dokument. Czytamy w nim m.in., że przewoźnik lotniczy Ryanair jest obecnie jednym z 10 największych emitentów dwutlenku węgla w Europie. Dlaczego Ryanair a nie np. niemiecka Lufthansa, nie bardzo wiadomo... Poza tym liga do której awansował lotniczy przewoźnik dotychczas była zajmowana wyłącznie przez elektrownie węglowe. 
Oprócz Ryanair, na dziesięciu największych zanieczyszczających to 7 elektrowni węglowych z Niemiec, jedna z Polski i jedna z Bułgarii.

Dane Transport & Environment sugerują, że emisja CO2 irlandzkich linii lotniczych wzrosła w ubiegłym roku o
 6,9%.
Tymczasem, Ryanair twierdzi, że jest „najbardziej ekologiczną i najczystszą linią lotniczą w Europie”. Irlandzki przewoźnik niskokosztowy poinformował w swoim oświadczeniu, że „pasażerowie linii Ryanair wytwarzali niższe emisje CO2 na kilometr niż jakakolwiek inna linia lotnicza”.
Wydaje się, że niesprawiedliwe potraktowanie Irlandczyków przez Transport & Environment zajęło najwięcej uwagi mediów przy omawianym raporcie, a bez większego echa przeszła nie nowa skądinąd informacja, że
 z TOP10 trucicieli aż 7 pozycji zajmują niemieckie elektrownie węglowe.
Ktoś jeszcze ma w Berlinie czelność mówić Polsce o potrzebie dekarbonizacji?(...)". (~
Piotr Pałys)                                                                                             

 
Pps 18500 naukowców: kryzys GO nie istnieje - KLIK!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

piątek, 13 października 2017

CZARNA ŚMIERĆ I BIAŁA ŚMIERĆ




W sadze Pieśń Lodu i Ognia Georga R. R. Martina, doskonale znanej telewidzom jako serialowy hit pt. Gra o tron, słowa które utożsamiano z wiarą w Boga o Wielu Twarzach w Valyrii, to valar morghulis - co po starovalyriańsku oznaczało wszyscy muszą umrzeć. Odpowiedzią na to były słowa: valar dohaeris”, czyli wszyscy muszą służyć.

Ludzie Bez Twarzy, elitarna grupa skrytobójców, którzy śmierć uważali za naturalny porządek rzeczy i miłosierny koniec cierpień, za opłatą byli w stanie zabić każdego człowieka na świecie, a zawarty kontrakt uważali za boży sakrament. Cena zawsze była wysoka i zależała od tego, jak wpływowy był cel oraz jak dobrze strzeżony. Skrytobójcy gromadzili się w Domu Czerni i Bieli, świątyni Tego o Wielu Twarzach, by przy okrągłym stole omówić potencjalne zadania i kontrakty na zabójstwa. Używali wielu różnych metod, by zabić swój cel, np. trucizny zwanej dusicielem.
Książkowy bóg o wielu twarzach zdaje się być swoistą metaforą wszystkiego, czemu służą ludzie - marności, po której czeka ich, jako pewnik, tylko śmierć...


Śledząc historię skrytobójców wątek białej śmierci (lekarzy, koncernów farmaceutycznych, etc.) i czarnej śmierci (księży, instytucji kościelnych, etc.) nasuwa się sam. Analogia jest bowiem rażąca.
Rozpoczynając rozważania, należałoby wyjść od zrozumienia najważniejszych pojęć.
Czy rzeczywiście wszyscy musimy służyć i czym jest owa służba? Czy służba zdrowia i służba Bogu - to altruistyczne poświęcenie i powołanie - czy praca na rzecz wyznaczonego celu? Do kiedy jest się służebnikiem, a od którego momentu zaczyna się występowanie w roli funkcjonariusza? Czy będąc poza gildią funkcjonariuszy przełożonego na nasze realia Domu Czerni i Bieli możemy być jedynie niewolnikami, służącymi i umierającymi jakby na komendę uzależnioną od rzutu monetą przez skrytobójcę i o jaki tron toczy się ta gra?

Są trzy rodzaje białej śmierci: biały cukier, biała koka i... LPK (Lekarz Pierwszego Kontaktu). I najskuteczniejszy jest - rzecz jasna - ten ostatni. Niektórzy twierdzą, że też biała sól, ale w tej kwestii - nie ma co przesadzać, każdy kij ma dwa końce, a nawet można się pokusić o stwierdzenie, że populacja nasza w większości ma spore *deficyty soli w organizmie na rzecz wapnia.
I musimy wiedzieć, że poza białą śmiercią, jest jeszcze - czarna, i nie mam tu na myśli dżumy, bynajmniej...

Odejdę na chwile od tematu, ale to jest ważna wiedza!Tezę odnośnie *deficytów soli w organizmie u większości ludzi potwierdza biocybernetyk-terapeuta Zygmunt Wilkowski:
Gdy nie masz dużego nadciśnienia, to każdego dnia dosalaj zjadane potrawy. Sól zapewnia  przewodnictwo nerwów i sterowanie produkcją hormonów, niezbędną do prawidłowego działania hormonalnego. W naszym organizmie nie ma drutów, które są przewodnikami elektronów, więc ich rolę pełni sól, jako nośnik sterowań systemu nerwowego. Gdy nerwy są wypełnione w 90% solą, to po nich z szybkością 150 m/sek. przepływają elektrony. Kiedy tych jonów jest mniej, to nie ma nośnika dla elektronów i wtedy sygnał przekazują z szybkością 10 cm/sek. wędrujące jony soli, tylko wtedy, gdy dotrą do organu sterowanego, a gdy zmienia kierunek ruchu, to impuls sterujący zginie.Im mniej soli na nerwach, tym więcej jest traconych impulsów sterujących dla mięśni i gruczołów wydzielania dokrewnego produkujących hormony, enzymy i białka, tym gorsza jest praca organizmu i systemu nerwowego, który nabiera cech nerwowości, podatności na stresy, brak skupienia uwagi i opanowania. Sól ponadto konserwuje strukturę błon nerwowych zbudowanych z lipidów, które są dipolami elektrycznymi, mającymi na swych końcach ładunki elektryczne. Z jednej strony "+", z drugiej "-". Struktura błon jest poprawna, gdy wszelkie dipole są skierowane "+" do środka osi nerwu, wtedy na błonie jest potencjał 150 mV, który ściąga sól. Brak jonów soli przy dipolach błony, daje brak zrównoważenia ładunków, co odwraca jeden z sąsiednich dipoli o 180 stopni. Gdy takie zaburzenie jest na całym obwodzie błony, to w nim jest brak potencjału, co zatrzyma elektrony i jony soli, więc nerw przestanie przewodzić, a to pozbawi sterowania podległe komórki, powodując ich wagarowanie. Podczas zabiegu następuje przebudowa strukturalna dipoli błon nerwowych "+" do środka nerwu. Dodanie połowy łyżeczki do gorącej wody, bulionu lub barszczu, po wypiciu zakonserwuje naprawioną strukturę błon nerwowych i przywróci pełne przewodnictwo dla nerwów.
Podczas stresu przed egzaminem lub oczekiwanym czasem zdenerwowania, wypij szklankę gorącej wody lub bulionu z połową łyżeczki soli. W stresie nerki nie zwracają soli do organizmu i wydalana jest ona z mocznikiem. Osocze krwi pozbawione soli zabiera ją z nerwów, co daje utratę sygnałów sterujących i chaos na nerwach, czego objawem jest płacz, niezdolność do myślenia, brak opanowania i koordynacji ruchowej.
Sól służy do wytwarzania kwasu solnego HCL, którym żołądek odkaża zjedzony pokarm (...).
Niedobór soli powoduje też: niedobór wapnia i osteoporozę oraz ściąganie osłon mielinowych (koszulek izolacyjnych) z nerwów i rozchodzenie impulsów na boki (organizm to środowisko wodne), powodując różne zaburzenia i drgania mięśni nazywane stwardnieniem rozsianym SM. 
Po przywróceniu pełnego przewodnictwa nerwowego, możesz odczuwać rozkojarzenie i senność, gdyż mózg gubi się od natłoku informacji.
Autonomiczny układ nerwowy ma węzły nerwowe, do których wchodzi jeden nerw, a wychodzi dużo nerwów, sterujących pracą podległych komórek (np. włókien mięśniowych). Zadaniem węzła jest dostosowanie impulsu sterującego, do potrzeb komórek sterowanych przez ten węzeł (by włókna mięśniowe różnie się kurczyły lub rozkurczały, jedne szybciej, a inne wolniej, część dłużej, a pozostałe krócej). W węźle jest struktura różnicująca impulsy, przypominająca drzewo, a jej gałązki bez dalszych rozgałęzień, powinny być podwiązane pod wychodzące z węzła nerwy. Gałązki bez podwiązania, nie przekażą sterowań do nerwów i podległych komórek (wtedy te z konieczności wagarują), a swe ładunki zwrócą do receptora bólowego w węźle, który je zbiera i wysyła do mózgu, inicjując w nim ból proporcjonalny do sumarycznego ładunku (podobny do drażnienia prądem lub kłucia rozżarzonym drutem, co skutecznie stłumi ruchy inicjowane w zaburzonym węźle). Tę zasadę działania, stosuje się do naprawy. Po odszukaniu zaburzonego węzła (posiada powiększone rozmiary), naciskamy go opuszkiem palca, zatrzymując impuls wchodzący do węzła. Następnie kołysanie palca wpuszcza impuls, który generowaną falą prądową szturchnie całe drzewo dendrytowe, powodując wicie niepodwiązanych gałązek, co da ich częściowe podwiązanie do wychodzących nerwów. Gałązki, które się nie podwiązały skierują swe ładunki do receptora bólowego, wywołując ból kłujący podobny do drażnienia prądem. Po każdym ruchu kołyszącym palca, napływa kolejny ładunek, od aktualnych nie powiązanych gałązek, który zsumuje się z poprzednim ładunkiem, co spowoduje spotęgowanie bólu. Gdy zostaną podwiązane wszystkie gałązki, to do receptora bólowego nie wpłynie kolejny ładunek, a jego zawartość odpłynie do mózgu, co da zgaszenie bólu. Będzie to świadczyło, że ten węzeł został naprawiony, a wykonywanie dalszego masażu jest zbędne. Wypływa stąd wniosek, że ucisk nie jest źródłem bólu. Po masażu mózg musi się nauczyć obsługi nowych połączeń nerwowych, stąd odczuwa się rozkojarzenie, zagubienie, a zniekształcone przez ucisk receptory bólowe, powracają do poprzedniej struktury i przez około 3 dni generują impulsy bólowe. Kołyszący ucisk przy masażu może spowodować pękanie naczyń włosowatych i wylew podskórny, który po kilku godzinach może utworzyć siniak na okres 3-tygodni.

Wracając do tematu... Medycy i kler - dwie społeczne kasty, w pełni świadome lub bezmyślne narzędzia w rękach kreatorów (kreatur) Nowego porządku świata (NWO). Kapłani w białych i w czarnych *kitlach (*kitel: z hebrajskiego to śmiertelna koszula). Stawiani w roli mentorów lub autorytetów stają się bezpośrednim przyczynkiem do samo-unicestwiania się polegających na nich naiwniaków, którzy chętnie za to jeszcze płacą i całują w rękę. Do tych grup społecznych ludzie mają największe zaufanie, więc rozumiemy - dlaczego kreatury od NWO właśnie nimi operują (jako narzędziem ludobójstwa) najbardziej..

                                                                                                         
Znalezione obrazy dla zapytania memy o komuniÅ›cie papieżu franciszku    Znalezione obrazy dla zapytania memy o komuniÅ›cie papieżu franciszku



Po co rozpętywać na świecie kolejny konflikt zbrojny, niszczący bezpowrotnie wszystko, co spotka na swojej drodze; po co uruchamiać obozy koncentracyjne lub strzelać w tył głowy, skoro cel, jakim jest człowiek naszych czasów, odpowiednio zmanipulowany sam stawi się punktualnie w wyznaczonym miejscu, nadstawiając ciało do przyjęcia od funkcjonariusza/żołnierza w białym kitlu, strzału z wymierzonej weń strzykawki?
Niegdysiejsze arsenały broni i amunicji na przestrzeni czasu ustąpiły miejsca arsenałom dostępnym na aptecznych półkach. Pieczołowicie kształtowana świadomość społeczeństwa sprawia, że na naszych oczach dzieje się majstersztyk w kwestii redukcji populacji - niewielu bowiem nazwie zgubne efekty zabiegów (zwłaszcza szczepień!) oczywistym ludobójstwem, a ten, który się na to odważy, zostanie natychmiast wrzucony do wora ze zwolennikami teorii spiskowych albo chorymi psychicznie.
Trup ściele się, co prawda, gęsto, lecz nikt nie musi tłumaczyć się przed cynicznie zatroskaną opinią publiczną, jako że zmarły za życia sam wyraził na to wszystko zgodę, ba, jeszcze sam za to zapłacił, miejsca kaźni oczyszczać nie trzeba, a zgon zawsze można przypisać chorobom cywilizacyjnym czy osławionemu i upersonifikowanemu już przypadkowi. Zaraz, zaraz... ale o co chodzi? Gdy nie wiadomo, o co chodzi - to chodzi o kasę.
Nie dziwota, że lobby farmaceutyczno-medyczne - wyprzedza w biznesie opartym na krzywdzie i niewiedzy ludzkiej lobby wojenne
...





O tej nienażartej medyczno-farmaceutycznej bandyterce było już napisane TUTAJ i wiemy doskonale, że nie oszczędza ona nawet dzieci, natomiast wykorzystując środki masowego przekazu z rozmysłem oddziałuje na emocje rodziców, by tłoczyli lub pozwolili w nie wtłoczyć odpowiednie substancje już chwilę po narodzinach.

Może takie argumenty dotrą do naszych kato-hipokrytów (np. zwolenników PiSS, pobożnego lewactwa) i innego (np. PO, lewactwa bezbożnego), któremu wydaje się, że są prawdziwymi Chrześcijanami...
Wcześniej było już nie raz udowadniane, że prawdziwy katolik powinien być antysocjalistą; nie powinien występować p-ko przykazaniom, co najmniej: I, VII, X.
Niestety, społeczna (czytaj: socjalistyczna) nauka o KrK szkoli swoje owieczki na socjal-katoli, czyli socjalistów z krzyżem w zębach, którzy nie widzą nic złego w notorycznym łamaniu Prawa Bożego.I w ten sposób owieczki/barany są prowadzone przez swoich kapłanów w białych i czarnych kitlach na rzeź...

Onegdaj, w pewnym mieście, na miejsce zdarzenia drogowego (wypadek), gdzie z uczestników pozostał tylko sam leżący "bez ducha" poszkodowany, wezwano grupę operacyjno-dochodzeniową policji oraz Lekarza pierwszego kontaktu, który pełnił dyżur w pobliskim POZ.
Przybyły jako pierwszy na miejsce zdarzenia lekarz, nie podjął reanimacji poszkodowanego, gdyż rutynowo uznał, iż nastąpił zgon. Wypisał zatem kartę zgonu i udał się do domu, ponieważ stwierdził, że i tak jest już grubo po godzinach urzędowania, a za pogotowie ratunkowe robił nie będzie.
Traf chciał, że równolegle została wezwana również ekipa ratowników z pogotowia, którzy po przybyciu niezwłocznie rozpoczęli reanimację i przywrócili poszkodowanemu funkcje życiowe...
Ożywienie zwłok nastąpiło nie na długo, gdyż w drodze do szpitala, owa ekipa ratunkowa uległa sama kolizji drogowej, w wyniku której ożywione zwłoki poszkodowanego z wcześniejszego wypadku drogowego - faktycznie tym razem zeszły nieodwracalnie, na skutek urazu mechanicznego głowy (brak odpowiedniego zabezpieczenia poszkodowanego na noszach w karetce).

Ogólnie mówi się: Lekarz przybywa na miejsce wypadku, by stwierdzić, że trup jest nieżywy...

Kiedy widzi się, do czego doprowadziła współczesna medycyna, pytamy siebie mimo woli: ile pięter ma śmierć? (~Jean-Paul Sartre)                                                 


Ps.  
LEMINGOSTWO, CZYLI WSPÓÓŁCZESNE NIEWOLNICTWO MENTALNE... (LEMING-PACJENT-LEWAK) - KLIK!

                                                                                                                   
                                                                                                                                           

Autorzy:


Magdalena Wandachowicz
                                                                                                                                                            Zbigniew Zibi Osiewała






W dniu 05.06.2021 o godzinie 19:17 zaktualizowałem treść artykułu...

Medycyna akademicka uważa, że ciągłe ręczne sterowanie organizmu człowieka jest konieczne, bo organizm, mówiąc sarkastycznie, to biologiczny bubel/brak, który nie udał się Stwórcy w dziele stworzenia, po czym do jego dysfunkcji dołożyli swoją rękę kosmici, majstrując złośliwie przy tzw. systemie odpornościowym.
Poza Germańczykami (czytaj: zwolennicy Germańskiej Nowej Medycyny) i innymi nielicznymi, ludzie nie wiedzą, że trzeba pasywnie i cierpliwie podchodzić do wspomagania organizmu w jego atawistycznym, prozdrowotnym, prorozwojowym, adaptacyjnym, regeneracyjnym, adekwatnym, holistycznym samosterowaniu z automatu... Doskonale to, jak bardzo się myli medycyna konwencjonalna, zobrazowała Pani Monika Stawicka (terapeutka 5. Praw Natury/GNM):
💗💗💗 ODDAĆ CIAŁU KONTROLĘ 💗💗💗
Faza zdrowienia jest dla ciała.
Jest już po rozwiązaniu biologicznego konfliktu
W końcu można odetchnąć z ulgą i poczuć „wielkie UFFFF”
W fazie postresowej (zdrowienia) – ciało chce się zregenerować, potrzebuje WYRÓWNAĆ to, co zostało „muśnięte” stresem.
Jak ciało ma się regenerować?
CIAŁO WIE i nie musisz się wtrącać, ani kontrolować każdego etapu regeneracji.
Przecież… otwarta rana nie wymaga wydawania jej dyspozycji jak ma się zasklepiać, prawda?
Do regeneracji CIAŁO potrzebuje spokoju – autentycznych sprzyjających regeneracji warunków – ograniczenie aktywności, dużo odpoczynku, snu, zaopiekowania.
Do regeneracji potrzebuje również budulca odpowiadającego za odbudowę komórkową – zatem odpowiednia dieta będzie wspierać tę fazę.
💗 I … NAJWAŻNIEJSZE – do regeneracji potrzebuje spokojnej i wolnej od stresu psychiki. Fazę stresową mamy już za sobą, a więc podczas regeneracji NIE MA MIEJSCA na stres.
Paradoksalnie zamiast wycofać stres (jesteśmy przecież po rozwiązaniu biologicznego konfliktu), znów go uaktywniamy i pakujemy w „niepokojące” objawy, których doświadcza ciało – gorączka, ból, wysięki, obrzęki.
Nie potrafimy tych objawów PRZYJĄĆ, gdyż nikt nie nauczył nas, że są one częścią powrotu do równowagi. Tak jak dzień uzupełnia noc, jak odpoczynek uzupełnia wcześniejszą aktywność, jak pojednanie uzupełnia wcześniejszą separację. Pozorny dualizm i tak okazuje się JEDNYM.
Ta część choroby ma być regeneracją, a dla niektórych staje się koszmarem aktywującym najbardziej pierwotne lęki – „strach przed śmiercią” oraz wprogramowane projekcje: „kto wykona za mnie pracę”, „nie mogę leżeć, bo rodzina umrze z głodu”, „co za nuda (pustka) tak leżeć”, „kiedy odpoczywam czuję się nic nie warta / nie wart”, „leżenie i nic nie robienie sprawia, że moje życie jest bez sensu”.
Zobacz … zwierzęta potrafią w relaksie i odpoczynku spędzać całe godziny. Czy kot ma wyrzuty sumienia, że wyleguje się w słońcu? Albo czy pies czuje się nic nie wart, kiedy odpoczywa w cieniu pod brzozą, pomiędzy obszczekiwaniem przechodniów? Czy tylko wtedy jest coś wart, kiedy wykonuje swoją robotę?
💗 Odpoczynek jest wprogramowany w porządek Natury. Jest czas aktywności i czas odpoczynku. Jest czas zdobywania pożywienia i wbudowywania składników odżywczych, jest czas na stresowe pobudzenie i odpowiedź całego ciała na ten stres …. I jest czas PO STRESIE – dochodzenie ciała do równowagi.
Przeczytaj o Dwufazowości KAŻDEGO ZACHOROWANIA: http://5prawnatury.pl/2-prawo-natury/


A oto fragment wpisu w NECIE (18.10.2018) wspaniałej i doświadczonej psycholog i psychoterapeutki klinicznej oraz zwolenniczki GNM na temat pewnej kasty:

(...) Lekarze to kapłani. Levitujący Levici. Nadludzie. Nietykalni. Najgorsze i wołające o pomstę do nieba złamanie etyki lekarskiej przez lekarza, to nie popierać innego lekarza. Tak tam stoi. Wystąpić przeciwko innemu lekarzowi - to zbrodnia. Samodzielne myślenie - też zbrodnia. Próba uniezależnienia się od procedur narzucanych przez Wielkiego Big Farmazona - wymaga Kary Głównej. Megalomania - zawodowa choroba tych nadludzkich fachowców w śmiertelnych koszulach (po hebrajsku - kitel --> śmiertelna koszula).
Brak skrupułów - powszechna cecha. Poczucie całkowitej bezkarności i nieprawdopodobna (z tym związana) demoralizacja.
Gdy w Izraelu i USA doszło do generalnego strajku lekarzy - śmiertelność nagle spadła (odpowiednio) - o 70% i blisko 40%. Ale - co zrobić, kiedy jeden z drugim - to ewidentny nadludź i ma do tego ,,powołanie"...Tylko - dlaczego ja muszę za wszystko przymusowo płacić prywatnie, skoro system utrzymuje tych wybitnych fachowców na etatach z moich podatków? Jeśli są tacy dobrzy, to dlaczego SAMI SIĘ NIE POTRAFIĄ UTRZYMAĆ? (...). (~ Śp. BK-T)
Uwaga!Ten artykuł i inne o podobnej tematyce (w aspekcie szczepienia dzieci) pisałem około 4 lata temu i wspominałem o obowiązku tzw. szczepień ochronnych dzieci, i tylko kwestią niedalekiej perspektywy jest, jak mówiłem, będzie wprowadzony przymus szczepień dla dorosłych... Co prawda oficjalnego przymusu nie ma (jak się okazuje), ale pośredni, nieoficjalny przymus (szantaż) i bezprawna segregacja sanitarna (lub raczej dyskryminacja) - trwają w najlepsze! Przy czym dzieci wówczas szczepiono szczepionką (sensu stricte), które również okaleczały mocno dzieci psycho-fizycznie, a obecnie, zarówno dzieci, jak i dorosłych - depopuluje się za pomocą tzw. śmiercionki (czytaj: preparatu chemicznego w fazie testowania, jako eksperyment medyczno-naukowy).

W dniu 07.11.2021 o godzinie 09:45 dokonałem aktualizacji treści artykułu...



                   


To pudełko ryje Wam berety od lat...

Co mi dają dobrego reklamy w TV? Nic. Marnują moje zdrowie psychosomatyczne. Te przerywniki programowe pełne są obrazów migających z częstotliwością 1-5 Hz, najsilniej pobudzając nasz układ nerwowy. A ostre dźwięki - mają za zadanie wprowadzić nas w stan zwiększonej koncentracji uwagi przed zwiększoną dozą reklam, które zaraz będą polecane.

Reklamy, a w trakcie ich trwania - głos jest zawsze mocniejszy niż normalnie. W tym układzie moje nerwy sięgają zenitu i odruchowo łapię za pilota, żeby wyłączyć głos albo przełączyć na inny kanał. Jeśli na innym kanale jest też reklama, to można się wściec.
Można sobie policzyć - ile w toku jednej reklamy zmieniany jest obraz… Około 35 razy, w czasie 30. sekund reklamy. Czyli oznacza to, że się zmienia średnio co 1. sekundę.

To jest dokładnie tyle ile potrzeba, byśmy zdążyli zarejestrować sobie w naszym mózgu jakiś obraz, ale nie zdążyli go, broń Boże, przemyśleć czy przeanalizować, zwłaszcza, gdy dotyczy reklamy leków, supli itp. gówien - tylko natychmiast start do apteki lub do jakiegoś punktu dystrybucyjnego leków/paraleków, żeby mi nie wykupili...

Człowiek ma być niewolnikiem, ma mieć wodę z mózgu i ma dać się, jak baran, strzyc przy samej skórze, obdzierać ze skóry żywcem, a na koniec zabić.   

        


      

 

                                                                                                                                                  

                                                                                                                         
                                                                                                                                                            
Zibi