Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 5 maja 2015

TERLIKOWSKI - NIE DO KOŃCA ZNOWU TAKI LEWAK




Pewnie przez to, co teraz napiszę, mocno narażę się niektórym moim znajomym i nie tylko, ale od lat zajmuję się odkamuflowywaniem nagiej prawdy o zdrowiu, więc i w tej sprawie pozwolę sobie wyprowadzić niektórych (zwłaszcza prawaków) z pozostawania w błędzie i przyklaskiwaniu idiotyczno-farmaceutyczno-medycznej propagandzie.

Otóż p. redaktor Tomasz Terlikowski, choć wg mnie propiSSowski lewak, to jednak czasami patrzący w odpowiednią prawą stronę (minimalna wiedza o zdrowiu, nie mylić z wiedzą o chorobach). W tym przypadku (KLIK!) - ma rację!

Przecież Angelina Jolie padła ofiarą, a jednocześnie stała się osobą chorą i zindoktrynowaną reklamą propagandy lobby farmaceutyczno-medycznego (kwestia chorej interpretacji profilaktyki medycznej i dziedziczenia chorób). Nie powiedziałbym, że to wyłącznie jej sprawa, co robi ze swoim ciałem... To znaczy wg prawa - tak, ale wg obyczajowości, pewnych norm moralnych, które mogą w przyszłości wyznaczać normy prawne - niekoniecznie! Niekoniecznie, ponieważ daje przykład szerzącej się głupocie, zwanej dalej baranim pędem tzw. pacjentów, którzy stwarzają odpowiednie warunki do nakręcania koniunktury biznesowej Big Pharmie i jej poplecznikom opartej na krzywdzie i nieświadomości ludzkiej.

Innym przykładem rozpowszechniania głupoty ludzkiej niebezpiecznej dla innych prowadzących zdroworozsądkowy tryb życia - są przymusowe szczepienia. Są one narzędziem zniewolenia, zarabiania na chorobach i depopulacji ludzi, zaplanowane z rozmysłem i zimną krwią.
Brak odpowiednich działań przeciwstawnych do wdrożenia w życie ustawy o przymusie szczepień ze strony posłów, prócz jednego (p. Marka Sawickiego z PSL)  daje tego tragiczne efekty już dziś. Są to bardzo negatywne dla zdrowia odczyny poszczepienne u dzieci oraz kary pieniężne dla rodziców, którzy opierają się temu barbarzyńskiemu, reżymowemu procederowi.

A będzie jeszcze gorzej, bo jeśli kary nie wymuszą zgody na rodzicach, to tzw. V Kolumna Big Pharmy, czyli GIStaPO (Główny Inspektorat Sanitarny, instytucja będąca na pasku reżymu) oraz instytucja taka, jak np. lekarz pierwszego kontaktu, w asyście policji (może się zdarzyć, że np. niemieckiej, ale mającej przyzwolenie naszych władz) - zaszczepią dziecko przy użyciu siły fizycznej lub innych środków przymusu bezpośredniego mającego zastosowanie jak w pokonywaniu czynnego i biernego oporu wobec przestępców. Oczywiście kajdanek, gazu, pałki, itd. nie użyją wobec bezbronnego noworodka (chyba?), choć kto to wie... W rządach ochlokratów biurokratycznego faszyzmu nie zdziwi mnie już nic! Ale wobec nieposłusznym reżymowi rodzicom użyją już na pewno! Te same czynności zostaną wdrożone wobec ludzi dorosłych; zaszczepi się ich siłą, podobnie jak dzieci, podczas kolejnej wyimaginowanej
jakiejśtam grypy (rzekoma epidemia), jak bezpańskiego psa złowionego na oczko przez hycla z podejrzeniem wścieklizny.
Niezwykle potrzebna jest zatem świadomość społeczna (podstawowa wiedza o zdrowiu plus znajomość prawnej linii obrony przed zaszczepieniem).

Zanim pozwolisz zaszczepić dziecko - KLIK!

Ale można też doszukać się światełka w tunelu. Świadomość ludzka w aspekcie szczepień, u niektórych zaczyna ewoluować (chciałbym, aby tak było u wszystkich Rasowych Prawaków): oto wiele spraw przeciwko nakazom płacenia kar narzuconych przez GIS wobec niezaszczepienia dziecka wygrywanych jest w sądach.

Tyle że włodarze świata i lobby farmaceutyczne też nie śpią! W związku z tym, że niezbyt udane są akcje siłowe w aspekcie przymusowego szczepienia, gdzie największy opór stawiają ruchy antyszczepionkowe oraz w aspekcie indoktrynowania propagandą dietetyczną, to rzeczone lobby wymyśla coraz to nowsze szczepionki dla dzieci, o takich właściwościach, które pomogą w hodowli tzw. pacjenta-leminga odpowiednio podatnego na manipulacje już od kołyski (to nie jest żadna teoria spiskowa!). Natomiast dorośli (pacjenci-lemingi) wystarczająco skutecznie będą wpływać np. poprzez ostracyzm społeczny na mądrzejszą mniejszość (samoświadomych) czy poprzez rozwinięte formy donosicielstwa na tzw. od-szczepieńców (nomen omen) mogących roznosić zarazę, którzy ostatecznie poddadzą barbarzyńskiemu przymusowi szczepień.
Przykład: Odizolowanie instytucjonalne niezaszczepionych dzieci od dzieci wyszczepionych. Rodzice tych drugich to zazwyczaj pacjenci-lemingi-lewacy. Taka izolacja będzie mięć wpływ negatywny na ich życie i ich rodziców (np. dezorganizacja, dysfunkcja, dyskryminacja, etc.). Nie rozumiem tylko, dlaczego rodzice-lewaki-lemingi boją się o swoje zaszczepione dzieci, że mogą się one zarazić od tych niezaszczepionych, przecież teoretycznie szczepionka winna spowodować u nich ochronę przed chorobą zakaźną?
W praktyce jest znów na odwrót. Natura jest mądra, wielka i prawilna! Dzieci nieszczepione nabierają naturalnej odporności (po przechorowaniu np. kilkudziesięciu chorób infekcyjnych, w czasie, od urodzenia do ok. 15. lat); dzieci hodowane od kołyski dla biznesu Big Pharmy i polityków, jako tzw. pacjenci-lemingi - chorują na choroby, na które zostały zaszczepione oraz chorują na tragiczne skutki poszczepienne.

Kolejny przykład niebezpiecznego społecznie naśladownictwa - to weganizm (ale nie jako forma dietetycznej terapii, lecz jako filozofia życia). Zezwolenie na szerzenie się tej wymyślonej na potrzeby kartelu farmaceutyczno-medycznego religii (głównie wśród młodzieży) - staje się nadzwyczaj niebezpieczne dla normalnego funkcjonowania społeczeństwa i niebezpiecznie wynaturza normalne funkcje życiowe w Narodzie. 
Odnośnie wegetarianizmu napiszę osobny artykuł, a tutaj ogólnie tylko zaznaczę, że ta propaganda rzeczonego lobby bardzo szkodzi nastolatkom, u których za pomocą różnych socjotechnicznych chwytów/straszaków wytwarza się niechęć do jedzenia mięsa oraz wpędza w poczucie winy za zabijanie zwierząt (np. tłumaczenie, że nie wolno zabijać tego, co ma oczy, etc.).
Pozyskując w ten sposób młodych żywców (produkcja tzw. Homo Naturalpatiens) do karmienia ich tzw. suplementami diety oraz żywienia roślinkami, zwłaszcza zbożem - prowadzi się hodowlę specjalnego tzw. *Homo patiens (KLIK!), jako **Ludzkiego bydła roboczego (KLIK!) podatnego na wszelaką manipulację i choroby tzw. cywilizacyjne. I tak interes się kręci na pacjentach klasycznych, aż do ich usr*nej śmierci... 
Funkcjonariusze przedmiotowego lobby, wykwalifikowani manipulanci od sprzężenia zwrotnego psychosomatycznego, za pomocą swoich wyszkolonych emisariuszy od różnych diet, w tym i wegańskiej - piorą mózgi podatnym na manipulacje ludziom, a zwłaszcza fanatycznym zwolennikom różnych sekt czy religii. I tak oto powstaje dietetyka religijna!
W buddyzmie i hinduizmie, przy pewnych różnicach wiary, znamiennym jest, że jedzenie mięsa i tłuszczy zwierzęcych jest objęte zakazem. Kontrolowanie takiego zakazu byłoby trudne, gdyby nie wmówiono ludziom, że dusza człowieka po śmierci wciela się w jakiegoś zwierzaka, w związku z tym zjadając świnię, barana, czy salami z osła, możemy zjadać (np. byłego ministra tfu! zdrowia, czyli zwanego inaczej ministra fuj! chorób).
Nasza religia (katolicka) też wprowadza posty. W Tłusty Czwartek mamy zezwolenie, aby objadać się tłuszczem i słodkościami, a po tym dniu mamy pełną izbę przyjęć w służbie chorób. Analogicznie, na zachodzie Europy mamy Tłusty Wtorek. Następnie, po tych głupawkach, przychodzi okres Wielkiego Postu, który jest symbolem smutku, ale smutku, który następuje z powodu braku mięsa (chyba?). Po takich skrajnych ograniczeniach jedzenia białka pełnowartościowego, mamy znów kolejki przed izbą przyjęć w szpitalu lub do tzw. białej śmierci (Lekarz Pierwszego Kontaktu) w przychodni POZ! I tak się robi interes na frajerstwie!
"W pewnych warunkach ludzie reagują na fikcję równie silnie jak na rzeczywistość, a w wielu przypadkach przyczyniają się do stworzenia tej właśnie fikcji, na którą reagują".
*Wegetarianin - ze staroindiańskiego narzecza Waichoo - zbyt głupi by polować, Słownik PWN, 2005, str. 658.

Podobnie rzecz ma się w przypadku zaniechania działań w kierunku anty-lobbowania GMO (np. kukurydza, soja - jako samosiewy - naturalne krzyżowanie się prawdziwej kukurydzy z modyfikowaną soją; w tej chwili już nigdzie na ziemi nie ma normalnej dziko rosnącej kukurydzy czy soi). Ta bomba biologiczna już od dawna zbiera żniwo chorobowe na całym świecie. I to też jest indywidualna sprawa?! Byłaby, gdyby nie fakt, że normalne pole uprawne kukurydzy (kolby są krótkie, normalne) graniczy przez miedzę z polem uprawnym kukurydzy GMO (kolby długie, wielkie mutanty, wynaturzone). Nie kupuję tłumaczenia JKM, że - i to białko, i to białko... że wrzucone do jednego wora, czyli do żołądka, zostanie rozłożone na aminokwasy i strawione, że to bez różnicy dla organizmu... Otóż pokarm musi być nie tylko strawiony, ale i wchłonięty i przyswojony! Nie jest istotne, co się znajduje na talerzu i, co usiłuje się dostać do wnętrza komórki, lecz, co się do niej de facto dostanie i, co ją opuści...
Jak ta biedna ziemia/gleba ma się nie wyeksploatować z życiodajnych substancji biochemicznych, skoro się ją ciągle kugluje (np.wsypuje do gleby 4 sztuczne pierwiastki chemiczne, a wyciąga z niej ok. 40. naturalnych). Konia z rzędem temu, kto chce w Holandii lub innym tzw. cywilizowanym kraju zachodnim ukopać w parku pod darniną jakiegoś robaka, jako przynętę na ryby, skoro to już nie prawdziwa ziemia (próchnica), lecz wyjałowiony ziemio-podobny popiół...!
Ale premier Francji może kumać czaczę (fonet.) w temacie zdrowia... on nie zezwala np. piekarzowi piec bagietek ze zboża GMO z terenu Europy, lecz sprowadza zboże z ekologicznych upraw np. z okolic północnej Afryki. Można nie iść na wojnę z Naturą? Można!

A zatem, czy wg Angeliny Joli - słuszne jest twierdzenie, że przyczyną raka jest niedobór badań mammograficznych oraz nadmiar narządów rodnych i piersi u kobiet...?! Czy przyczyną angin u dzieci jest nadmiar np. migdałów, żeby je z lubością mogli usuwać laryngolodzy...?! Ach ten Stwórca... Jest wręcz przeciwnie - nadmiar ingerencji w prawa Natury oraz wynaturzanie zdroworozsądkowego trybu życia - musi prowadzić ostatecznie do patologii!

Jeśli tego obawia się Tomasz Terlikowski, to znaczy, że jego obawy są ze wszech miar uzasadnione!
A zatem, proszę nie krytykować za to p. Terlikowskiego, gość wykazał się po prostu minimalną wiedzą o zdrowiu i zdrową intuicją, że profilaktyka w interpretacji medycznej jest dla naiwnych i bezwolnych usługobiorców meNdycznych, do których w 100% można zaliczyć p. Jolie.
Ja na jego miejscu ubolewałbym, że taka celebrytka, jedna z drugą - nie zachorowała na raka mózgu... Być może dałaby dobry przykład, jak dzięki selekcji naturalnej idioci mogliby sami wyeliminować się ze świata mądrych i nie przekazywać patologii (głupoty) z pokolenia na pokolenie... W tym miejscu przeklną mnie Katole: - Nie życz nikomu tego, co tobie niemiłe... Przypominam tylko, że zdrowie/choroby - to nie kwestia życzeniowa, kwestia wróżki, zezowatego szczęścia, etc.. (prócz wypadku/zdarzenia losowego, choć i w tym przypadku mamy na to pewien pośredni wpływ). Na choroby pracujemy sobie sami. Nie ma też chorób dziedzicznych (nie mylić z genetycznymi - około kilka procent - wykłady genetyka dra Bruce Liptona). Z dbaniem o zdrowie jest jak ze wszystkim innym: - Jak dbasz, tak masz...

Ale żeby nie tylko prześmiewać i ganić głupotę pacjenta-leminga, podaję drogowskaz na niedopuszczenie do zachorowania na raka; czyli prawdziwą profilaktykę i prewencję. Podobnie - jak z niedopuszczeniem do kaca - należy nie pić w przeddzień! Analogicznie, w niedopuszczeniu do zachorowania na wszelakie choroby, a także na raka oraz utrzymaniu dobrostanu zdrowia - należy nabyć wiedzy, jak nie szkodzić organizmowi, czyli wiedzy, czego unikać, aby nie występować przeciwko Naturze, a nie, co robić, aby alopatycznie stopować atawistyczne prozdrowotne działanie organizmu.

Podstawa podstaw wiedzy o zdrowiu: - Portal wiedzy o zdrowiu - KLIK!
A jeśli już zachoruje się na raka, to leczyć należy się przyczynowo (np. wg medycyny alternatywnej - przy założeniu, że przyczyną chorób jest toksemia):
 Rak, czyli nowotwór złośliwy - KLIK!
 NIA - metoda dra Ashkara - KLIK!
A tutaj mój sztandarowy przypadek, jeden z kilkunastu, podczas mojej niezbyt długiej, bo kilkuletniej prywatnej praktyki jako profilaktyka zdrowia (czytaj: nauczyciel zdrowia lub nauczyciel wiedzy o zdrowiu), prowadząc Gabinet nr 1 Zdrowie na własne życzenie (pod patronatem ruchu Biosłone - Hipokratejskiego nurtu profilaktyki zdrowia) - nauczyłem Jerzego, mojego podopiecznego, chorego na raka - jak ma się z niego wyleczyć samemu:
Moja historia z Biosłone - KLIK!
A tak wg GNM (Biologicznych Praw Natury):
GNM - o terapii dr. Hamera - KLIK!
Nie bój się raka - zrozum Nową Medycynę - KLIK!


Uwaga!
Wspólnym mianownikiem czy pewnymi punktami stycznymi w leczeniu raka, zarówno metodą alternatywną, jak i wg GNM - jest druga faza choroby (regeneracyjna). Ważne jest, aby ją odchorować np. w postaci tzw. grypy czy innej tzw. choroby przeziębieniowej, najlepiej bez leków alopatycznych (za wyjątkiem użycia ich w stanie zagrożenia życia ze strony tzw. obrzęków naprawczych w mózgu czy na narządzie), gdzie warunkiem sine qua non - jest dobre wypocenie się...!
Zatem jasno z tego wynika, że zamiast np. szczepić się przeciwko grypie i tzw. zarazkom czy prowadzić antybiotykoterapię - należy się modlić, żeby na nią zachorować. Taki paradoks biologiczny... (w rozumieniu medycyny akademickiej)
Tzw. zarazki nie są spontanicznie patogenne; to są symptomy choroby, które są uczestnikami zdrowienia (symbionty), które nie są przyczyną ani chorób, ani zgonów.
Z perspektywy czasu, kiedy zgłębiłem wiedzę GNM, mogę śmiało wysnuć wniosek, że ww. Jerzy nie wyleczył się z raka dzięki metodzie NIA dra Ashkara i innych metod - tylko - dziarskiemu odchorowaniu chorób infekcyjnych. Wszystkie inne (poboczne metody) to środek placebo, który w ostatecznym rozrachunku dał pozytywny efekt leczenia przyczynowego, czyli efekt placebo!!
JerzyP - droga do zdrowia - KLIK!
 




W dniu 28.08.2021 o godzinie 20:00 dokonano aktualizacji treści artykułu.


                                                                                                                                                           Zibi
                                                                                                                    


poniedziałek, 4 maja 2015

REDAKTOR GOZDYRA w "TAK CZY NIE" WRAZ Z PROF. GUTEM ZROBILI SOBIE KABARET NA TEMAT POWIKŁAŃ POSZCZEPIENNYCH





         "Aż przykro patrzeć i słuchać, jak obrzydliwie stronnicza była p.Gozdyra..." (JKM)

         
Tak jest! Ale może się do-edukuje i ogarnie wraz z tym obrzydliwie i żenująco dowcipnym prEfesorem Gutem, po przeczytaniu niniejszej treści artykułu!? 

          Panowie: JKM i Wipler!
          W sprawach polityki wolnościowej (np. wolnego rynku) - 100% racji, ale w kwestii wiedzy o zdrowiu mającej istotny związek z ww. kwestią - proszę do oślej ławki... Odróbcie wreszcie tę pracę domową rzetelnie. To będzie dla dobra Was i Waszych bliskich oraz dla dobra Polski! Zanim pozwolisz zaszczepić swoje dziecko - (Klik!)
          Jako lekturę dodatkową polecam: Szczepienia z nagonką - (KLIK!), czy: Szczepienia z nagonką - (KLIK!) 

Lekarze to żołnierze w białych kitlach, często tak samo nieświadomi jak ludzie, do których mierzą ze swoich strzykawek i pozostałym arsenałem dostępnym na półkach aptek. To prawdziwy majstersztyk, jaki jest kontynuacją wcześniejszych prób rozwiązywania problemów tego świata za pomocą agresji zbrojnej. Po cóż więc rozpętywać kolejną, skoro w celu eliminacji można wykorzystać świadomość społeczną, jakże pieczołowicie kształtowaną w umysłach homo patiens przez lata. Po cóż celować do kogoś z okopu, budować kolejne obozy koncentracyjne? Cel, jakim jest dzisiejszy człowiek sam pojawi się w umówionym miejscu i ochoczo nadstawi ramienia do przyjęcia strzału. Różnica polega tylko na tym, że metalowe kule zamieniono na płyn o opóźnionym działaniu. Tak, żeby nikt nie skojarzył zgubnych efektów tego zabiegu, jako zwykłego ludobójstwa. Kolejnym plusem takiego rozwiązania jest fakt, że trup ściele się co prawda gęsto, lecz nie trzeba pozbywać się tysięcy ciał z miejsca kaźni oraz dodatkowo tłumaczyć przed cynicznie zatroskaną opinią społeczną. Tutaj liczne zgony można zgrabnie przypisać chorobom cywilizacyjnym, na które i tak przecież w końcu "jesteśmy skazani", a szczepionki pełne trucizn mają dać organizatorom więcej pewności, że na nie zapadniemy i przed ostatecznym pożegnaniem z tym światem damy jeszcze porządnie zarobić. (...).  

          Boimy się Putina i innych agresorów z zewnątrz, a nie widzimy, że sami za własne pieniądze, za własną zgodą, w biały dzień, w białych rękawiczkach, w majestacie prawa - dajemy się unicestwiać przez kartel farmaceutyczno-medyczny...

       

          Dalsza lektura podstawowa:  Istota chorób infekcyjnych (klik!)

          

          Zarówno akcja szczepień, jak i akcja Owsiaka byłyby szczytne, gdyby nie były od początku do końca załgane. Trzeba umieć odróżnić naturalne nabranie odporności od sztucznego (często objawy uboczne - tragiczne). Nie można tylko argumentować sprzeciwu wobec depopulacji ludzkiej prowadzonej przez lobby farmaceutyczno-medyczne na zlecenie włodarzy świata (kreatur syjonistyczno-masońskich od kreowania planu NWO) - jedynie ideami wolnościowymi człowieka - ale należy też wykazać się tutaj wiedzą (w stopniu choćby podstawowym) o zdrowiu.
Nawet dla pani profesor Majewskiej, wielkiej przeciwniczki szczepień (chyba nie wszystkich), niezbyt znana jest idea odchorowania chorób infekcyjnych (np. grypa, angina). Są to choroby, a właściwie objawy chorobowe (wg Hipokratesa), które głównie dokonują detoksykacji zdefektowanych komórek, w tym i komórek nowotworowych i quasi-nowotworowych. To naturalny proces oczyszczania organizmu! Jak wiemy organizm to nie jest jakaś jednorazówka, żeby nie wymieniać w nim jakichś zużytych, zdefektowanych, niepełnosprawnych części - poprzez generalny remont. Pani profesor oraz niektórzy inni powiązani z medycyną (z całym szacunkiem), ale poprzez pranie mózgów na studiach medycznych czy biochemicznych - siłą rzeczy będziecie wszystko leczyć, wszystko co się rusza...?! Nawet to, co jest nie do alopatycznego leczenia, czyli tzw. infekcje przeziębieniowe mające charakter prozdrowotny i trzeba je przechorować/odchorować, żeby wyszły nam na zdrowie... 


          Pan Wipler wypowiadał się, że ma zaufanie do instytucji takich jak np. ochrona zdrowia czy akcje szczepień, etc. To, że na razie jego zaszczepione dzieci nie mają żadnych negatywnych skutków, to jeszcze o niczym nie świadczy, oby tak zostało do końca... W swojej praktyce profilaktyka zdrowia miałem udowodnione przypadki (np. w wieku dorosłym zachorowania na chorobę Parkinsona, Alzheimera, raka i inne), gdzie można było je powiązać ze szczepieniami z dzieciństwa czy ze szczepieniami np. na WZW  przed zabiegami chirurgicznymi w okresie bycia dorosłym.


          Nie dziwię się, że typowemu zjadaczowi chleba i pacjentowi, czyli bezwolnemu i naiwnemu biorcy leków i usług medycznych, trudno jest zrozumieć, że przyczyną chorób nie jest brak leków, ziół, paraleków, diagnoz medycznych - ale wręcz przeciwnie - z nadmiaru, czyli z balastu, z toksemii - powstają w efekcie niedobory substancji odżywczych i choroby! Gdyby było inaczej, jak twierdzi medycyna, to człowiek powinien się rodzić z belladonną lub innym zielem na głowie, zamiast włosów. Gdyby był potencjalny niedobór wody w organizmie człowieka, jak twierdzi medycyna, aby pić hektolitry wody dziennie, to człowiek powinien rodzić się z kamelowym garbem na plecach, w którym składowane byłyby depozyty tłuszczów nasyconych, z których organizm po spaleniu produkowałby duże ilości wody i C02.

          Ale żeby profilaktycznie (nawet nie prewencyjnie) usuwać sobie niezbędne do funkcjonowania organy takie jak np. jajniki i inne narządy rodne (ostatnio modne wśród celebrytów), by nie zachorować na raka - to gdzie my żyjemy?! Idąc tym tokiem rozumowania, przyczyną raka np. piersi jest: raz - niedobór badań mammograficznych, dwa - nadmiar narządów rodnych i płciowych... Natomiast w przypadku chorego przewlekle dziecka na anginy ropne przyczyną jest nadmiar migdałów, bo nie udały się Stwórcy migdały u dziecka, w tym całym taśmociągu bio-technologicznym stworzenia człowieka/dziecka. To tak jakby wyprodukował On biologiczny bubel, więc medycyna MUSI to teraz poprawiać wiecznie...
          Tak więc oba rozwiązania medyczne, w tych przypadkach - są nieracjonalne i niebezpieczne dla zdrowia i życia!

          Ale można też doszukać się światełka w tunelu. Świadomość ludzka w aspekcie szczepień u niektórych zaczyna ewoluować (chciałbym, aby tak było u wszystkich Rasowych Prawaków, czyli ludzi wolnych i samoświadomych). Wiele spraw przeciwko nakazom płacenia kar przez GIS wobec niezaszczepienia dziecka (ewentualny precedens prawotwórczy) jest w sądach wygrywanych. Argumenty prawne, jak wyżej, wynikają z Konstytucji RP. 

          Podczas krótkiej wymiany mailowej pomiędzy mną a JKM, JKM w temacie bezprawnego przymusu szczepień wniósł projekt poprawek do konstytucji:
"Proponowane poprawki do Konstytucji: do Art 39: ("Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody".) dodać słowa: "Nikomu nie wolno zabronić spożywać dowolnych substancji lub dowolnie postępować ze swoim ciałem – pod warunkiem, że nie narusza to praw innych i nie powoduje zakłócenia porządku publicznego" Jednocześnie do Art 68: ("Każdy ma prawo do ochrony zdrowia".) dodać słowa: "Jednakże władze publiczne nie mają obowiązku świadczenia opieki zdrowotnej ludziom, którzy postępują ze swoim ciałem w sposób odbiegający od powszechnie przyjętych norm" Jest to oczywista deklaracja wolności i niezależności obywatelskiej. Ludzie nie mogą być traktowani jak bydło, któremu właściciel zabrania lub nakazuje jedzenia lub picia czegokolwiek. Dotyczy to osób dorosłych. Za dzieci odpowiadać powinni rodzice."
                                                                                          
          Myślenie leniwego intelektualnie lewaka, nawet czasem mimo jego wysokiego wykształcenia, w kwestiach politycznych (m.in. godzenie się na bycie niewolnikiem) jest analogiczne do zgody w tzw. pacjentyzmie na unicestwianie i redukcję populacji tzw. *Ludzkiego bydła roboczego - przez włodarzy świata - za pomocą kartelu farmaceutycznego i tzw. meNdycyny akademickiej. A oto na potwierdzenie powyższego: link do wyjaśnienia, jak można kręcić lody na krzywdzie i ludzkiej naiwności (często z ich lenistwa intelektualnego) w realizacji planów utworzenia Nowego Porządku Świata (NWO): Jak wyhodowano ludzkie bydło robocze - (klik!)   
(...) Pierwsza „rewolucja” a więc przejście z trybu życia
koczowniczego do życia osiadłego i „wynalezienie” rolnictwa spowodowało
zmianę odżywiania. Zboże, uprawiane początkowo jako karma dla zwierząt
stopniowo stało się głównym pożywieniem ludzi (zwłaszcza z nizin
społecznych). Fryderyk Engels napisał o tym, że kiedy zaczęto ludzi,
zwłaszcza poddanych, karmić zbożem, *WYHODOWANO LUDZKIE BYDŁO ROBOCZE.
Zdaniem wielu genetyków, aby metabolizm człowieka całkowicie przestawił
się z przystosowania do spożywania mięsa i tłuszczu na węglowodany,
upłynąć musi ok. 250 tysięcy lat. W tym okresie przejściowym trapić będą
człowieka przeróżne zaburzenia matabolizmu, zwane chorobami
cywilizacyjnymi. (...).
           Parafrazując słowa klasyka, powiem tak: W żadnej populacji świata zwierząt - nie ma takich bydląt jak wśród ludzi... Oraz: W świecie zwierząt - nie znajdziesz takiego, które by występowało przeciwko temu samemu gatunkowi...
A wśród władzy zawsze znajdziesz wielu łajdaków, którzy unicestwiają nieco głupszych od siebie, bardziej naiwnych, niedoinformowanych - przeważnie pod płaszczykiem (np. szczytnej idei szczepień, etc.), czyli zawsze dla rzekomego dobra człowieka.

                                                                                                     

Zbigniew Zibi Osiewała 

                                                                                                                 

Ps. Aktualizacja w dniu 09.09.2015 o godzinie 17.15

Szkoda, że Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków (zwłaszcza dzieci); szkoda, że nie słucha głosu rozsądku, a polega na takich autorytetach jak nieformowalny alkoholik, poseł Piecha (komisja sejmowa ds. zdrowia) i inni z PiS.

Jak można świadomie/nieświadomie (niedbalstwo, lekkomyślność, ignorancja i arogancja wobec wiedzy o zdrowiu) dokonywać powolnego unicestwiania Narodu Polskiego, zaczynając od niszczenia zdrowia i życia dzieci (nasza przyszłość, przyszłość istnienia Narodu, która się rodzi oraz która się narodzi)...
Oto, dlaczego nienawidzę ignoranctwa PiSSu.

W związku z powyższym - należałoby chyba skierować pozew zbiorowy przeciwko prezydentowi, wszystkim posłom, którzy byli na "tak" w sprawie ustawy o przymusie szczepień...











Pps. Aktualizacja w dniu 06.09.2021 o godzinie 19:00.

W treści artykułu pisanego ponad 6 lat temu, jako układu odniesienia dla wszystkich chorób, użyłem TOKSEMII będącej rzekomo jedyną i naczelną przyczyną... A detoksykacja i odchorowanie chorób infekcyjnych (tzw. przeziębieniowych) to lekarstwo  na powrót do zdrowia.
Obecnie wiem, po zgłębieniu wiedzy z GNM (Biologiczne Prawa Natury), że naczelną przyczyną jest konflikt biologiczny, jako wspólny mianownik dla wszystkich chorób. Punkty styczne i wspólny mianownik dla obu "teorii" to druga faza choroby (regeneracyjna lub "gorącą"), po uprzednim rozwiązaniu konfliktu biologicznego.



  

Zibi

piątek, 3 kwietnia 2015

WYNATURZENIOM MÓWIMY "NIE"!

         

Kiedyś świadomość własnej płci niosła za sobą - tak dla kobiet, jak i dla mężczyzn - świadomość odpowiednich przymiotów, dzięki którym kobieta była Kobietą, a mężczyzna Mężczyzną. Istniał dystans i wzajemny szacunek do płci przeciwnej. Teraz mamy wszelkiej maści seksualnych degeneratów (żeby było bardziej kolorowo), feministki (którym niestety nie zatyka się otworów gębowych armatkami wodnymi) i media, które trąbią, że nienormalne zachowania zasługują na tolerancję i szacunek. Ja się boję, co jeszcze pojawi się na tym świecie...
          
Kiedyś dzieci miały mamę - MAMĘ i tatę - TATĘ. Dziś miewają dwie "mamo-taty" i chłoną spaczone realia spaczonego świata, które funduje im wszechobecny, rozreklamowany, stawiany na piedestale (tfu!) postęp.
         
W dzisiejszym świecie, w imię tego cholernego postępu, usiłuje się wyprzeć naturalny podział ludzkości ze względu na płeć. W imię chorej ideologii równości, za wszelką cenę usiłuje się wmawiać dzieciom od najmłodszych lat, że chłopiec = dziewczynka. To nie jest "postęp"! To jest skutek uboczny rozwoju i totalne odmóżdżenie, które zaprowadzi ludzkość do zguby. Niech chłopcy noszą spódniczki, niech im się wpaja, że są tacy sami jak dziewczynki, a dziewczynkom, że są takie jak chłopcy; niech wszelkie zboczenia się szerzą; niech prawa zwierząt będą zrównane z prawami ludzi; niech ludzie zawierają małżeństwa z psami, końmi, czymkolwiek (może nauka pozwoli im się krzyżować albo ustawy prawne pozwolą na adopcję); niech kobiety w ogóle przestaną rodzić, a dzieci niech będą hodowane sztucznie, etc. To nie jest demonizowanie - to jest to, co czeka ludzkość i nie będzie to "postęp", tylko jego słona cena. Cena, jaka będziemy musieli zapłacić na własne życzenie.
         
Gdzieniegdzie już walczy się z używaniem słów "mama", "tata" i zastępuje je jednym krótkim "rodzic"/"opiekun", żeby nie podkreślać płci i nie dyskryminować tym samym osób o odmiennej orientacji - bo przecież garstka homoseksualistów jest ważniejsza od całych tłumów ludzi normalnych.
         
Nie traktuję tego jako spisku przeciw wartościom tradycyjnym czy czemukolwiek innemu, nie. Bo to nie jest "spisek" - to jest wręcz oręż w ręku tych postEMpowych, lewackich pijawek, wysysających z człowieka to, co czyni go ludzkim. To tak, jakby świrowi dać karabin maszynowy i zapowiedzieć, że może go używać tylko dla samoobrony.
         
Świat to nie tylko Polska - trzeba być ślepym i głuchym na przemiany w społeczeństwach, które uznały tę "ideologię" za coś normalnego, ba! nawet potrzebnego. W imię jakichś wydumanych teorii o równości płciowej ja, jako matka, mam być nazywana przez swoje dziecko "rodzicem" czy "opiekunem" (byle nie "mamą"!) tylko dlatego, żeby ktoś... (no, dobra) odmienny, nie czuł się dyskryminowany?! Sorry, nie zgadzam się. I nie jestem zawziętym katolem. Jestem po prostu w pełni świadoma tego, że to zrównanie, a raczej przewalcowanie tradycyjnego modelu rodziny, jest pierwszym krokiem ku zaszczepieniu w ludziach chorego rozumowania, w którym wśród normalnych, zwyczajnych i powszechnie przyjętych norm, wyznaczonych przez naturę, znalazłaby się pełna akceptacja i poparcie dla małżeństw homoseksualnych, wychowujących dzieci. NIE (!) zgadzam się na to. Matka Natura pewnie też.
         
Wierzę, że nie wszystko jeszcze odkryto - może się łudzę, ale mam nadzieję, że znajdzie się sposób na przywrócenie ludziom minimum normalności w mózgach, być może nawet kluczową rolę odegrają tu psychologia czy psychiatria...kto wie? ;)
        
Chodzi mi o nadużywanie - tylko i wyłącznie o to. Tu nie można być ślepym, głuchym i biernym, trzeba chcieć to widzieć: gdyby chodziło tylko o "przenikanie" się ról kobiety i mężczyzny w codziennym życiu, zawodowym czy rodzinnym, nie byłoby tematu. A temat jest, w dodatku rozdmuchiwany przez tych, którzy mają w tym interes.
         
Wiadomo, jaki ma być człowiek w wizji lewackiego świata: wyprany ze świadomości, z tożsamości, z człowieczeństwa, z wiary, poglądów, wszystkiego, co czyni go osobną, samodzielnie myślącą, odpowiedzialną za siebie i świadomą konsekwencji własnych czynów, jednostką.
         
Tolerancja prowadzi do przyzwolenia, a przyzwolenie jest prostą drogą do akceptacji wszelkich wynaturzeń. Zmiany w obyczajach i w ludzkiej mentalności zachodzą latami, ale za chwilę możemy obudzić się z ręką w nocniku i nie dość, że będzie za późno, żeby te zmiany cofnąć czy choćby zatrzymać, będzie za późno również na to, by móc wyrazić na ten temat swoje zdanie:
Minister Grabarczyk w sformułowanej 20 lutego 2015 r. odpowiedzi na wystąpienie Pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania opowiedział się za prowadzeniem „prac legislacyjnych celem zmiany przepisów Kodeksu karnego w zakresie sprowadzenia penalizacji czynów o podłożu dyskryminacyjnym z uwagi na przesłanki: niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej”.
Jeżeli zmiany te zostaną wprowadzone, istnieje groźba, że każda wyrazista krytyka środowisk budujących swą tożsamość wokół praktykowania zachowań homoseksualnych zostanie uznana za „przestępstwo z nienawiści ze względu na orientację seksualną”.
„Nawoływanie do nienawiści” ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową ma być zagrożone karą nawet do dwóch lat więzienia. Znieważenie kogoś ze względu na praktyki homoseksualne, którym się oddaje lub obnoszenie się z dolegliwościami wynikającymi z zaburzeń tożsamości płciowej, będą zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3, a groźba sformułowana ze względu na „tożsamość płciową” lub „orientację seksualną” poszkodowanego – nawet karą 5 lat więzienia.
Proponowane zmiany zawarte są w projektach nowelizacji Kodeksu karnego zgłoszonych przez posłów SLD (druk sejmowy nr 2357) oraz Twojego Ruchu (druk sejmowy nr 340). Przewidują one wprowadzenie nowych przesłanek penalizacji do art. 119 § 1, art. 256 § 1 i art. 257 Kodeksu Karnego.
Autorzy projektu, jako przykład czynu, który na gruncie nowych przepisów podlegałby karze, podają wypowiedź posła, który w interpelacji nazwał homoseksualizm „dewiacją” i zestawił go z zoofilią i pedofilią. Po zmianie prawa może się okazać, że do odpowiedzialności karnej będzie się usiłowało pociągnąć księży przypominających o grzeszności praktyk homoseksualnych.
Jeśli przepisy wejdą w życie, organy ścigania będą zobowiązane, by wszcząć postępowanie nawet bez wniosku osoby poszkodowanej. Projekt ten stanowi w istocie próbę uprzywilejowania w debacie publicznej lobby forsującego polityczne cele subkultur LGBT. Znowelizowane przepisy będą znakomitym narzędziem szykanowania księży oraz polityków i innych obywateli wyrażających dezaprobatę dla praktyk homoseksualnych i ich promocji w sferze publicznej.
Charakterystyczne jest to, że lobby LGBT, które niedawno jeszcze dążyło w Europie do depenalizacji praktyk homoseksualnych, obecnie forsuje rozwiązania mające pod sankcja karną zakazać krytyki ich zachowań. Proponowane zmiany stanowią zbędną eskalację represji karnej, a ich wprowadzenie doprowadzi do drastycznego ograniczenia konstytucyjnej wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji).
W rzeczywistości, środowiska te, czyniąc ze swych praktyk intymnych zagadnienie polityczne, pod pretekstem ochrony życia prywatnego dążą do uzyskania przywilejów politycznych, ograniczając sankcjami karnymi swobodę wypowiedzi krytyków ich zachowań. Ze względu na nadużywanie przez te środowiska kwalifikacji czynów jako rzekomo „nawołujących do nienawiści” (art. 256 § 1 K.k.) czy też „znieważających” (art. 257 K.k.) istnieje groźba, iż każda ostrzejsza krytyka politycznych postulatów zgłaszanych przez środowiska, które swą tożsamość czerpią z wątpliwej obyczajowości ufundowanej na praktykach homoseksualnych, zagrożona będzie sankcją karną.
W internecie powstała petycja, za pomocą której można zaapelować do Ministra Cezarego Grabarczyka i zażądać zmiany jego stanowiska w tej sprawie, aby zapobiec nadawaniu politycznych przywilejów aktywistom subkultur ruchu LGBT.


Gardzę demokracją, ale póki żyjemy w jej nędznej, ochlokratycznej alternatywie - odważmy się na głos rozsądku. I w związku z tym, że za chwilę może okazać się, że pójdę siedzieć za "mowę nienawiści" w tym poście, mówię stanowcze:


      i nie tylko cenzurze zresztą...


MW