Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 26 lipca 2016

Suplement do obalania mitu/straszaka dotyczącego "zakwaszenia" organizmu (Część X))

Powtórzę z poprzednich części tezę: Białka zwierzęce nie przyczyniają się do zwiększenia ryzyka wystąpienia raka...


Nie może być, żeby Natura/Stwórca tak fatalnie zaprogramował organizm człowieka, że drogocenne proteiny od-zwierzęce, niezbędne dla życia organizmu - jednocześnie były zaczynem do tworzenia się raka. Byłaby to fatalna pomyłka przyrody; istna samozagłada...
Oczywiście, jak wiemy, przyczyną raka mogą być toksyny (antybiotyki, hormony, pestycydy, konserwanty, etc.) zawarte w mięsie z tzw. niepewnego źródła oraz stres, jako promotor. To oznacza, że koniecznie należy zjadać mięso z wiadomego pochodzenia, lub rozsądne ilości mięsa uzdatnionego odpowiednio do spożycia.

Najbardziej ohydną manipulacją kreatur przemysłu chorób z tzw. zakwaszenia jest twierdzenie, że rak powstaje w konsekwencji "zakwaszania" organizmu, i do tego poprzez jedzenie mięsa i innych produktów "zakwaszających" organizm. W zasadzie to ten straszak nakręca najbardziej spiralę strachu u snobów, hipohondryków, pacjentów "naturalnych", upatrujących sobie za kredo życia - "alkalizowanie" się. Owe kreatury i ich poplecznicy fałszywie twierdzą, że rak rośnie w środowisku kwaśnym, a ginie w zasadowym. Głównie są to: dystrybutorzy filtrów do wody, jonizatorów wody lub tabletek do alkalizacji wody, tzw. przechrzty medyczne, produkujące różne proszki do "alkalizacji" organizmu, etc.

W toku manipulacji, kreatury powołują się na prace Otto Warburga, twierdząc, że to właśnie on odkrył, że rak wyrasta w środowisku kwaśnym, a ginie w zasadowym. To twierdzenie jest z gruntu fałszywe. Warburg nigdy tego nie ogłosił. Dostał Nobla, ale za odkrycie działania enzymów oddechowych. Chodzi o to, że kiedy komórka ma dostateczną ilość tlenu, to uzuskuje energię na drodze fosforylacji oksydacyjnej. Gdy zaś dowóz tlenu do komórki spada o 30-35%, wtedy przechodzi ona na metabolizm beztlenowy, czyli na fermentację. Produktem fernentacji jest kwas mlekowy o niskim pH. Komórka rakowa oddaje go na zewnątrz. Dlatego mikrośrodowisko raka jest trochę kwaśne...

Amatorzy "alkalizowania" się (np. poprzez picie wody alkalicznej) wyciągają śmiały wniosek, że żeby uchronić się przed rakiem - należy z całych sił i za wszelką cenę "alkalizować" swój organizm. Tym czasem, jak wiemy, naczelną przyczyną wszystkich chorób, w tym i raka jest toksemia oraz niedotlenienie komórkowe, powstałe na skutek małego dowozu cząsteczek tlenu do komórek.
Stosunkowo niskie pH komórek rakowych - nie jest przyczyną, lecz skutkiem!

Reasumując: Jeśli brakuje tlenu w komórce, to komórka przystosowuje się do takich warunków, by mogła żyć bez tlenu. I to jest oddychanie beztlenowe. I takie oddychanie może skutkować niższym pH, ale nigdy odwrotnie. 
A zatem należy się martwić o niedostateczne dotlenienie komórkowe, a nie o szukanie diet alkalicznych.
Zwiększając dowóz tlenu do tkanek organizmu i prowadząc detoks systematyczny, obniżamy ryzyko zachorowania na raka.

Są tkanki/organy u człowieka, które mają bardzo kwaśne środowisko (np. żołądek), ale czy rak żołądka trafia się częściej niż rak dwunastnicy czy trzustki, czy jelita grubego, gdzie środowisko jest typowe zasadowe lub w najlepszym wypadku neutralne (jelito cienkie i grube)?
I tak oto statystyki mówią zupełnie co innego. Najczęściej spotykanym rakiem jest rak jelita grubego, natomiast rak żołądka, od ponad 100 lat jest najrzadszą przycyną śmierci z powodu wszystkich raków.

Medycy, przechrzty medyczne i ich poplecznicy mylą skutek z przyczyną (jedni świadomie, inni nieświadomie)
Czy wrodzona waleczność giermka w Średniowieczu spowodowała, że został on mianowany na rycerza i dostał się do grona tzw. radżasowego (jedzącego mięso) - czy też dlatego, że ów giermek, na skutek jedzenia mięsa - stał się bardzo walecznym rycerzem?        
Czy kogut z bajki japońskiej wysnuł prawidłowy wniosek? Czy w wyniku jego trzykrotnego piania - następował wschód słońca? Czy poranny zegar biologiczny kura determinował jego zachowanie?
W wyżej podanych przykładach zachodzi korelacja, ale w którą stronę jest ona prawidłowa? Medycyna (decydenci) świadomie i z rozwagą mylą przyczynę ze skutkiem. Świadomie i z rozwagą wysnuwają fałszywe wnioski co do związków przyczynowo-skutkowych. 

Podobnie jest w przypadku walki za wszelką cenę z pasożytami, które medycyna uważa za wielkie zło na ziemi, także pod kątem "zakwaszania" organizmu. 
A de facto, to najczęściej spełniają one stosunkowo pożyteczną rolę w organizmie.
Medycyna wyciąga np. takie wnioski, że oto tam, gdzie pojawiają się patogeny/pasożyty, to tam jest brudno i jest bałagan. Czyli że sprzątaczki są winne bałaganowi, więc trzeba pozbyć się sprzątaczek. Zachodzi związek przyczynowo-skutkowy, tylko nie w tę stronę, co chce medycyna, a nawet celowo i z premedytacją myli skuek z przyczyną. 

 "(...Rola pasożytów w utrzymaniu homeostazy organizmu jest podobna do roli zarazków, z tą różnicą, że zarazki wywołują gwałtowną reakcję systemu odpornościowego w postaci objawów chorobowych, natomiast z przebiegu choroby pasożytniczej, zwanej parazytozą, zazwyczaj nawet nie zdajemy sobie sprawy. Jeśliby zarazki przyrównać do ekip wykonujących okresowe remonty, to pasożyty są sprzątaczami utrzymującymi porządki na co dzień.
Często słyszy się o konieczności niszczenia pasożytów za wszelką cenę. Jednak w swojej długoletniej praktyce nie spotkałem nawet jednego przypadku, by niszczenie pasożytów przyniosło pozytywny efekt. Przecież logiki w tym żadnej nie ma. Dopóki między ilością toksyn a ilością pasożytów istnieje równowagą, dopóty organizmowi nie grozi toksemia. Oczywiście, że wraz ze wzrostem ilości pasożytów wzrasta także ilość produkowanych przez nie toksyn, ale czynnikiem stymulującym jest tutaj ilość pożywki, a nie zdolność pasożytów do rozmnażania się. Nie ma w tym nic dziwnego, że u osób z organizmem wyniszczonym toksynami wykrywa się pasożyty, ale żeby oskarżać je o spowodowanie wyniszczenia organizmu, to typowe w medycynie wzięcie skutku za przyczynę. (...)".  
Choroby pasożytnicze - Klik!     

Pasożyty wewnętrzne - to stan zaniedbania organizmu; rak - to totalny stan zaniedbania organizmu. I to tak należy generalnie to postrzegać, czyli usuwać toksemię, a nie walczyć z "terorystami" chorobowymi XXI w. (parazytami) i "odkwaszaniem"...       
                             
                                                                                                                        Zbigniew Zibi Osiewała



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz