Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 2 września 2015

Obalanie mitu/straszaka dotyczącego "zakwaszenia" organizmu... - [część VI]

Cd. dowodzenia...


Z jednego mitu robi się drugi - za jednym zamachem, jako związek przyczyno-skutkowy. Tym razem - Osteoporoza!



Najpierw nam wpojono do głów, że niezdrowa dieta (zwłaszcza oparta na białkach zwierzęcych) obniża pH krwi, co rzekomo pociąga za sobą: złe samopoczucie, przygnębienie, apatie, wahania nastroju, spadek energii, osteoporozę, reumatyzm, biegunki, kolki jelitowe, zaparcia, choroby skóry, suchą cerę, wypadanie włosów, spadek libido, RZS, bóle mięśniowe, grypę, obniżenie odporności, choroby pęcherzyka żółciowego, pogorszenie pamięci, nadwagę, zaburzenia snu, napięcia nerwowe, itd.
Ale ponieważ kreatorzy chorób są ciągle nienasyceni kuglarstwem, więc - prócz tych wyprodukowanych wyżej straszaków - produkują nowe, jako skutki nieleczenia (brak działań tzw. alkalizacyjnych) tych pierwszych. A rzekomo są to: nadciśnienie, miażdżyca, cukrzyca, nowotwory.

Z treści "Biuletynów Zdrowia" pod redakcją Łukasza D. Kinga wynika, że - każdorazowa produkcja owego mitu, zaczyna się od straszenia, że niewłaściwe odżywianie prowadzi do nadmiernego nagromadzenia się kwasu; czyli zaczyna się od jedzenia produktów "zakwaszających" i dlatego organizm musi go naturalizować na skutek pobrania wapnia z kości. A jeśli tak, to kości stają się słabe, kruche, itd.

Tymczasem nauka fizjologii jest jednomyślna i mówi: "(...) kości nie uczestniczą w utrzymywaniu homeostazy pH! (...)".

Czyli wapń nie jest pobierany z kości i z zębów - w takich przypadkach. Jeśli już - to w ostateczności, w poważnych schorzeniach typu (i znów!): cukrzyca, niewydolność nerek - ale(!) w połączeniu z eliminacją soli w pożywieniu!

Produkty białkowe nie powodują osteoporozy. Wiemy już, do jakich kluczowych procesów organizm wykorzystuje białka zwierzęce. I znów dysonans: coś tak krytycznie ważnego dla życia - jest jednocześnie tak szkodliwe?! 

Gdyby tak rzeczywiście było, to Stwórca wyprodukowałby człowieka, kolejny raz - jako biologiczny bubla... Białka zwierzęce powodują osteoporozę; czyli, znów, samozniszczenie...?! Gdyby to było prawdą, że produkty białkowe powodują osteoporozę, mielibyśmy do czynienia ze zjawiskiem samozniszczenia.
Coś, co jest tak krytycznie ważne dla życia, nie może być w tym samym czasie tak krytycznie szkodliwe!


Czasopismo American Journal of Epidemiology opisało w 2008 roku wyniki badania, które miało na celu porównać wpływ białka zwierzęcego oraz białka roślinnego na gęstość mineralną kości. 
Wnioski:
„Im większe spożycie białka pochodzenia zwierzęcego, tym większa gęstość
mineralna kości (...).
(...) Im większe spożycie białka pochodzenia roślinnego, tym mniejsza gęstość mineralna
kości (...).
(...) Nasze badanie dowodzi ochronnej roli białka pochodzenia zwierzęcego”.

Jak można zakładać, że organizm, aby strawić białko zwierzęce, zmuszony jest do pobierania wapnia z kości i zębów? Przecież osteoporoza nie powstaje na skutek niedoboru wapnia w kościach!

„Osteoporoza to najczęstsza choroba kości u dorosłych, szczególnie w starczym
wieku. Różni się od osteomalacji [niedostatecznej mineralizacji kości] i krzywicy [występuje u dzieci], ponieważ wynika z zaniku organicznej macierzy kostnej, a nie ze słabego zwapnienia kości ”. [A.C. Guyton, J.E. Hall, Textbook of Medical Physiology, wyd. 12, s. 969]

Jeśli chorujący na osteoporozę - zażywa suplementy z wapniem, bo taki instruktaż zdobył np. w internecie, to szybko sobie może zrobić kuku... Ryzykuje bardzo zachorowaniem na zawał, udar. W zależności od tego, w której tętnicy tworzy się blaszka miażdżycowa (powstała na skutek zwapnienia ścianek tej tętnicy), a ponadto osteoporoza w cale się nie cofa.

Wg "szperacza" wiedzy o zdrowiu Jerzego Zięby jest tak:
„Powszechnie stosowane badanie gęstości tkanki kostnej nie daje pełnego obrazu
stanu kości. Tak zwane ‘gęste kości’ nie koniecznie oznaczają, że wszystko jest w najlepszym porządku. Krótko mówiąc: ‘gęsta kość’ oznacza, że jest ona twarda, czasami nawet bardzo twarda. Hartowana stal jest niezwykle twarda, ale inżynierowie nie zawsze jej używają, bo chociaż jest twarda, to jednocześnie jest bardzo krucha. Podobnie z tkanką kostną. (…) Dwie kości o takiej samej gęstości mogą się znacznie od siebie różnić ich wytrzymałością na złamania”. 
[J. Zięba, Ukryte Terapie, Rzeszów 2014, s. 144]

Z treści ww. książki Jerzego Zięby wynika, że jest macierz kostna i sprężystość kości, która zależy od stanu owej macierzy. A do budowy tej ostatniej organizm potrzebuje białka kolagenowego oraz innych białek zwierzęcych, najlepiej - najlepszej jakości biologicznej. Roślinne białka, jak wiemy to lipne białka, niekompletne aminokwasy - jako budulec.

Proteiny od-zwierzęce pomagają w utrzymaniu prawidłowej gospodarki wapniowej.
Szybkość wchłaniania wapnia jest wprost proporcjonalna do ilości białka, które
go wiąże”. [A.C. Guyton, J.E. Hall, Textbook of Medical Physiology, wyd. 12, s. 962]

Czyli wapń jest transportowany, na przykład do kości, dzięki właśnie białkom zwierzęcym. Moim zdaniem nie potrzeba łykać suplementu w postaci witaminy K2 z apteki, kiedy zjadam np. kilka jajek plus kiszonki, masło 82%, wątrobę, czerwone mięso.  Wówczas wapń będzie transportowany z jedzenia do kości i zębów, czyli tam, gdzie jego miejsce, a nie do tkanek miękkich w tętnicach. Jak twierdzi Jerzy Zięba - ta witana w postaci naturalnej z jedzenia (forma MK7), będzie jak funkcjonariusz ruchu drogowego - czuwać nad jej transportem, ale prócz tego - będzie usuwać nadmiar jej depozytów z tętnic i eksmitować do kości i zębów.
Czyli razem z białkiem wapń będzie dostawał się do komórki. Tak wiec - skąd pomysł kreatorów chorób, że jest on wyciągany z kości, i to jednocześnie z jednego kierunku w przeciwny?!  

Dla przypomnienia zwłaszcza weganom!

Witamina B12 - może tylko pochodzić z pokarmów zwierzęcych. Weganie mają niedobory tej witaminy i dlatego muszą się suplementować witaminą z apteki. Ale i tak ten sposób nie chroni ich przed głodem komórkowym, który przez dłuższy czas niezaspokajany - może generować chęć zjedzenia czegoś (białka) pochodzącego od zwierząt. Dlatego - korzystnie dla organizmu i jego właściciela (wege) - jest zjeść w końcu to, czego organizm się domaga... np. "jakieś jaje" (gwara wiejska) lub chociaż rybę.

„Witamina B12 jest wytwarzana w warunkach naturalnych przez mikroorganizmy.
W diecie spożywanej przez ludzi jej źródłem są produkty pochodzenia zwierzęcego, takie jak mięso, ryby i jaja. Niedobór witaminy B12 może prowadzić do niedokrwistości megaloblastycznej, polegającej na uwalnianiu do krwiobiegu mniejszej ilości krwinek czerwonych o większej objętości. Objawami tej choroby są zmęczenie, krótki oddech i omdlenia w czasie wysiłku”. 
[J.L. Tymoczko, J.M. Berg, L. Stryer, Biochemia, Krótki kurs, wyd. 2, s. 503]
„Ponieważ witaminę B12 można pozyskać tylko z pokarmów pochodzenia zwierzęcego,
weganie są narażeni na jej niedobór i konsekwencje z tego płynące”.
[G. Meisenberg, W.H. Simmons, Principles of Medical Biochemistry, wyd. 3, s. 490] (...)". 
 (Łukasz D. King - Biuletyn Zdrowia Nr X luty 2015)


I jeszcze powtórka z rozrywki....

"(...) W swojej książce prof. Carrol l opisuje kliniczne przypadki - czyli dolegliwości z jakim i ludzie trafiają do szpitala. Wszystkie przypadki kwasicy, które prof. omówił wynikały z dwóch przyczyn: niewydolności nerek lub obecności cukrzycy typu I. Nie było żadnego przypadku kwasicy - bez niewydolności nerek lub cukrzycy. Czy potrzebujesz innych dowodów  na to, że "zakwaszenie organizmu" nie istnieje? Ze możesz jeść, co chcesz, a pH Twojej krwi nie obniży się? (...)". 
(Łukasz D. King - Biuletyn Zdrowia Nr VIII grudzień 2014)


(Cdn. - pisze się...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz