Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 19 sierpnia 2015

Obalanie mitu/straszaka dotyczącego "zakwaszenia" organizmu... - [część II]

       
Weryfikacja/dowodzenie tezy: Mit/straszak o "zakwaszeniu" organizmu...


Wracając do szkodliwości jednej z teoryjek o " zakwaszaniu", postaram się udowodnić, iż jest to kolejne blagierstwo przemysłu chorobowego - blagierstwo kartelu farmaceutyczno-medycznego. I nie na podstawie własnego widzimisię (czy mrzonek samozwańczych guru rożnych sekt, innych niż meNdycyna klasyczna i natusr*alna), lecz na podstawie własnej praktyki i prawdziwej wiedzy nauk biologicznych, biochemicznych, nauki o człowieku, fizjologii.

Żeby coś lub kogoś reformować, należy zacząć od prostowania nomenklatury. Nauka nie zna bowiem terminu "zakwaszenia", lecz: kwasicę metaboliczną. I taki stan - jest patologią. Manipulacja co do jednoznaczności terminu "zakwaszenia" z terminem "kwasica metaboliczna" - też jest patologią.

Kwasica metaboliczna to drastyczne obniżenie pH krwi. Do takiej kwasicy dochodzi tylko: "w wyniku nagromadzenia nadmiernej ilości kwasów lub utracie nadmiernej ilości zasad". (Rodney A. Rhoades, David R. Bell, Medical Physiology: Pronciples for Clinical Medicine, wyd.4, s. 466).

Ale to, co jemy i pijemy, nie może doprowadzić do drastycznego obniżenia pH krwi, czyli do patologicznego "zakwaszenia". W organizmie człowieka znajdują się niezawodne regulacyjne mechanizmy buforowe: bufor wodorowęglanowy, kompensacja oddechowa, kompensacja nerkowa. Norma pH krwi wynosi 7, 40 i waha się w zakresie +- 0,05 pH, czyli pomiędzy: 7,35 a 7,45.

Czasem może zdarzyć się przy skrajnych warunkach, że dochodzi do kwasicy metabolicznej.
Są to następujące warunki: kwasica ketonowa cukrzycowa, kwasica ketonowa alkoholowa, kwasica mleczanowa wynikająca z niedotlenienia, niewydolność nerek, ostra biegunka (Rhoades, Bell, s. 466).

Z tego jasno wynika, że na liście warunków sprzyjających kwasicy nie ma "zakwaszającej" żywności. Ale nie jest to jakieś niedopatrzenie ze strony naukowców, ale fakt bezsporny, że żywność nie obniża pH krwi.

Reasumując, aby doprowadzić do kwasicy metabolicznej, trzeba chorować na cukrzycę, lub wieloletnią chorobę alkoholową (postać czynna), lub urządzać długie głodówki (kilka tygodni), lub mieć przewlekłe biegunki - lub - wszystko naraz.

Jeśli nie cierpimy na ww. dolegliwości, to organizm nie dopuści do obniżenia pH krwi, i to bez względu na to, co jemy.
Mechanizmy buforowe, regulacyjne funkcjonują bez ww. warunków (zagłuszania) prawidłowo! Organizm jest wyposażony w potrójną linię obrony przed drastyczną zmianą pH krwi. Najpierw reaguje pierwsza linia obrony (układy buforowe krwi, głównie bufor wodorowęglanowy), a następnie druga linia obrony (kompensacja oddechowa), na koniec trzecia linia obrony (kompensacja nerkowa).

Reakcja pierwszej linii obrony jest super szybka: "Kiedy następuje zmiana w stężeniu jonów H+ (im wyższe stężenie, tym niższe pH krwi), układy buforowe reagują w ciągu ułamka sekundy, aby wyrównać tę zmianę". (Arthur C. Guyoton, John E. Hall, Texbook of Medical Physiology, wyd. 11, s. 384) (To najbardziej prestiżowy podręcznik fizjologii, jaki powstał).
       
Ale żeby było korzystniej dla kuglarzy-alkalizatorów, to wymyślili oni sobie, że obniżenie pH moczu jest miarodajnym symptomem obniżenia pH krwi. I dawaj naciągać naiwniaków na zakup pasków ketonowych i sikać na nie, żeby ujawnić "zakwaszenie".
Obniżenie pH moczu - nie skutkuje żadnymi konsekwencjami, wręcz przeciwnie świadczy o funkcjonowaniu bez zarzutów buforów regulacyjnych. A kreatorzy chorób z "zakwaszenia" twierdzą, że w takim przypadku: super kwaśnego moczu - kwasica metaboliczna - zbliża się do chorego wielkimi krokami...

To są teorie owych kreatur, a nauka mówi tak:
"Normalnie każdego dnia organizm wytwarza ok. 50 do 80 milimoli więcej metabolicznych kwasów niż zasad". (Arthur C. Guoton, John E. Hall, Textbook of Medical... wyd. 11, s. 412).
       
Skoro jest to normalne, że jest więcej kwasów - to znaczy, że organizm został zaprogramowany przez Stwórcę w ten sposób, że sobie doskonale radzi z kwasami.
W dalszej części podręcznika fizjologii, na tej samej stronie jest napisane, że normalnie układy buforowe krwi organizmu potrafią zbuforować 500 do 1000 milimoli kwasu bez doprowadzenia "wzrostu zewnątrzkomórkowej koncentracji jonów wodorowych", czyli bez doprowadzenia do obniżenia pH.

Czyli nie dość, że organizm radzi sobie z kwasami, to jeszcze z dużą ilością kwasów! Zagospodarowanie owych kwasów-nadwyżek to nic innego, jak wykorzystanie jako źródła energii lub (jeśli nagromadzi się nadmiar) na usuwaniu przez nerki z moczem.
Żywność, która obniży pH moczu, jest powodem do zadowolenia, a nie do zmartwień (białka i naturalne tłuszcze, przy redukcji węgli) - jest to znak, że prawidłowo i optymalnie organizm wykorzystuje tłuszcze jako właściwe źródło energii.

Ciała ketonowe we krwi są doskonałym źródłem energii:
"Ciała ketonowe są normalnym paliwem oddychania i są ilościowo ważnym źródłem energii. Na przykład mięsień serca i nerki wykorzystują je preferencyjnie w stosunku do glukozy" (Michael R. Eades, Mary Dan Eades, Protein Power, 1997, s. 195-196).

To samo mówi Biochemia Harpera:
"Ciała ketonowe są ważnym paliwem energetycznym w tkankach pozapoborowych" (wyd. 6 s. 240)
"Tkanki pobierają te substancje z krwi i wykorzystują je jako źródło energii. Kiedy poziom glukozy we krwi jest niski, lipidy (ciała ketonowe) staja się głównym źródłem energii dla większości tkanek" (Anatomy & Physiology, wyd. 10, s. 625).
Ten sam podręcznik na stronie 931: "Obecność ciał ketonowych we krwi jest normalna i korzystna".

Słowa wyżej cytowane: "wykorzystują je preferencyjnie w stosunku do glukozy" oznaczają, że dla serca i nerek (a także mięśni szkieletowych i innych) ciała ketonowe to lepsze źródło energii niż glukoza (czyli ze spożywania jedzenia wysokowęglowego). Jeśli ktoś ma problemy z nadwagą i pragnie schudnąć, wzrost ketonów we krwi (spadek pH moczu) - to konieczność. Ciała ketonowe są produktem spalania naszego tłuszczu i to bez konieczności głodowania.

W moim przypadku (obżeram się tłusto i wysokobiałkowo): węgli jem do 70-100 g (w okresie zimowym ok. 40 -50 jadłem, bo nie było z czego uskładać...) dziennie z warzyw i owoców (proporcje jakby z diety dr. Lutza) i waga stoi w miejscu, tj. ok. 86 kg a masa mięśniowa identyczna jak kiedyś przy wadze 96 kg - tyle że bez tłuszczu i zmagazynowanych tam złogów. Czyli ok. 10 kg balastu - na aut!
          
Textbook of Medical Physiology - podręcznik od fizjologii stwierdza: „Jeśli osoba wolno (chodzi o ok. dwa tygodnie) przechodzi z diety, gdzie przeważają węglowodany na dietę, gdzie przeważają niemal tylko tłuszcze, organizm adaptuje się do używania większej ilości kwasu acetylooctowego (jedno z ciał ketonowych) niż zwykle. Normalnie w sytuacji takiej nie dochodzi do ketozy. Na przykład u Inuitów (Eskimosów), którzy czasem żyją prawie tylko na diecie wysokotłuszczowej, nie rozwija się ketoza”. (A.C. Guyton, J.E. Hall, Textbook of Medical Physiology, wyd. 11, s. 844).
To by potwierdzało jakby przypadek ww. Pancho Yosa.
 
Wniosek:
"(...) Nawet na żywieniu bez owoców i warzyw, a niemal tylko mięsie i tłuszczu zwierzęcym, nie następuje zbytnie nagromadzenie kwasów. A kwasy powstałe ze spalania tłuszczu organizm zużywa na paliwo komórkowe, i jest to dobre paliwo! (...)" (Łukasz D. King).

Mogę potwierdzić, że mój brat tak się żywi; dr Ellis kulturysta (zdaje się ok. 58 lat, diabetolog) - wywiad czytałem na forum "Dobra dieta" kilka lat temu; inne przypadki ludzi na diecie ketogenicznej.

Organizm dopasowuje się do warunków, jakie mu się narzuca. I jeśli nie chorujemy na cukrzycę oraz niewydolność nerek, to obniżenie pH moczu, nawet skrajne, przy jedzeniu produktów zakwaszających - nie wprowadzi nas w kwasicę.

(Główny materiał źródłowy: "Biuletyn zdrowia" pod redakcją Łukasza D. Kinga - Nr 8 grudzień 2014)


[Cdn. - pisze się...]




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz